IndeksIndeks  FAQFAQ  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [M] Tutaj, w domu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Panna Ironia
Członek zespołu


Liczba postów : 562
Join date : 11/12/2010
Age : 18
Skąd : Ok. Warszawy

PisanieTemat: [M] Tutaj, w domu   Nie Gru 26, 2010 5:56 am

Tytuł: Tutaj, w domu
Autor: Panna Ironia, czyli ja
Beta: Brak
Fandom: Cóż, Dir en Grey i the GazettE
Pairing: Kyo/Ruki i Kai/Uruha
Ostrzeżenie: Bo ja wiem? Przekleństwa i sugestie odnośnie seksu.


Tutaj

Ta ostatnia próba przed świętami nie była nawet próbą. Nie brali sprzętu, nut. Usiedli w spokoju, cicho rozmawiając i ciesząc się swoją obecnością. To było naturalne, a milczenie nie oznaczało kłopotliwej ciszy. To milczenie mówiło "dobrze mi z tobą, pobądźmy tak chwilę".
Reita rozsiadł się na kanapie, opowiadając jakąś zabawną historie o swoim pijanym wujku. Zresztą, rodzina basisty z jakiś powodów stawała się po alkoholu tematem wielu anegdotek. Przy czym jego ciotka była taką plotkarą, że przez godzinę siedzenia przy stole wiedział kto, z kim, gdzie i jak.
Kai siedział koło niego, niemal płacząc z powstrzymywanego śmiechu. Ukazywał swoje słynne dołeczki i nikt, patrząc na niego, nie mógł się nie uśmiechać. To było coś w ich liderze, coś co dodawało im zawsze sił. Energia, którą poświęcał wszystkiemu, serce wkładane w prace. Wciąż dążył po więcej, a oni potrafili jedynie iść za nim i starać się go zadowolić.
Uruha siedział na podłodze, kładąc głowę na kolanach perkusisty. Dłonią sunął po jego udzie, z czystą czułością i miłością. I siedząc tak razem, szukając każdego dotyku, byli piękni. Albo to uczucie było tak wspaniałe, że maskowało drobne niedociągnięcia, które się w życiu pojawiają. Nikt nigdy nie narzekał na matkę gitarzysty, która nie chciała go widzieć w domu nawet na święta.
Aoi w milczeniu i skupieniu słuchał teraz Takashimy, który postanowił podzielić się swoimi doświadczeniami. Potakiwał od czasu do czasu, z wielkim uśmiechem. I chociaż wciąż zerkał na zegarek nie chciał nigdzie odchodzić. Czekało na niego puste mieszkanie i dwa tygodnie bez zespołu. Narzekał na wczesne próby, ale tak naprawdę bez nich był pusty i błąkał się bez celu po mieście.
Ruki opierał się na starszym gitarzyście, wyciągając się na drugiej kanapie. Zamknął oczy i wsłuchał się w głosy przyjaciół. Był spokojny, senny i całkowicie szczęśliwy. Tak ich przecież kochał. Wtulił się ufnie w Aoi'ego i nawet nie był zły na zaczepki Kaia i nazywanie go Maleństwem. Przeciągnął się, ziewając głośno. W taki stanie mógł trwać wieczność.
Podzielili się opłatkiem, złożyli sobie życzenia ("Uru, żeby cię tyłek tak często nie bolał") i wypili po symbolicznym kieliszku wina. I następnym, a potem jeszcze jednym.
- Skończyło się - burknął Reita, na dowód swoich słów pokazując pustą butelkę. Nawet dwie.
- Wredne - wyrzucił z siebie wokalista, dotąd milczący.
- Jeśli masz na myśli siebie, to się zgodzę.
- Nie, ja jestem wspaniały, genialny i żądam nagrody Nobla. Ale wino jest wredne.
- Ciekawe czy wino w ogóle coś odczuwa - podchwycił Uruha, za co dostał delikatnie po głowie od lidera. - Ale czemu jest tak właściwie wredne?
- Bo się skończyło, oczywiście - uświadomił go dumny z siebie basista.
- Chciałeś być mądry, ale ci nie wyszło - Ruki uniósł głowę, z obrażoną miną - Jest wredne, bo poplamiło mi spodnie. Ja chcę czegoś mocniejszego, może wódki.
- To do baru albo klubu jakiegoś - westchnął rozleniwiony Kai - Tak sądzę.

#

- Aoi... Aoi, kochanie, błagam! - jęczał Ruki, wiercąc się na kolanach gitarzysty - Proszę, zrób to. Ja przecież nie wytrzymam! Wiesz jak ja cię kocham, ile mogę dla ciebie zrobić! Potrzebuję tego teraz, zaraz!
- Idź i się sam obsłuż - polecił mu tylko Aoi w odpowiedzi, ze złośliwym uśmiechem.
- Cholera, to sam sobie po to piwo pójdę - warknął wokalista i podreptał w stronę baru.
Usiadł na wysokim stołku, czekając na swoją kolei. Barman wyraźnie zrozpaczony i wymęczony ledwo sobie radził z klientami. Zaczął cicho nucić Cassis i naprawdę się cieszył, że nie jest do końca pijany. Mógłby wtedy zaśpiewać coś dużo bardziej niestosownego.
- Spierdalaj - usłyszał głos koło siebie. Spojrzał na chłopaka na krześle obok. Tak właściwie to nie zobaczył nic prócz blond włosów, ponieważ nieznajomy pokładał się na barze, ukrywając twarz w dłoniach.
- Nie mam zamiaru gadać z pijanym idiotą - odparł z dumą.
- Jestem trzeźwy - oświadczył mu chłopak, który podniósł już głowę. Jego policzki były zarumienione, oczy szkliste, a z ust śmierdziało mu wódką. Doprawdy, obraz cnót wszelakich.
- Dzieciaku, picie to chyba nie dla ciebie jeszcze, co?
- Chyba cie głowa boli! Mam 35 lat - warknął.
- Tak, na pewno. I co mi jeszcze powiesz ciekawego? - Ruki już wprost zaczął drwić sobie z nieznajomego. - Że jesteś wokalistą Dir en grey?
- Skąd wiedziałeś? - autentycznie zdziwił się blondyn.
- Boże, to alkohol czy masz coś z głową? - nie wytrzymał wokalista. Bawiła go ta cała sytuacja. Pokręcił z politowaniem głową.
- A w mordę chcesz? - spytał pozornie słodkim głosem dzieciak, wstając. Był od niego niższy.
- Tak, jasne - machnął lekceważąco ręką, spoglądając tęsknie na barmana. Czyli naprawdę długo poczeka na to piwo. Świetnie, a za towarzystwo miał tylko jakiegoś zalanego gówniarza, który twierdził, że jest gwiazdą jrocka.
Upadł na podłoge, kiedy otrzymał mocny cios w twarz. Oddał, nie czekając na więcej. Świetnie! Idealne święta, nie dość, że z kacem to jeszcze bolącą szczęką.
- Idioto! - silne ramiona Kaia mocno go przytrzymały. - Normalny ty jesteś?
- O co poszło? - spytał spokojnie i wręcz radośnie Reita. Wypił najwięcej, czego skutki było teraz widać. Gitarzyści nadal siedzieli przy stoliku, przy czym Uruha dostał napadu śmiechu i prawie wpadł pod ławkę.
- On twierdzi, że ma ponad 30 lat. To głupota, przecież to jeszcze dzieciak! - wyrzucił z siebie Ruki. Spodziewał się poparcia, ale basista tylko spojrzał przepraszająco na nieznajomego.
- Bo ma ponad 30 lat.
- No dobra, ale co powiesz na to, że rzekomo jest wokalistą Dir en grey?
- Też fakt - westchnął Akira. - Pogódź się z tym.
- Schlaliście się wszyscy - skomentował Ruki, wracając do Aoi'ego. Chwilowo to on musiał "niańczyć Maleństwo", ponieważ w przebłysku wspaniałomyślności wokalista zaczął się zachowywać jak rozkapryszone dziecko. Zwykle wybierał sobie osobę, do której przez kilka dni ciągle się tulił i żądał wyznań miłości. Aoi od rana spełniał większość zachcianej Takanoriego.

#

- Kurwa? - wyszeptał Ruki w nagłej ciszy. - To... naprawdę był ich wokalista?
- Tak, geniuszu. Piszą o tym we wszystkich gazetach - wytknął mu lider, zapalając papierosa.
- Nie kłam, mamy w domu taką, w której nie piszą! - ucieszył się jak głupi Uruha, dumny ze swojego odkrycia.
- Masz racje, kotku. Przegląd sportowy.
Reita z Aoim ponownie wybuchnęli śmiechem. Cała ta sprawa koszmarnie ich bawiła i niemal turlali się po podłodze, słuchając tej wymiany zdań. Po raz pierwszy Kai chciałby u nich zobaczyć objawy kaca. Podważali jego autorytet!
- Kai, daj mu już...
- Nie, K'you. Nie dam się na to nabrać kolejny raz! - zirytował się w końcu na poważnie perkusista. - Oni coś źle robią to mnie ciągniesz do łóżka i po sprawie, ale tu nie chodzi o zawaloną solówkę! Dotarło?
Przez chwile zapanowało milczenie, po czym gitarzyści z powrotem wybuchnęli śmiechem.
- Pójdziesz do ich wytwórni i go przeprosisz - oznajmił tylko Kai i nalał sobie kawy, sądząc, że to zamknie temat. Mylił się.
- Tak jak Uruha przeprasza ciebie? - podchwycił basista, po czym wszyscy wybychnęli śmiechem. Tak, Reita czasem świetnie rozładowywał napięcie, kiedy liderowi puszczały nerwy.
- Niech to robi jak chce.
- Dziękuję za przyzwolenie o wielki, łaskawy lider-sama! - ironizował Ruki, godząc się ze swoim losem. Co z tego, że nie on uderzył pierwszy? To nie on zawinił, po prostu Kyo miał taką dziecięcą twarz!
- Ależ proszę.

#

22 grudnia 2011 r.

Ostatnia próba przed świętami wyglądała jak zawsze. Byli razem, rozkoszując się leniwą atmosferą. Za oknami padał śnieg z deszczem, tworząc na szybie obrzydliwą mazaikę.
Reita zasnął na kanapie, lekko odurzony alkoholem. Zdjął nawet "szmatę z ryja", jak zwykł mawiać. Jego spokojny oddech był słyszalny tylko dla Aoiego siedzącego obok. Gitarzysta ze zmęczonym uśmiechem rozejrzał się po sali. Zapewne wspominał poprzednie święta, przecież tyle się działo. Nie codziennie twój przyjaciel drze się pod oknem, że jest w ciąży.
Kai z Uruhą zajęli miejsce na fotelu, pozwalając sobie na coraz to więcej. Dłoń perkusisty znalazła się pod koszulką kochanka, język powoli pieścił obojczyk. Znali się już tak dobrze, że z ich ruchów zniknął ślad niepewności i wstydu. Po chwili wyszli, trzaskając drzwiami od łazienki.
Ruki leżał na scenie, kontemplując sufit. Rozluźnił się, pozwalając przepływać myślom przez swoją głowę. Równo rok temu to wszystko się zaczęło. Jeszcze raz poukładał sobie te wydarzenia. Poszedł przeprosić Kyo, który zażądał w ramach zadośćuczynienia kawy. Potem na kawe zaczęli chodzić raz w miesiącu, raz w tygoniu, codziennie... W pewnym momencie do Rukiego dotarło, że nie, nie może już żyć bez tych spotkań. Tak właściwie to uświadomił mu to zirytowany Kaoru, ponieważ oba zespoły miały serdecznie dość wokalistów. Spędzali ze sobą każdą wolną chwilę, mówili o sobie bez przerwy, ale dla młodszego mężczyzny to wciąż była przyjaźń. Cóż, Kyo dość dobitnie mu oświadczył, że to wcale przyjaźnią już nie było. Z radością wrócił do ich pierwszego nieporadnego pocałunku. Wszystko poszło idealnie, Niimura oddał pocałunek, wsuwając język do jego ust. Po czym przestraszył się nagłego szczekania psa Rukiego i ugryzł go w wargę. Bolało.
A Kyo... Ruki dotknął miejsca, gdzie znajduje się serce. A Kyo jest tutaj. W domu.
Powrót do góry Go down
Rei-chan
J-legenda


Liczba postów : 2010
Join date : 04/01/2011
Age : 20
Skąd : Z piekła...

PisanieTemat: Re: [M] Tutaj, w domu   Pon Lut 28, 2011 9:19 pm

Jaaaa, nie mogę uwierzyć, ze nikt tego jeszcze nie skomentował^^!
Cały fika jest taki puchaty, słodki i od razu poprawił mi humor. Odchodzi od zwykłego szablonu fików z Gazet, czy Driu, w dodatku łączy te dwa zespoły, co daje bardzo ciekawą mieszankę i w efekcie świetne opowiadanie. Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek miała okazję przeczytać pairing KyoxRuki, za to od razu mi się tutaj spodobał^^ No i pairing poboczny - KaixUruha, chyba mój ulubiony z tG xD
Nie zauważyłam żadnych błędów, jeżeli były jakiekolwiek literówki, to ich nie zauważyłam, nie lubię się na tym skupiać, kiedy tak przyjemnie czyta mi się tekst. Masz naprawdę ładny styl, lekki, aż się szkoda robi, że taki króciutki ten ficzek.
Życzę Wena^^
Rei
Powrót do góry Go down
 
[M] Tutaj, w domu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
J-slash :: FanFiction :: PG-15-
Skocz do: