IndeksIndeks  FAQFAQ  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [M] Czego ode mnie chcecie?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Jeanne
Stały gość na afterparty


Liczba postów : 111
Join date : 17/01/2010
Age : 27
Skąd : Warsaw

PisanieTemat: [M] Czego ode mnie chcecie?   Czw Sie 05, 2010 1:36 am



TYTUŁ: Czego ode mnie chcecie?
MAIN PAIRING: Uruha/Kai
SIDE PAIRING: none
GATUNEK: angst, drama
CHAPTERS: one-shot
OD LAT: 16+
OSTRZEŻENIA: wulgarny język, alkohol
STRESZCZENIE: Od dawna nie czuł już przyjemności z grania. Ciągle tylko próby, nagrywania, przymus.
NOTKA AUTORSKA: Pod wpływem Taion oraz przeczytaniu o Dziewczynie, Junko Furuta, która przez 44 dni byłą torturowana, by w wieku 16 lat umrzeć z szoku. Średnio jestem zadowolona z końcówki...
BETA Mun :*

Enjoy!


Uruha po raz kolejny był pijany. Starał nie mylić chwytów oraz tabów, ale z trudnością mu to wychodziło. Potknął się dwa czy trzy razy. Grając nie patrzył na żadnego z pozostałych członków zespołu, powstrzymywały go przed tym resztki moralności i świadomość, że zjedzą go kiedy tylko zejdą ze sceny. Nie dość, że się spóźnił, to jeszcze przyszedł niewyszykowany, pijany i niewyspany. Od dawna nie czuł już przyjemności z grania. Ciągle tylko próby, nagrywania, przymus. Nawet nie wiedział kiedy to się tak zmieniło – przecież jeszcze całkiem niedawno grali tak jak chcieli. Mieli swój własny styl i nikt nie zarzucał im, że dosięgnęła ich komercja.

Tak przecież było jeszcze wczoraj, prawda? A może tydzień wcześniej? Miesiąc? Rok?

Nie wiedział, ponieważ każdy pojedynczy dzień zlewał mu się w pozostałe. Jedyne co robił to grał, ćwiczył, spał, jadł i pił. Tylko alkohol był jego odskocznią od ciągłej monotonności oraz depresji. Upojony procentami pozwalał sobie na wszystko – nie martwił się o to, jak dotrze do domu – przecież zawsze był Kai, prawda?, że zabraknie mu pieniędzy – miał kilka zer na koncie, prawda?, że zepsuje wizerunek zespołu – znowu; od czego ma Kai’a?, że zaśpi na koncert – Ruki wraz z Reitą doskonale potrafili obudzić go niezbyt delikatnie na czas. Aoi w wywiadach mówił, że tęskni za tym jak razem spędzają czas przed grami video, a Reita nadal narzekał na kuchnię Kai’a.

Ale tak naprawdę są to tylko puste wspomnienia – Kai od dawna nie gotował dla zespołu, Aoi przestał sam do niego przychodzić, a Ruki zajął się swoim psem. Żaden z nich nie był samotny i nie tęsknił za tymi szczęśliwymi chwilami ich początków. Każdy. Poza Uruhą.

On potrafił nocami przesiadywać przed swoim laptopem i oglądać filmiki z backstrage’ów czy też siedzieć przed telewizorem, gapiąc się na ich pierwsze koncerty. Wtedy razem skakali, płakali, cieszyli się. Teraz on robił to samotnie w swoim salonie, z puszką piwa w ręku, a paroma pustymi dookoła niego. Teraz jedyne na co było ich stać to ciągłe krzyki na siebie, pośpiech by dotrzymać terminów, napisanie byle jakiego gówna.

Najgorsze jednak były poranki i próby. Zabijały go wtedy wyrzuty sumienia, że sam powinien się podnieść i coś z tym - z nimi, ze sobą – zrobić. Zamiast popadać w ciąg alkoholowy, powinien zawziąć się, by móc spojrzeć im bez strachu i wstydu w oczy, móc powiedzieć: Odchodzę.

Nie miał jednak tyle odwagi. Wyrzuty w ich oczach, gestach czy też w samym tonie głosu, powodowały, że jedyne na co było go stać, to podkulić pod siebie ogon, wykonywać co mu każą, a podczas przerwy iść do pierwszego lepszego pubu. Potrzebował czegoś lub kogoś, kto by nim potrząsnął, podtrzymał i wsparł. Nie chciał pić, naprawdę nie chciał. Brzydził się sobą, swoją słabością. Mimo to, wracał co wieczór do swojej kochanki, wódki. Kiedy nie musiał, nie wstawał z łóżka, a jak już to tylko po to by dostać się do alkoholu. Zapominał o higienie czy podstawowych potrzebach, takich jak jedzenie czy spanie.

I tym razem nie było inaczej. Stał na scenie, nie patrzył na nikogo, śmiał się, a fani myśleli, że to inni zrzucili go ze sceny, mimo, że to on sam się potknął i spadł. Każdemu może się to zdarzyć, prawda?

Grali właśnie ostatni bis, kiedy prawie całkowicie się wyłączył. Stał teraz obserwując wszystko co stworzyli. Tych wszystkich, którzy ich pokochali. Jego ręce spoczywały spokojnie na gitarze, a wzrok błądził po zebranych tłumach. Te dziewczyny… Ci wszyscy ludzie... pokochali ich muzykę, nie wiedząc co tak naprawdę się teraz dzieje. Tylko nieliczni dostrzegali co stało się ze starym, dobrym the GazettE. Mimo to ludzie dalej ich kochali. A raczej wymyślony przez firmy fonograficzne obrazek. Pomachał do publiczności sprawdzając co zrobią. Tak jak się spodziewał, sala rozgrzała piskiem i krzykiem tysięcy gardeł, a jego gest został niejednokrotnie skopiowany. Zerknął teraz na przyjaciół.

Aoi usilnie starał się uśmiechać, udając jak bardzo cieszy się na widok rozgrzanych przez nich tłumów. Idealnie odgrywał swoją rolę seksownego, niedostępnego i uwodzicielskiego amanta. Miał na sobie niezapiętą koszulę, a pot, który pokrywał jego skórę, tylko dodawał mu uroku. Włosy były poczochrane przez ciągłe skoki i dwugodzinny już koncert. Zależało mu na pieniądzach oraz dostaniu się do spodni którejś z młodych kobiet. Uruha sam nie pamiętał od kiedy tak się działo. Czy to była jego ucieczka? Jego sposób radzenia sobie z tym wszystkim?

A Reita? Teraz stał ze spuszczonym wzrokiem wpatrując się to w struny to w deski. On nie dbał o to. Nie dbał o rozgłos, ale był zakochany w pieniądzach. Jego chusta stała się już sławna i był z niej niewymownie dumny. Chełpił się nią tak samo jak coraz to nowszym motorem lub samochodem. Uruha miał tylko nadzieję, że pewnego dnia ta prędkość i adrenalina, zwiększająca swój poziom w wyścigach, nie zabiją go. Nadal kochał tego Ue-chan, który był jego przyjacielem w dzieciństwie. Nie wiedział kiedy został on zastąpiony przez zimnego Reitę. Chyba tylko jemu i Kai’owi gra dawała jakąś radość. Tak przynajmniej uważał gitarzysta.

Mówi się, że co rude to wredne. Taki był też ich wokalista. Uruha nie wiedział, czy dostosowuje swój charakter do wyglądu czy może był taki zawsze. Ale to właśnie on był najbardziej z nich wszystkich złośliwy. Dogrywał gitarzyście o jego pijaństwie, liderowi o jego pedalskie zachowania i wygląd, kiedy tamten się uśmiechał, Reicie o tą całą chustę… A niech tylko ktoś spróbowałby powiedzieć cokolwiek na jego psy – gryzł wtedy i wyzywał.

A lider? Uruha zawsze uważał go za silną i stanowczą osobę. Potrafił śmiać się, ale również opieprzyć ich, kiedy przeginali. Trzymał ich w ryzach. Kiedy oni mu uciekli? Kiedy zaczął liczyć się z tym co inni o nim myślą? Od momentu kiedy Ruki zaczął go krytykować? A może chodziło o media? Lub to, że fani nazywali go gejem z powodu zniewieściałego wyglądu nawet poza sceną? To dlatego jego wyrazem twarzy stały się teraz zmarszczone brwi, a nie słodkie, znane dołeczki?

Gitarzysta nie wiedział tego wszystkiego. Wiedział tylko, że właśnie schodził ze sceny i nie czuł nic poza bólem i pustką. Zachwiał się oczywiście kiedy odkładał gitarę – mimo iż alkohol już trochę wyparował z jego organizmu, to nadal potrafił spowodować, że nie czuł się za dobrze. Znał na to lekarstwo.

Sięgał właśnie po schowaną w swojej torbie butelkę sake, gdy ta została mu brutalnie odebrana i roztrzaskana na przeciwległej ścianie. On sam wpatrywał się zszokowany i jakby zdziwiony w spływający po białej tapecie, alkohol.
- Ty chyba sobie, kurwa, ze mnie jaja robisz – warknął któryś głos i gitarzysta rozpoznał go jako ten należący do Rukiego. Tylko jego był tak piskliwy, kiedy się wściekał.
- Uruha, spóźniasz się, jesteś pijany! na koncercie i to nie pierwszy raz! - Aoi również nie miał już cierpliwość do ich gitarzysty.
Uruha wiedział, że podziałają na nich tylko łzy – zawsze działały.
- Ale.. ja przepraszam, ja nie wiem.. ja się wczoraj upiłem w klubie.. to ostatni raz… - łkał.
- Nie pierdol – powiedział spokojnie Reita nawet na niego nie patrząc. Ta obojętność zabijała Uruhę. Kiedyś się przyjaźnili, a teraz? Kurwa!
- Jeszcze raz Uruha… Spróbuj jeszcze ten jeden jedyny raz… - Niewypowiedziana groźba zawisła w pomieszczeniu.
- Nie uważacie, że to nie od was zależy ta decyzja, a liderem nadal jestem tutaj ja? – Odezwał się pewny i mocny głos perkusisty, zaraz jednak został on zdławiony przez wrzask Rukiego.
- Wypierdalaj Kai!
Uruhę i samego Kai’a, zamurowało. Oznaką, że pozostali coś zauważyli było podniesienie wzroku i zwrócenie uwagi Reity na Rukiego oraz ręka Aoi'ego na ramieniu wokalisty, którą też zaraz ten strącił.
- Spierdalajcie wszyscy – odparł perkusista nie tracąc swojego spokoju. Udawał, iż nic nie czuje i nie zraniły go słowa wokalisty, ale jego ręce trzęsły się kiedy porywał torbę, nie przebierając się zatrzasnął drzwi od garderoby. Pozostali wrócili do swoich czynności jakby cała sytuacja nie miała wcale miejsca, a gitarzysta siedział skulony w kącie cicho łkając. Aoi skomentowało jednym zdaniem, że to nie on płacze, tylko wódka. Chwilę później Uruha wyszedł

***

Zauważył go przy samochodzie, kiedy tak zataczając się od czasu do czasu, szedł po taksówkę. Zdziwił się kiedy Kai podszedł do niego i go przytrzymał, by po chwili wsadzić na siedzenie pasażera, obok kierowcy. Podczas drogi do domu lider zaczął mówić:
- Też to zauważyłeś? – Uruha zamrugał zdziwiony. Zauważyłeś?
- Co?
- Nie pierdol. Jak się stoczyliśmy. Wszyscy. – W tym momencie gitarzysta wcisnął się w siedzenie wiedząc już o czym mówi perkusista.
- Od dawna… - wyszeptał cicho zamykając oczy i opierając czoło o zimną szybę.
- Dlatego zacząłeś pić? Nie lepiej było podejść? – Zasypywał go pytaniami Kai, a gitarzysta nie miał na to dobrej odpowiedzi.
- Nie wiem. Poniekąd... i wierz mi, że próbowałem.
- Ale?
- Nie zrozumiesz – powiedział szeptem Uruha zapadając w pijacki letarg.

***

Kiedy się obudził znajdował się w sypialni perkusisty. Zamrugał zdziwiony zauważając, że jego rzeczy stały, powkładane do pudeł, w jednym z rogów pokoju. Zerwał się gwałtownie klnąc na ogromny ból głowy. Postanowił udać się do kuchni żeby się napić. Z zaskoczeniem odkrył, że w domu nie ma ani jednej kropli alkoholu.
- Co do kurwy?!
- Uspokój się Uruha. Proponuję układ. Ty pomagasz mi, ja pomagam tobie.
- Kurwa, Kai! Pierdolisz ze mną? Gdzie jest sake?! I co robią wszystkie moje rzeczy u Ciebie?!
- Przeprowadzasz się. Będę cię pilnował, a ty w zamian pomożesz mi odejść z zespołu.
- Co?!
- To co słyszałeś. Muszę odejść. Nie dam rady sam, ty odejdziesz razem ze mną.
- Ty mały… - zaczął gitarzysta, ale Kai przerwał mu niemal natychmiast.
- Śmiało. Słyszałem już chyba wszystkie epitety ze mną związane. Wiem, że chcesz też opuścić zespół. Mówiłeś wczoraj.
- Byłem pijany!
- Nie okłamuj mnie, Uruha.
- Ale…
- Koniec. Idź się uspokój, weź tabletki i odeśpij.
- Kiedy będę mógł wrócić? – warknął pokonany już gitarzysta.
- Kiedy odejdziemy.
- Czyli?
- Jak przestaniesz pić.

***

Minęło trochę ponad trzy miesiące. W tym czasie nie raz walczyli i się kłóci, wzajemnie obrzucając się najróżniejszymi epitetami. Teraz jednak Uruha nie pił od miesiąca, a Kai powoli stawał się ponownie sobą. Nadal koncertowali, ale sprawnie grali swoje dawne role. Nie chcieli pozwolić by inni rozpoznali ich zamiary.

- Kiedy, Yukkun? – zapytał miękki głos.
- Jutro, śpij teraz K’you.
- Dobrze. Dobranoc. – Jedne usta spotkały się z drugimi w cichym i słodkim pocałunku, obiecującym wiele dobrego w bardzo niedalekiej przyszłości.

Oni sami nie wiedzieli kiedy nagle jedna z walk zmieniła się w pasjonujący i namiętny wieczór.

Później było już tylko lepiej… Bo w końcu dla ludzi którzy się wzajemnie potrzebują, miłość to tylko następny krok.”


Ostatnio zmieniony przez Jeanne dnia Pon Lut 28, 2011 10:00 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://jeanne8917.livejournal.com
Mun
Siła Wyższa


Liczba postów : 2903
Join date : 08/01/2010
Age : 23
Skąd : Wrocław/Poznań

PisanieTemat: Re: [M] Czego ode mnie chcecie?   Czw Sie 05, 2010 11:23 am

Ty małe, wredne! Końcówka jej się nie podoba... >.< No co za człowiek... ale i tak Cię kocham. xD
Mam nadzieję, że przyjęłaś do wiadomości, że piszesz sequel? xD To dobrze.

Jak Ci już wspominałam - podoba się. Bardzo się podoba. Nawet końcówka! xD

Ja lubię tego Twojego Kai'a tutaj. Chociaż przykro mi było z powodu tego, że się między nimi popsuło...

O błędach jako becie mi nie wypada, jednak chciałabym tu oświadczyć, że jako początkująca, prosiłabym wszystkich, którzy coś zauważą o wytknięcie błędów i nie obwinianie o nich autorki. ^^

Obiecałam Ci, Jean, ulubiony fragment tak? To ten:

Cytat :
- Kiedy będę mógł wrócić? – warknął pokonany już gitarzysta.
- Kiedy odejdziemy.
- Czyli?
- Jak przestaniesz pić.

Jest taki... bliski. Pokrętnie, ale mam deja vu jak to czytam. ^^

WENA, WENA, WENA!

Mun

_________________

Powrót do góry Go down
http://polishpri.ubf.pl/
Hiroki
Pogo napierdalacz


Liczba postów : 72
Join date : 26/06/2011
Skąd : Kyoto

PisanieTemat: Re: [M] Czego ode mnie chcecie?   Pon Sie 01, 2011 7:47 pm

Podoba mi się, naprawdę. Parę błędów chociażby gramatycznych tu zauważyłem, ale nie jest źle. Końcówka jest dobra, choć faktycznie może nieco za bardzo streszczona.
Jako fangirl Kaia cieszę się, że to on tutaj zachował zdrowy rozsądek i w ogóle no, lubię go tu 8D
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [M] Czego ode mnie chcecie?   Today at 11:47 am

Powrót do góry Go down
 
[M] Czego ode mnie chcecie?
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
J-slash :: FanFiction :: PG-15-
Skocz do: