IndeksIndeks  FAQFAQ  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [M] Pocałuję cię czernią moich ust i krwią

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Haydi
Organizator J-rock Festival


Liczba postów : 315
Join date : 04/05/2010
Age : 21

PisanieTemat: [M] Pocałuję cię czernią moich ust i krwią   Pon Cze 07, 2010 5:21 pm

Nie wiedziałam, do jakiego działu to wstawić, ponieważ tekst nie zawiera żadnych scen erotycznych. Wkońcu zdycydowałam się na ten, bo jednak nie poleciłabym go dwunastolatce.

Beta: Ves <3 Brawa dla niej, ponieważ jest to pierwszy tekst, który betowała, trochę pod przymusem, ale zawsze xD To początek Twojej wielkiej kariery, Wiruś Cute, (do większości poprawek się dostosowałam, niektóre przerobiłam, a niektóre odrzuciłam, ale mam nadzieję, że jest dobrze)
Długość: Miniatura
Rodzaj: Angst
Paring: Kyo/Toshiya
Rating: PG-14, PG-15, tak mniej więcej
Ostrzeżenia: kreeew...



Pocałuję cię czernią moich ust i krwią





Długi rozpaczliwy krzyk odbił się od hotelowych ścian, mącąc błogą ciszę. Po chwili ustał, lecz tylko po to, by przerodzić się w coś w rodzaju spazmatycznego charkotu. Die zamarł wpół taktu, serce zabiło mu mocniej i przez kilka sekund z przerażenia nie mógł się ruszyć. Wreszcie oprzytomniał, odłożył, a właściwie odrzucił, swoją gitarę na łóżko i wybiegł na korytarz, gdzie zderzył się z nadchodzącym z naprzeciwka Toshiyą. Basista miał oczy jak dwa spodki, włosy w nieładzie (prawdopodobnie właśnie przerwał układanie ich w misterną fryzurę) i oddychał tak samo szybko jak on. Powiedział tylko jedno słowo – Shinya… - i oboje wiedzieli już, że obawiają się tego samego. Pędem rzucili się przez korytarz w stronę schodów. Krzyk, który brzmiał teraz bardziej jak łkanie przerywane niezrozumiałymi z tej odległości słowami, dobiegał z łazienki na pierwszym piętrze.
Zbiegli po schodach, cudem nie łamiąc sobie nóg. Na dole dołączył do nich zasapany Kaoru. Moment wcześniej rozmawiał w hallu z managerem, ustalając ostatnie szczegóły dotyczące koncertu – do wieczora zostało kilka godzin, więc wszystko musiało być zapięte na ostatni guzik.
Shinya już nie krzyczał, dało się słyszeć tylko jego stłumiony szloch. Drzwi do łazienki były otwarte na oścież. Mężczyźni przyspieszyli kroku i… zamarli w progu z przerażenia. Przed nimi roztaczał się paraliżujący widok.
Cała podłoga, kafelki i lustro obryzgane były krwią. Woda z niezakręconego kranu wlewała się do przepełnionej umywalki i wyciekała na podłogę, tworząc ogromną czerwoną kałużę. Resztki pociętych i podartych na strzępy ręczników wisiały smętnie na wieszakach.
Na samym środku łazienki leżał Kyo. Jego nagi tors oblany był krwią, która wciąż wypływała z kilku głębokich ran. Nie poruszał się, twarz miał białą, nie wiadomo czy za sprawą makijażu, czy…
Shinya klęczał obok, trzymając go za zakrwawione dłonie. Był cały mokry i wyglądał, jakby sam miał pod bluzką kilka ran ciętych – jego ubranie tylko w niektórych miejscach posiadało swój właściwy kolor. Makijaż spłynął mu z twarzy, zostawiając czarne smugi łez.
Kaoru krzyknął i oparł się o ścianę, by nie upaść. Poruszał ustami, jednak nie był w stanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Zamrugał, próbując zatrzymać łzy cisnące mu się do oczu, i gwałtownie wybiegł z łazienki. Skierował się w stronę hallu. Choć wiedział, że wołanie lekarza nic już nie da, jego umysł próbował nie dopuścić do siebie najczarniejszych myśli.
Die stał w jednym miejscu, sparaliżowany strachem, niezdolny do najmniejszego ruchu. Po chwili osunął się bezwładnie na kolana i zwymiotował na podłogę. Zapach i widok krwi przyprawiał go o mdłości.
Toshiya odepchnął perkusistę i przywarł całym sobą do zmasakrowanego ciała Kyo. Nie czuł zupełnie nic. Jego serce było puste, ale wiedział, że ta pustka niedługo wypełni się żalem, rozpaczą i niedającym się opisać, ogromnym bólem.
Podniósł się, by spojrzeć w ukochane oczy, jednak spotkało go ogromne rozczarowanie. Kyo miał założone soczewki zakrywające tęczówki. Na białym tle widniały tylko przyprawiające o dreszcze czarne źrenice. Te sprawne, ciepłe, delikatne i zaborcze wargi, teraz pocięte i zimne, pomalowane były czarną szminką zmieszaną z krwią i rozmazaną po całej twarzy.

Spojrzysz w oczy śmierci, w jej puste źrenice,
A ja roześmieję ci się w twarz, naiwny.
Pocałuję cię czernią moich ust i krwią,
Będziesz tak samo martwy jak ja, naiwny…


Wzdrygnął się, przypominając sobie fragment nowego wiersza Kyo, do którego nie napisali jeszcze muzyki. Naiwny… Tak, był naiwny, wierząc w każde jego słowo i ufając mu. Sapnął ze złości na samego siebie. Powinien już dawno domyślić się, że Kyo jest w stanie zrobić wszystko, nie patrząc na innych i na ich uczucia.
Sięgnął po nóż, leżący na bezwładnej dłoni kochanka. Był cały we krwi. Delikatnie, niemal z nabożną czcią, przesunął palcem po całej jego długości. Nie czuł bólu, rozcinając sobie skórę. Zafascynowany patrzył, jak jego krew wymieszana z krwią Kyo skapuje mu na spodnie. Nie słyszał cichego łkania Shinyi, nie słyszał jak Die co chwilę uderza ręką w podłogę, rozpryskując przy tym wodę na wszystkie strony. Myśli uciekły mu gdzieś w dal, nie chcąc wypełniać błogiej pustki w sercu. Kaoru długo nie wraca… Co teraz będzie z koncertem? Woda pewnie wylewa się już na korytarz… Zdradliwe łzy spłynęły po jego policzkach. Nie potrafił ich powstrzymać. Nachylił się nad Kyo i pocałował go delikatnie w lekko rozchylone, zimne usta. Później musnął wargami jego powieki, które zamknęły się posłusznie, i długo wpatrywał się w twarz kochanka. Nie potrafił ruszyć się z miejsca. Gdzieś z oddali słyszał szybkie kroki. Rozpoznał dźwięk obcasów Kaoru i kilka innych. Nienawidzę cię! Nienawidzę! – krzyknął, uderzając ręką w podłogę. Głuche echo odbiło się od ścian pomieszczenia.
Strumień łez spłynął na oczy Kyo, na jego policzki i szyję. Wyglądało jakby płakał, ale przecież nie otworzył oczu, nie zaczerpnął zbawczego oddechu, nie poruszył się.

Nie zapłaczę już nigdy, nawet po śmierci.
Czarna krew spłynie z twojej twarzy, naiwny,
I z piersi wyrwie mi kamień zamiast serca.
Kochasz mnie, ale nienawidzisz. Naiwny.



~~~*~~~*~~~


Przywitał ich dziki wrzask publiczności. Reflektory i kolorowe światła raziły po oczach. Hałas był ogłuszający. Weszli powoli, uważając na rozciągnięte po podłodze zwoje kabli. Shinya usiadł za perkusją, Kaoru stanął po jego lewej stronie, lekko oddalony, Die po prawej, a Toshiya mniej więcej pomiędzy nimi, prawie na środku. Tłum nie przestawał krzyczeć. Światła oślepiały. Ból rozrywał serce.
Stali bez ruchu i obserwowali, jak fani rzucają na scenę kwiaty, koszulki, kartki i całą masę innych śmieci. Poziom decybeli nie zmniejszył się ani trochę. Słuchacze czekali na Kyo.
Kaoru pokręcił głową i założył pas od gitary. Die i Toshiya poszli w jego ślady, Shinya wziął do rąk pałeczki. Nie zabrzmiała żadna nuta.
Ky-o! Ky-o! Ky-o! Ky-o!...
Imię solisty zostało wykrzyczane setki razy przez tysiące gardeł, nim tłum powoli zaczął milknąć. Muzycy stali wpatrzeni w dal, każdy pogrążony we własnych myślach; fani ucichli, zdezorientowani. Nikt się nie odzywał, nikt nie krzyczał, nikt się nie poruszał.
Cisza była teraz najpiękniejszą muzyką.
Reflektor oświetlił puste podwyższenie na środku sceny.


Ostatnio zmieniony przez Haydi dnia Wto Cze 08, 2010 4:15 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Mun
Siła Wyższa


Liczba postów : 2903
Join date : 08/01/2010
Age : 23
Skąd : Wrocław/Poznań

PisanieTemat: Re: [M] Pocałuję cię czernią moich ust i krwią   Pon Cze 07, 2010 11:06 pm

Aż mnie serce boli. Naprawdę. Mam łzy w oczach i pewnie za chwilę się rozbeczę. Diru lecący w głośnikach nie pomaga...

Pozwól, że na początek potknięcia:

Cytat :
Basista miał oczy jak dwa spodki, włosy w nieładzie (prawdopodobnie właśnie przerwał układanie ich w misterną fryzurę) i oddychał tak samo szybko jak on. Powiedział tylko jedno słowo – Shinya… - i oboje wiedzieli już, że oboje obawiają się tego samego.
Po pierwsze - obaj. W końcu to dwóch mężczyzn, prawda? Po drugie, mimo wszystko, wydaje mi się, że to powtórzenie jest zbędne.
Może po prostu: "i obaj wiedzieli już, że obawiają się tego samego"?

Cytat :
Choć wiedział, że wołanie lekarza nic już nie da, jego próbował nie dopuścić do siebie najczarniejszych myśli.
A może "jednak"? Albo nic...?

Tyle wyłapałam. Nadchodzi pora na skomentowanie samego tekstu.

Ja wiem, że raczej nie powinno się porównywać autorów, ale ostatni fragment przypomniał mi jeden z FF Jeanne. Forever love konkretnie. Ma ten sam nastrój, scena sama w sobie też jest podobna... Mimo wszystko obie napisałyście to w bardzo oryginalny sposób. ^^

Twój tekst... Wiesz mi jest ciężko teraz cokolwiek o nim powiedzieć. Może określenie rozemocjonowana dobrze oddałoby teraz to, jak się czuję, choć nie jestem pewna...
Może powinnam poczekać aż ochłonę, ale doskonale znam siebie i wiem, iż nie będzie chciało mi się wtedy pisać komentarza...
Tak na świeżo, WOW wydaje się być w #$^%$#% konstruktywne.
Jestem zbita z nóg. Momentami czytając nie mogłam oddychać.
Udało Ci się idealnie oddać "nastrój". Pogratulować.
Mam wrażenie, że okropnie bełkoczę. Niech mnie ktoś palnie... >.<

No nic, pozostaje mi tylko czekać na kolejne Twoje (s)twory.

Wena!
Mun.

P.S. I jak ja mam w takim stanie odpisać na list mojej Japonce, hę? M.

_________________



Ostatnio zmieniony przez Mun dnia Nie Sie 01, 2010 5:17 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://polishpri.ubf.pl/
Anya
Złośliwiec | Kyo Owner


Liczba postów : 3098
Join date : 08/01/2010
Age : 22
Skąd : Kyoto

PisanieTemat: Re: [M] Pocałuję cię czernią moich ust i krwią   Pon Cze 07, 2010 11:30 pm

JEZUSIE CHRYSTUSIE, w którego nie wierzę. idę ryczeć w kącie, kiwając się w przód i w tył - taka była moja reakcje po przeczytaniu tego. szczególnie ostatniej sceny, bo szczerze - gdyby nie ona, uznałabym tekst za średni, lekko przedramatyzowany. ale ostatnia scena... sama ostatnia scena mnie powaliła swoją prawdziwością. potrafię to sobie wyobrazić, i to nic, że zaraz po wyobrażeniu mam ochotę iść po nóż do kuchni - to tylko mój psychofanizm.

już ci pisałam, że cię nienawidzę, ale to znaczy, że cię uwielbiam.
*idzie przeczytać jeszcze raz*
Ciesz się, że nie piszę tego świeżo po przeczytaniu, bo miałabyś tu armagedon.

ps. NIEEEEE.
nie mogę czytać tej końcówki po obejrzeniu Last Live Xów, nie mogę, łeeeeeeeeeeeee ;<

_________________

i'm unclean a libertine
and every time you vent your spleen
I seem to lose the power of speech
you're slipping slowly from my reach


fbl | last.fm | tumblr

Powrót do góry Go down
http://faint-drella.tumblr.com/
Kuma
Strefa VIP


Liczba postów : 43
Join date : 17/04/2010
Age : 21
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: [M] Pocałuję cię czernią moich ust i krwią   Wto Cze 08, 2010 12:02 am

Popieram Any, że gdyby nie ostatnia scena, tekst byłby dla mnie dość... chaotyczny? Wiesz, nagromadzenie wielu emocji, a jednak nie oddanie w pełni ich głębi, sensu, tego, co najważniejsze i co najprawdziwsze w nich. Według mnie w pierwszej części za dużo było chaosu, wykonywanych przez nich czynności, a za mało takiego... zaiweszenia? Wiem, że to były chaotyczne chwile, ale gdy już Toshiya przywarł do Kyo według mnie wszystko mogłoby się uspokoić, przynajmniej względnie. Wiesz, mogłabyś to przeciągnąć, nadać temu chwili zastanowienia, takiej melancholii, pośmiertnej. Nie wiem, jak to opisać - po prostu za dużo czynności, za mało emocji, które chciałaś pokazać, ale jednak kóre zostały przykryte przez te cholerne czynności. No. xd Nieważne. xd

W każdym razie muszę Ci powiedzieć, że od początku stopniowo prowadziłaś akcję, nie mogłam oderwać wzroku od tego, nie wiedząc, co się dalej stanie. Na początku pomyslałam - o ja głupia - o krzyku podczas orgazmu xd, ale później pomyślałam "rozpaczliwy?", to nie. Chyba, że ktoś kogoś gwałci. xd Serio. Później pomyślałam o włosach, choć nie wiem dlaczego, w każdym razie o czymś błahym. Nie sądziłam, że to może być coś... tak poważnego. I aż mi głupio za moje zboczone skojarzenia.

Co do ostatniego fragmentu - kurde, idealnie to wszystko opisałaś. Owszem, trochę patosowo, ale co tam. Tak miało być. Też bym tak napisała. Cute Bardzo mi się podobało. Aż mi łzy napłynęły do oczu. Naprawdę. Choć nigdy nie interesowałam się Direm, a jednak... bez niego... '

I jeszcze jedno - popraw błedy.Cute

I jeszcze jedno xdd.
Czytając, nie czułam się, jakbym czytała Twój tekst. Nawet nie wiesz, jaka to jest różnica. Jestem z Ciebie dumna, kochanie, naprawdę. Ale i tak uważam, że to aż do Ciebie niepodobne! Jak to mówi moja mama "Aga jest taka spokojna, taka słodka, taka eteryczna", a tu widzę krew, śmierć, mocną muzykę itd. Nie mam nic do tego, oczywiście xd. Tylko po prostu... jak się to czyta... to zupełnie nie mogę wyobrazić sobie Twojego słodkiego ryjka. xd

No, podobało mi się, a jak!
Kocham Cię. <3
Powrót do góry Go down
http://www.queerasfolk.jun.pl
Shadow
Edytor Pogrzebowy


Liczba postów : 679
Join date : 11/03/2010
Age : 23
Skąd : Chełm / Warszawa

PisanieTemat: Re: [M] Pocałuję cię czernią moich ust i krwią   Pią Cze 11, 2010 10:36 pm

Zgadzam się z większością opinii co do ostatniej sceny, bez niej tekst byłby średni. Ogólnie to nie lubię takich ociekających krwią i zionących śmiercią ficków, nie działają na mnie tak jak powinny i często czuję się przy czytaniu bardziej zażenowana niż zasmucona. Poza tym mam prawdziwą alergię na zabijanie bohaterów w fickach... no ale mniejsza, zostawmy moje prywatne awersje XD
Tekst jest napisany całkiem nieźle, nie powiem. Ale i tak wspomniana ostatnia scena jest prawdziwą perełką; to dopiero było coś, co naprawdę działa na czytelnika! Nie dało się lepiej zaakcentować tych wszystkich uczuć, które chciałaś przedstawić, tej rozpaczy i pustki. Naprawdę dobra robota.

_________________

Tonight, in the darkness of twilight
I want to fall asleep in your arms
As a shivering, broken marionette

I, broken marionette,
Am laughing with a slight embarrassment
Because if you only wish me
To give up everything else for you, I'll do it

I do not want to know anything more
I do not need anything else
I do not need anything

Kaya - Marionette
.
Powrót do góry Go down
http://www.versailles.jun.pl
Aya
Organizator J-rock Festival


Liczba postów : 427
Join date : 15/01/2010
Age : 21
Skąd : wyłaniam się z mroku xd

PisanieTemat: Re: [M] Pocałuję cię czernią moich ust i krwią   Nie Sie 01, 2010 12:38 am

Dlaczego ja tego wcześniej nie czytałam?

Też lubię wplatać w tekst fragmenty wierszy lub piosenek. I ogólnie strasznie to na mnie działa podczas czytania xD Powiem Ci, że tytuł jest boski, na początku spodziewałam się - tak jak Kuma - jakiegoś romansu czy coś... Ale fajnie to rozwinęłaś. Powtórzę też po moich poprzedniczkach - za mało emocji w pierwszej części xD

I w ogóle nie rozumiem całego tego motywu. Co się stało? Jak się stało? Dlaczego się stało? No i w ogóle dlaczego Kyo? Opisałaś jedna scenę urwaną z nie wiadomo czego, tak bez fabuły żadnej.

I brawa dla Ciebie bo mnie kurczę zaintrygowałaś i to bardzo xD Znając siebie będę przez najbliższe 2 godziny wymyślać przeróżne scenariusze 'jak to się mogło wcześniej potoczyć' xD Pozdrawiam i życzę weny ^^
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: [M] Pocałuję cię czernią moich ust i krwią   Nie Gru 05, 2010 4:08 pm

popieram resztę - ostatni scena jest najlepszą z całego fika i wiesz co? Ryczę. Znowu... Zgadzam się, że fik trochę chaotyczny i zawiera błędy, ale ja błędów nie umiem wytykać: wiem, że są ale nie umiem ich czasami wskazać... weny życzę
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [M] Pocałuję cię czernią moich ust i krwią   Today at 12:34 pm

Powrót do góry Go down
 
[M] Pocałuję cię czernią moich ust i krwią
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
J-slash :: FanFiction :: PG-15-
Skocz do: