IndeksIndeks  FAQFAQ  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [M] Za mało

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Noipirit
W kolejce po bilety


Liczba postów : 4
Join date : 23/12/2010

PisanieTemat: [M] Za mało   Czw Gru 23, 2010 2:39 am

Tytuł: Za mało
Autor: noipirit
Beta: brak
Fandom: Dir en grey
Pairing: Kyo/Toshiya
Ostrzeżenia: samookaleczenia, angst, może obrazić katolików (czy tacy jeszcze istnieją?)
Komentarz: lubię krytykę, więc nie krępujcie się. Papa, matko pochodzi z ,,embryo" Dir en grey, zaś pozostała większość z Weeping Throbbing Gristle.




To wszystko… to wszystko to zawsze było za mało.

Te tłumy… wszystkie te szalejące tłumy, które są tak sztuczne, tak zwyczajnie za małe, za ciche i spokojne. One nigdy nie spełnią twoich oczekiwań. Gdzieś tam w środku coś mówi ci, że ty też nigdy im nie wystarczysz. Tak jak ty, oni też ciągle chcą więcej. Więcej ciebie, więcej krwi, więcej rozpruwania siebie, ukazywania coraz więcej, aż nie zostanie z ciebie nic. Jesteś pustą, mokrą skorupą. Właściwie nie, jesteś z gliny, którą moczysz swoimi łzami, by inni mogli cię ulepić, by znów mogli cię zmienić, po raz kolejny mogli zabrać kawałek ciebie. To przez nich ciągle musisz się zmieniać i robić uniki, by zachować chociaż najmniejszą część własnego ja. Chcesz tylko uciec, schować się, jednocześnie pragnąc więcej. Więcej tego syntetycznego, szalonego uwielbienia. Dlatego pokazujesz się im w najintymniejszych momentach, które niegdyś należały tylko do ciebie. I nie zastanawiasz się, czy warto. Już nie.

Niedługo nie zostanie z ciebie nic.

Kiedyś, dawno temu, gdy jeszcze resztkami świadomości wiedziałeś, że tak być nie może, próbowałeś to powstrzymać. Brązowa, gliniana krew, która tryskała z twojej piersi na każdym koncercie, wywiadzie i sesji, paliła cię i zostawiała niewidoczne ślady na brzuchu. Brudne strugi twojego życia obrzydzały cię. Kiedyś, tak, kiedyś. Kiedyś wierzyłeś jeszcze, że to wszystko jakimś magicznym sposobem zmieni się bez twojego udziału.

Oni niczego nie widzą.

- Die, ile razy mam ci powtarzać, że to tylko element sceniczny? – mówisz podniesionym głosem, starając się przelać do swojego spojrzenia jak najwięcej wściekłości. Spłoszony gitarzysta cofa się nieco. Jego spojrzenie krzyżuje się z tym Shinyi zaledwie na ułamek sekundy, a ty starasz się tego nie rejestrować.
- Dobrze, Kyo. Skoro tak mówisz, to wierzę ci – odpowiada ze smutnym uśmiechem.
Starasz się. Boże, tak bardzo się starasz. Jednak nie możesz powstrzymać się od zaprzeczania, gdy wreszcie któryś z nich zainteresuje się twoją sytuacją. Nie umiesz przyznać się przed nimi, że tak, jest z tobą źle i nie potrafisz już nad tym zapanować. I nadal sądzisz, że to wszystko, całe to zainteresowanie jest nieszczere, że to za mało.

Gubisz się.

Nie wiesz, czego chcesz, gdzie należysz, kim jesteś. Błagasz codziennie o odpowiedzi na te pytania. Jesteś pusty w środku i wcale nie wiesz, czy znów chcesz napełniać się płynami ustrojowymi tylko po to, by te wypłynęły przez pęknięcie w miejscu, gdzie kiedyś był jakiś organ – dziwnym trafem starasz się wyrzucić z pamięci jego nazwę – pompujący krew.

Całe to życie za mało boli.

Więc za każdym razem robisz to mocniej, a tłum szaleje jeszcze bardziej. Nie widzisz tego. Dla ciebie intensywność doznań maleje każdorazowo, a fani stają się powolniejsi, mniej podekscytowani. Wtedy wiesz, że musisz dostarczyć im więcej krwi, więcej płaczu i twojego bólu, by wreszcie, gdy już niemal padasz z wycieńczenia, przez ułamek sekundy dostrzec ekscytację, którą czują.

Uciekaj Tooru, uciekaj póki możesz.

On cię zniewolił. Już dawno, jeszcze na początku waszej kariery. To Toshiya opatrywał twoje rany i gdy już byliście w waszym mieszkaniu nigdy nie zapominał o reprymendzie. A ty siedziałeś skulony na krześle w kuchni i z uwagą słuchałeś jego przekleństw. A potem, gdy całował cię wreszcie w usta, odwzajemniałeś ten gest, pragnąc więcej, jeszcze więcej. Wreszcie, gdy oddawał ci całego siebie, ty nadal chciałeś bardziej, bliżej, ciaśniej. Uścisk nie zbliżał was do siebie wystarczająco, wyznania wypowiadane cichym szeptem tylko powiększały tęsknotę a seks sprawiał, że miałeś ochotę płakać. Totchi, och Totchi, on nigdy nie kochał cię wystarczająco. A ty pragnąłeś tej miłości za mocno, by kiedykolwiek mogła się zrodzić.

Papa, matko.


Och tak, Kyo pożegnał się z nimi wszystkimi już dawno temu. Za mało było w tej relacji miłości, by mogła przetrwać. Ostatni raz widziałeś ich piętnaście lat temu. Wtedy jeszcze nie szlochałeś, nie byłeś rozpruty i zraniony. Teraz myślisz, że gdybyś jakimś cudem zatrzymał się w tamtym miejscu, może udałoby ci się wieść szczęśliwsze życie. Może wtedy nie zostałbyś tak strasznie skrzywdzony i wybrakowany? A teraz twoje szczerby ranią każdego, kto tylko podejdzie za blisko, by cofnąć się po pierwszym skaleczeniu. Zazdrościsz im. Takie małe rany zasklepią się bardzo szybko, może nawet nie zostanie po nich śladu, może będzie minimalny? Twoje obrażenia są tak rozległe, że nigdy do końca się nie zagoją. Uszkodzili cię permanentnie, ucząc cieszyć się ze swojego kalectwa.

Pławisz się w tej swojej beznadziejności.

Dawniej byłeś zdolny do kochania. Lecz pragnąłeś go za bardzo, oczekiwałeś zbyt wiele, a sam nie miałeś do zaoferowania nic oprócz swej marnej osoby. Dlatego teraz, po czasie i godzinach rozmyśleń nie dziwisz się już, że cię opuścił, tak okropnie potraktował i nawet nie odwrócił się, by sprawdzić, czy twoje połamane kończyny (i jeden organ) nadal są w stanie udźwignąć twój ciężar, który nagle wydal się przytłaczający. A ty ciągle kochałeś go jeszcze mocniej, pragnąc tym razem więcej, niż tylko jego. Twojej żądzy nie wystarczyłoby, że należy do ciebie. W końcu Toshiya i tak byłby za daleko, wysuwając się coraz bardziej z twojego uścisku, spod twojej otulającej kontroli.

Wiesz, że przegrasz.

I właściwie od zawsze zdawałeś sobie z tego sprawę. Nie masz pojęcia, dlaczego wpakowałeś się w to miłosne zawirowanie, które tylko skomplikowało ci poszukiwania (czego? Powodu aby się zabić, pomysłu na nowy tekst, na życie lub na jego brak?). Kiedyś chciałeś nawet to wszystko rzucić, za dawnych czasów, gdy jeszcze wydawało ci się, że posiadasz kontrolę i możesz zostawić jego, zespół i dawnego Kyo, by stać się Tooru. Kim właściwie jest Tooru? Nigdy nie panowałeś nad sytuacją, teraz o tym wiesz. Gdy tylko Toshiya przekroczył próg twojego – waszego – mieszkania po raz pierwszy, w jakiś dziwny sposób uległeś i dałeś się zamknąć swoim uczuciom. Nigdy wcześniej nie myślałeś, że mogą zniewalać; ból zawsze przynosił ulgę, cierpienie cieszyło a nieszczęście motywowało, by pogorszyć swój stan jeszcze bardziej. Toshiya wywrócił twój świat do góry nogami.

I czekałeś aż zgwałci cię myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem.

Ta miłość nigdy nie była cukierkowa, ona nie miała prawa taką być. Ty byłeś zbyt skrzywiony by doświadczyć szczęścia a on… właściwie nie wiedziałeś, co było z nim nie tak, że nie mogliście stworzyć choćby namiastki błogości. Od początku zdawałeś sobie sprawę z faktu, że na końcu nie czeka na was puchaty raj, jednak uparcie parłeś do przodu, ślepy na wszystkie sygnały z zewnątrz, każde raniące słowo i czyn. Błądziłeś na tej twojej drodze do idylli, ale jakimś cudem zawsze odnajdywałeś właściwą ścieżkę. On ci w tym nie pomagał, stał z boku i przyglądał się twoim staraniom dorzucając od czasu do czasu jakiś złośliwy komentarz. Gdzieś w głębi duszy wiedziałeś, że on kompletnie nie wierzy w powodzenie waszego ,,związku”, tej dziwnej symbiozy, w której nauczyliście się żyć. Czasami miałeś wrażenie, że przyrosłeś do Toshiyi i nie jesteś w stanie bez niego funkcjonować. Niepełnosprawny, bezradny Kyo. Głuchy i ślepy na wszystkie sygnały, które czekały na ciebie na każdym kroku, przekrzykując się wzajemnie. Łatwiej było je zignorować, niż odebrać każdy z nich po kolei. I wmówiłeś sobie, że to oszczędzi ci bólu.

To tu był twój dom.

Poszukiwania zostały zakończone dawno temu. Dom, dom, dom. Lubisz do niego wracać. Ulga wymaga bólu, zupełnie jak w prawdziwym życiu i ty doskonale o tym wiesz. Twój dom pojawia się w nacięciach, wyrastając nagle między nadgarstkiem a łokciem. Czerwona elewacja bez żadnych okien, bez możliwości ucieczki. Tego właśnie pragniesz, po co są te wszystkie złudzenia? Nienawidzisz się oszukiwać, a posiadanie wyjścia byłoby łamaniem tej zasady. W prawdziwym życiu i tak nie masz gdzie się schować.

Czasami nic nie wystarcza.

Jesteś tylko ty i twoja głowa. Dusisz się we własnej czaszce, poganiany myślami. Nie wiesz, co mówią, jest ich zwyczajnie za dużo. Osiadają z tyłu głowy i kłębią się czekając na jakąś reakcję. Nie wiesz, co wtedy robić, nic nie wystarcza, dom znika a one, te wszystkie natrętne wspomnienia wybierają ten moment by z hukiem zaatakować twoją świadomość. Kulisz się, kołyszesz i łapiesz za włosy. To okropne uczucie, gdy ogranicza cię własna świadomość.

Stworzyliśmy miłość, by ktoś mógł zostać ofiarą.

W tym wypadku obaj zostaliście pokrzywdzeni i czasami, gdy masz gorsze dni, zastanawiasz się, który z was został zraniony bardziej. Bo to Toshiya musiał w końcu przebywać z tak ohydną larwą, jaką jesteś ty.

JEST MI TAK CHOLERNIE PRZYKRO, KYO.

To wszystko, co od niego usłyszałeś (a właściwie przeczytałeś), gdy którejś czwartkowej nocy wróciłeś do pustego mieszkania. To jego rzeczy zagracały całą przestrzeń, tworząc coś tę znajomą atmosferę, którą zdążyłeś pokochać. Nie było mowy, byś do niego zadzwonił. Patrzyłeś tylko pustym wzrokiem na tak samo pusty pokój w twoim pustym, och jakże pustym mieszkaniu… I co teraz zrobisz, Kyo?

Mój wszechświat wydostaje się przez moje usta.


Te wszystkie ohydne, smutne testy powstały w noce takie jak ta, gdy całe to twoje szaleństwo przytłoczyło cię i musiałeś, musiałeś coś zrobić, by zachować resztki zdrowego umysłu. Te wszystkie odrażające obrazy były w twojej głowie i właściwie nie musiałeś się zbytnio wysilać – długopis w twojej dłoni sam wyrzucał z siebie odpowiednie słowa, ty byłeś tylko biernym uczestnikiem, może nawet tylko obserwatorem? Patrzyłeś z boku, jak kartka zostaje zapisana twoimi chorymi wyobrażeniami. Dziwiłeś się już wiele razy jakim cudem to może się sprzedawać, jak bardzo świrnięta musi być cała ta wasza horda fanów, by dać się zauroczyć tym chorym wizjom. Może to oni wymagali leczenia bardziej od ciebie?

Jesteśmy na dnie.
Nie chcę tego ciągnąć.
Jednak nie mogę nawet przestać istnieć.
I to jest najgorsze.

Właśnie tego nienawidzi najbardziej.
Powrót do góry Go down
Panna Ironia
Członek zespołu


Liczba postów : 562
Join date : 11/12/2010
Age : 18
Skąd : Ok. Warszawy

PisanieTemat: Re: [M] Za mało   Czw Gru 23, 2010 11:45 am

Czytałam to już kiedyś. I znów czytam.
Jestem tekstem urzeczona i musisz mieć świadomość, że bardzo długo pozostawał w mojej pamięci. Jezu, nie umiem o tym pisać. To, co stworzyłaś... przytłacza mnie swoją niesamowitością. Podziwiam cię i autorów podobnych do ciebie (ale nie widziałam nigdzie lepszego od ciebie) i chciałabym poczytać więcej twoich tekstów.
Zabiłaś mnie tym.
Powrót do góry Go down
Anya
Złośliwiec | Kyo Owner


Liczba postów : 3098
Join date : 08/01/2010
Age : 22
Skąd : Kyoto

PisanieTemat: Re: [M] Za mało   Czw Gru 23, 2010 7:03 pm

zostałam tyrpnięta.
prawdziwość tego tekstu przewróciła skamieniałą mnie i wgniotła w ziemię obcasem, perfidnie łamiąc mi całą skorupę. o bogowie, nienawidzę cię i równocześnie uwielbiam za zapisanie tylu rzeczy, które mnie męczą.

bo odebrałam to dziwnie osobiście momentami. bo, cholera, o merlinie, no co ja mam powiedzieć, jak ja nie wiem? jak ja wiem tyle, że cholernie mi się to podoba, że to piekielnie dobre i że idę pobujać się w przód i w tył w kącie?

masz tego więcej?


_________________

i'm unclean a libertine
and every time you vent your spleen
I seem to lose the power of speech
you're slipping slowly from my reach


fbl | last.fm | tumblr

Powrót do góry Go down
http://faint-drella.tumblr.com/
Noipirit
W kolejce po bilety


Liczba postów : 4
Join date : 23/12/2010

PisanieTemat: Re: [M] Za mało   Pią Gru 24, 2010 2:42 am

Waaah, dziękuję za komentarze <3
Panna Ironia: ja cię zabiłam i ty zrobiłaś to samo ze mną, więc jesteśmy kwita. Jest mi strasznie miło, że tak sądzisz, że ten tekst nie wyleciał ci z głowy zaraz po przeczytaniu i że ci się podobał <3
Jeśli chodzi o inne teksty, to ten jest moim pierwszym jrockowym fanfickiem i oprócz niego mam jeszcze jeden, ale jest po angielsku. Chyba go przetłumaczę, ale to zależy od mojego lenistwa ^^""" wcześniej pisałam o czymś zupełnie innym i jestem pewna, że zgasiłabym cię tym xD tłumaczę też inne fiki, ale to chyba cię nie interesuje. W każdym bądź razie, kończąc ten wywód: jeden tekst ,,się tłumaczy", drugi jest w fazie powstawania, co zajmuje mi dużo czasu (ten pisałam chyba 2 miesiące oO).
Jeśli jednak jesteś ciekawa moich nie jrockowych prac, zapraszam tu.
Mam jeszcze jedno pytanie: gdzie znalazłaś wcześniej ten tekst? Bo jestem strasznie ciekawa, jakim cudem ktoś trafił na mojego lj xD
Anya: takie bujanie się jest nieprzyjemne, wiem z autopsji xD dziękuję za komentarz, ale niestety nie wiem, co napisać, tak jak ty nie wiedziałaś, jak skomentować...
Anyway, mam więcej fanfików, ale ten jest jedynym jrockowym po polsku. Wcześniej pisałam, hm, twincesty (tak, z braćmi Kaulitz. Nie, nie lubię ich xD). Tłumaczę z angielskiego jeden z moich fików, też degowy, tyle że Die/Shinya. Jeśli uda mi się pokonać moje lenistwo, to niedługo się tu pojawi. Jestem też w trakcie pisania drugiego, ale znając mnie, to zajmie to dużo czasu.
Jeżeli nie zraziłam cię tym natłokiem twincestu i nadal chcesz przeczytać coś mojego, to zapraszam tu.


I hm, wesołych świąt? xP
Powrót do góry Go down
Panna Ironia
Członek zespołu


Liczba postów : 562
Join date : 11/12/2010
Age : 18
Skąd : Ok. Warszawy

PisanieTemat: Re: [M] Za mało   Pią Gru 24, 2010 2:46 am

Od Puć! Ona mi go poleciła, na jakiejś stronie, nawet nie pamiętam. To było z dwa miesiące temu i od tamtego czasu... Droga autorko, zniewoliłaś mnie.
Ej, ej! Ja chcę te twincesty! Dobra, zachowuję się jak dziecko, ale... ale!
Nie są wesołe, jestem chora
Powrót do góry Go down
Noipirit
W kolejce po bilety


Liczba postów : 4
Join date : 23/12/2010

PisanieTemat: Re: [M] Za mało   Pią Gru 24, 2010 3:09 am

Ha, to od tej bestii! Dzięki tobie zostanie zmolestowana, mwahaha xD
Hm, dałam linka, ale może nie działa?
http://noipirit.livejournal.com/tag/po%20polsku prosz :3
I racja, do wesołych to im daleko. Zdrowiej :3
Powrót do góry Go down
Panna Ironia
Członek zespołu


Liczba postów : 562
Join date : 11/12/2010
Age : 18
Skąd : Ok. Warszawy

PisanieTemat: Re: [M] Za mało   Sro Sty 12, 2011 9:10 pm

Nie krzywdź naszej Puć! Później mnie obwini. Ale wiesz, wdzięczna jej jestem, że podała.
Wyzdrowiałam! Mogę być z siebie dumna.
Powrót do góry Go down
Rei-chan
J-legenda


Liczba postów : 2010
Join date : 04/01/2011
Age : 20
Skąd : Z piekła...

PisanieTemat: Re: [M] Za mało   Pon Lut 28, 2011 8:55 pm

Przeczytałam to już kiedyś, kiedy zawędrowałam na forum w celu przeczytania nowych fików i teraz nadrabiam zaległości, bo wtedy nie myślałam o komentowaniu.
Muszę przyznać, że ten tekst wywarł an mnie naprawdę duże wrażenie i jest według mnie piekielnie dobrze napisany. Duża ilość metafor, to coś, co często, źle wykorzystane, przeszkadza w tekście, komplikuje go, ale w przypadku tego fika stwarza pełny obraz emocji i po prostu idealnie tu pasuje, ten tekst nie przekazywałby już tak wiele bez nich. Jestem więc pełna podziwu dla autorki, bo dla mnie metafory, które mają jakiś głębszy przekaz to czarna magia.
Sposób, w jaki to jest napisane, skłania mnie do refleksji i spojrzenia na pewne rzeczy z innej perspektywy, a to jest duży plus, bo niewiele fików to potrafi.
Wena
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [M] Za mało   Today at 6:00 am

Powrót do góry Go down
 
[M] Za mało
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
J-slash :: FanFiction :: PG-15-
Skocz do: