IndeksIndeks  FAQFAQ  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [M] Kiss my eyes and lay me to sleep

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Jeanne
Stały gość na afterparty


Liczba postów : 111
Join date : 17/01/2010
Age : 27
Skąd : Warsaw

PisanieTemat: [M] Kiss my eyes and lay me to sleep   Nie Sty 17, 2010 2:55 pm


TYTUŁ: Kiss my eyes and lay me to sleep
BETA: Puć-chan :*
DATA: trudno powiedzieć, początek listopada?
PARA: Uruha/Kai
GATUNEK: obyczajowy, romans
OD LAT: 16+
OSTRZEŻENIA: wulgarny język
ROZDZIAŁY: One-shot (two-shot, ale połączyłam. Drugiej części betą jest Puć :*)
NOTKA AUTORSKA: Postanowiłam tą miniaturkę podzielić na dwie części, ale na forum dodaję ją razem.

Enjoy!

***

Uwielbiał ich koncerty, mógł wtedy bez skrępowania oglądać jego roześmianą twarz. Widział ten uśmiech i radość, gdy siadał za perkusją. Roziskrzone oczy mówiły tylko jedno: jest szczęśliwy. W tej chwili nie potrzebuje niczego więcej poza zespołem, fanami, muzyką. To było jego… ich życie. Pracowali ze sobą już od sześciu lat i przez ten czas zdążyli się dość dobrze poznać. Ich lider był jak małe dziecko, wiecznie uśmiechnięty optymista, pozytywnie nastawiony do świata, jednakże gdy zajdzie potrzeba potrafi strzelić porządną mowę o ich zachowaniu. Jest motorem zespołu. Aoi znowu pozuje na agresywnego i melancholijnego gitarzystę, a tak naprawdę jest najdelikatniejszy; prawie nikt nie wie, że niepowodzenia przeżywa dość długo. Reita, ten to dopiero potrafi pozować na typowego twardziela, ale widać jak z uśmiechem gładzi swój bas. A ta chusta na jego nosie – ile to już różnych mitów słyszeli na jej temat? Całkiem interesujące, ale czy ktoś wie, że basista nienawidzi kawy, a pija wyłącznie herbatę? Mocną i gorzką? Ruki. Tak, o nim najtrudniej powiedzieć cokolwiek. Człowiek kameleon – uwielbia swoje szkła kontaktowe i stara się bez nich nigdzie nie ruszać, poza tym jest całkiem wybredny jeżeli chodzi o fryzury – rzadko która mu się podoba. A to, że ma stałą partnerkę już od trzech lat? No i on, Uruha – homoseksualista, świadomie ukrywający swoją orientację. Na scenie pozuje na wulgarną zdzirę przyjmując wyzywające pozy; poza nią - śmieszek i rozrabiaka. Czy się wstydził? Raczej bał.

Tak… uwielbiał go obserwować , gdy grał. Robił to wtedy całym sobą, nie zdając sobie nawet sprawy jak bardzo jest odkryty. Ale czy którykolwiek z nich się tym przejmował? Właśnie teraz stoi przed jego perkusją i zagląda mu prosto w oczy. Lider odwzajemnia z uśmiechem spojrzenie i zaczął śpiewać swoją kwestię w Maximum Impulse. Jedna z ich lepszych piosenek, jego ulubiona. Gdy ślizgał wzrokiem po dobrze zbudowanym ciele, szerokich barkach oraz silnych ramionach zauważył opaskę uciskową na jednym z nich. No tak, podczas żartów Aoi za mocno uderzył i teraz Kai musi za to płacić. Nie mogąc przezwyciężyć pragnienia, obiega perkusję i staje za Kaiem. Teraz kolej na niego – jego solówka, żadnego basu czy innego instrumenty – on sam, jeden. Kątem oka obserwuje Kaia, który spogląda na niego z zadowoleniem. Wiem, że lubisz gdy gram – dlatego cieszę się, że tu jestem - myśli wtedy. Kiedy ma schodzić, pod wpływem impulsu nachyla twarz dając mu szybkiego buziaka w policzek. Nagle ogłuszają ich piski fanek, a on nie chcąc by Kai zauważył jak się zarumienił, ucieka i jak gdyby nigdy nic, zaczął ganiać Aoi’ego dookoła sceny. A perkusista…? Był w szoku, nie wiedział czy to było zaplanowane? Pod publikę? Ale... gdyby tak było, to Uruha nie uciekł by tak szybko. Przez jego zagubione myśli przedarł się nagły wrzask Ruki’ego. On to nawet umarłego by obudził. Szalone tempo jakie nadał wokalista zmusiło go do zaprzestania myślenia o wszystkim poza perkusją. Jeżeli zgubi rytm to będą mieli mały problem – ale w sumie, ile to razy improwizowali? Gdyby tylko fani, lub co gorsza, menager, wiedzieli…

Reszta koncertu minęła zadziwiająco spokojnie – żadnych nieplanowanych akcji, piosenki idealnie zgrane z tracklistą, którą wcześniej przygotowali. Przynajmniej oświetleniowcy nie będą mieli do nich pretensji o zmienioną kolejność – co nieraz już im się zdarzało.
- To co jeszcze jeden, mały bis?
- Kai, człowieku… - wyszeptał Reita, by po chwili krzyknąć niespodziewanie – Pogięło cię?!
- No co ja zrobię, że fani się domagają? No chodźcie, będzie fajnie!
- Czy ty nigdy nie masz dosyć? – Ruki z dezaprobatą pokręcił głową.
- Nie! – Kai wyszczerzył się jak nigdy. Była to prawda, kochał grać, a koncerty zamiast go męczyć, tylko dodawały sił.
- To było pytanie retoryczne… - Aoi bezradnie rozłożył ręce. Jemu również nie uśmiechało się zostać dodatkowo po godzinach. W końcu szykował kameralną imprezę – tylko oni i panienki.
- Nie chcecie to nie, ja idę zagrać. – Pozostali członkowie zdążyli zobaczyć tylko jak z głośnika znika, postawiona tam ledwo chwilę wcześniej, butelka zimnej wody i już słyszeli radosny głos Kaia. Spojrzeli po sobie, niczym małe dzieci, którym zabrano zabawkę. Chcieli do domu, a lider ich nie słuchał! Jak śmiał! No ale… gdyby zawsze to robił, nie wybili by się tak wysoko, ponieważ zamiast spędzać czas na próbach spaliby lub chodzili do klubów.
- Idę się przebrać i wracam. Nie wiem jak wy, ale mi się nawet makijażu nie chce zmywać. – Z tymi słowami Ruki udał się w stronę garderoby. Tuż za nim podążył Aoi wraz z Reitą. Uruha, który teraz mógł śmielej obserwować perkusistę, nie zamierzał tak szybko z tego rezygnować. Dookoła było tyle zamieszania, że nikt nie zwrócił na niego uwagi, gdy oparł się o jeden z filarów. Nie wiedział nawet kiedy i jak zdążył zapalić swoje Marlboro, a już zaciągał się nim głęboko. Na początku sądził, że Kai gra co popadnie – bez rytmu, pomysłu i planu, jednakże po dokładniejszym wsłuchaniu się, musiał przyznać, że bardzo dobrze dana piosenka mu wychodzi, a rytm usłyszał już po chwili. Skupił się by go poznać i zapamiętać. Wyrzucając niedopałek chwycił swoją gitarę, brzdęknął na niej parę razy zza sceny i wybiegł szybko na środek. Zauważył zdumione spojrzenie Kaia, więc uśmiechnął się do niego promienie. No co on może na to, że radość perkusisty jest zaraźliwa? W chwili obecnej błogosławił swoją pamięć. Zawsze miewał jakieś problemy z przypomnieniem sobie odpowiednich chwytów granych z marszu, ale tym razem go nie zawiodła. Już po chwili wbił się w rytm, jaki wcześniej nadał lider i teraz już razem grali dość wesołą, skoczną melodię. Swoim wyjściem wywabił pozostałych mężczyzn z garderoby – co jak co, ale tego się nie spodziewali. I on przeciwko nim?
- Co robimy, chłopaki? – Aoi ze zrezygnowaną miną wskazał głową scenę.
- No co? Musimy iść. Niech się cieszą. – Zakomenderował Ruki. – Pięć minut nas nie zbawi, za to później nie będziemy mieli jednego, ale dwa dni wolne. Tego już nie odpuścimy, co nie?!
- Jasne! – Reita od razu załapał o co chodzi wokaliście. Sam chciałby mieć więcej wolnego czasu, ale podczas koncertu granego za koncertem, nie było go zbyt dużo.
- Więc wychodzimy? Co Wy na to by zagrać jeszcze raz Wakaremichi? Wraz z fanami zajmie nam to niecałe dziesięć minut, więc powinno być dobrze. Wchodzimy?
- Czemu nie.
To był strzał w dziesiątkę, fani śpiewali razem z nimi. Ta piosenka była swoistym wyciszeniem po koncercie. On sami się trochę uspokoili i nabrali sił. W sumie był to ich pierwszy singiel, jeszcze z Yune, lecz po uwagach fanów, zostali przy wersji granej przez Kaia – bardziej podobała się i im, i ludziom. Stwierdzili, że warto było zostać odrobinę dłużej, wszyscy byli zadowoleni, ale chyba nikt nie tak mocno jak perkusista. Z podekscytowaniem zapytał się Aoi’ego:
- To co, teraz idziemy świętować?
- Jasne, mam już alkohol. Od razu do mnie jedziemy czy chcecie jeszcze do siebie wstąpić?
- Do ciebie, w razie czego pożyczymy coś z twojej szafy. No może poza Maleństwem. – Z błyskiem w oku dodał Uruha. Ruki święcie się na to oburzył. Był niski, ale nienawidził, gdy tak sobie z niego żartowano. Obrażony powiedział:
- Pośmiejcie się z kogoś innego. O! Na przykład z Kaia.
- Lidera to wy w spokoju zostawcie. I tak ma uszkodzony bark. A właśnie, boli Cię jeszcze? – Uruha, dopiero teraz przypomniał sobie, że miał go o to zapytać zaraz po występie.
- Minie. – Zbył go machnięciem reki. No tak, nigdy nie przejmował się sobą, co innego członkami zespołu, koncertami, trasami, wywiadami… - Idziemy! – Zarządził radośnie.
- Tak jest! – Uru pierwszy wypad z hali, do alkoholu to on był pierwszy. Uwielbiał go równie mocno co swojego Horizonta. Reszta z pobłażliwymi uśmiechami podążyła za nim. Zauważyli go przy samochodzie perkusisty skaczącego dookoła niego. – Pośpieszcie się no… Kai otwórz wreszcie i prowadź!
- Dlaczego znowu ja? – Jęknął niezadowolony. A właśnie dziś miał ochotę się upić. Czyli jednak będzie musiał zadowolić się lekkimi trunkami?
- Bo ty nie lubisz pić. – Podsumował Ruki, któremu uśmiechała się wizja trzeźwego bruneta. W razie jakby coś było nie tak, on zawsze nad wszystkim zapanuje. Wspomniany kierowca nic już nie powiedział, przewróciwszy tylko jeszcze oczami, ruszył i otworzył samochód:
- To jedziecie czy nie?

Na miejsce dotarli z małym opóźnieniem. Otóż Reicie zachciało się piwa z automatu stojącego przy jednym z banków.* Jakoś po czterech rundkach sake Kaia wywiało do kuchni przyszykować jedzenie, a Aoi stwierdził, że pora zadzwonić po dziewczyny. Uruha wyczuwając niebezpieczeństwo, zaczął się wycofywać.
- Ja uciekam już. Zmęczony jakoś jestem.

Kłamał i śmiał się w tym samym czasie.
Ale tak naprawdę - próbował ze wszystkich sił trzymać się życia. **

- Nie gadaj bzdur! Ty i zmęczenie, gdy w kredensie stoi tyle alkoholu? Poza tym seksu ci się nie chce? Nie wierzę.
- A jednak. – Gitarzysta uśmiechnął się lekko do wokalisty.
- Nie rób sobie jaj i zostań. Jak się bawimy to wszyscy. – Reita nie dawał za wygraną.
- Nie chce.
- Paniom odmówisz? Wiesz, że każda by się z tobą przespała, a by nie było afery zamówimy dziwki.
- Właśnie… - Szepnął do siebie Uruha, nie sądził jednak by ktokolwiek go usłyszał. Niestety, pomylił się.
- Ty… A może wolisz chłopców? – Basista jak zawsze nie był zbyt delikatny. Gitarzysta zatrzymał się w połowie podnoszenia się, by w końcu zamczyście wstać. Skoro i tak już podejrzewają coś, to co on ma się dłużej męczyć? Powinni zrozumieć – w końcu są przyjaciółmi.
- Skąd wiedziałeś? – Nie sądził, że po jego słowach zapadanie taka cisza. Wszyscy siedzieli jak sparaliżowani. Czyli, że jednak? Czyli, że przytulali się do geja? Całowali się z gejem? A może jeszcze któryś z nich wpadł mu w oko?!
- Pierdolisz? – Zdołał tylko wyszeptać Aoi. Doskonale pamiętał to muśnięcie warg, na jednym z koncertów. Przeraził się.
- Nie, więc jak chcecie to się bawcie oraz seksijcie, ale ja idę do siebie. – Chciał się z nimi pożegnać męskim uściskiem, tak jak zawsze to robili, ale widząc, że Ruki lekko drgnął i się odsunął, zrezygnował z tego.
Jednak nie zrozumieli…

Kai zastał mężczyzn w takich pozycjach w jakich zostawił ich gitarzysta. Od razu wyczuł, że coś się stało.
- O co biega? – Zapytał tylko.
- Uruha jest peda… - wyszeptał basista. Liderowi, nie podobało się takie określenie, więc natychmiast mu przerwał:
- Homoseksualistą lub gejem, ale nie pedałem. Pedałów możesz zobaczyć na tej całej paradzie miłości w Europie. Ale co w związku z tym?
- Jak to co? Ja się z nim całowałem! – Wykrzyknął zbulwersowany Aoi.
- Jeżeli zetknięcie tylko ust razem nazywasz całowaniem, to ja nie wiem, jak według ciebie powinno mówić się na wymianę płynów ustrojowych przy pomocy języków.
- Ale… - Próbował jeszcze.
- Weźcie się ogarnijcie. Pamiętajcie by to nie wyciekło do prasy. Powiedział pewnie tylko nam. Chcecie to zamówcie te kobiety, ja wracam na halę, bo zostawiłem tam telefon.
- Piłeś. – Stwierdził rezolutnie Reita.
- Dlatego wezmę taksówkę. Spotkamy się na próbie…
- Za dwa dni! To za bis. – Wskoczył mu w słowo Aoi.
- Za dwa dni. – Kai zgodził się z nim lekko przytakując głową. – Cześć. – Wyszedł pozostawiając ich samych sobie. Musiał coś przemyśleć.

***
Na pierwszy rzut oka nic się nie zmieniło. Koncertowali i wspólnie wychodzili, tak jak zawsze, ale… właśnie. Zawsze jest jakieś ale. Osoba postronna nie mogła dostrzec napiętej atmosfery panującej wśród zespołu, szczególnie na próbach dało wyczuć się pewien dystans, jaki zachowują koledzy w stosunku do Uruhy. Starali się nie przebywać z nim sam na sam, a dotyk ograniczyli do minimum. Gitarzysta nie wracał już wraz z Reitą lub Ruki'm, tak, jak zawsze robił to po skończonej pracy. Na początku nie zwracał na to wszystko uwagi, jednakże z czasem zaczęło być uciążliwe. Tak nie dawało się grać! Kai w końcu nie wytrzymał. Następne spotkanie zaplanował pół godziny wcześniej dla wszystkich, poza jasnowłosym gitarzystą. Musiał porozmawiać z muzykami i położyć kres ich zachowaniu. Mają po trzydzieści lat, a zachowują się jak dzieci.

Jednakże perkusista nie pomyślał, iż Uruha może przyjść wcześniej. Kiedy Kouyou przybył na salę prób, już przy wejściu usłyszał podniesione głosy.

- Przestańcie się wygłupiać! To nasz kumpel!
- Ale Kai, my nic na to nie poradzimy. Jest gejem, nie wyobrażam sobie, jak może to robić z drugim facetem!
- Aoi, możesz mi powiedzieć, kto każe ci to sobie wyobrażać? Macie to zaakceptować i koniec. Opanujcie się, ludzie!
- A tobie to nie przeszkadza?
- Nie, sam jestem bi- . A nie powiedziałem wam wcześniej, ponieważ wiem, jakbyście zareagowali - dodał już spokojnie, widząc lekko zszokowany wzrok Reity.
- I nikomu nic nie wspomniałeś?
- Aż do teraz wiedział tylko Miyavi.
- To dlatego tak dobrze dogadujesz się z tym dzieckiem tęczy!
- Ruki, wiesz, okazuje, że to „dziecko tęczy” - powtórzył - było przytomniejsze oraz bardziej taktowne od was! Z kim miałem chodzić na zakupy, by czasami poobgadywać innych facetów? Z wami? No proszę… - Kai z dezaprobatą pokręcił głową i zapalił któregoś z kolei papierosa. Jak oni sobie to niby wyobrażali? Że wejdą do jakiegoś odzieżowego, on by się zapomniał i głośno skomentował jakiegoś chłopaka? Dostaliby zawału. Zachichotał pod wpływem własnych myśli, ale pech chciał, że nie wypuścił całego dymu z płuc. Do tego palenie tak mocnych papierosów i to na pusty żołądek, też nie było dobrym pomysłem. Był jednak za bardzo zdenerwowany. Zakasłał dość gwałtownie, a w oczach stanęły mu łzy. Zaczął na migi pokazywać, by go ktoś poklepał, ale oni raczej nie odgadli jego intencji. Uruha usłyszał już dość, a i koledze trzeba było pomóc, więc wbiegł szybko do pomieszczenia, gdzie się znajdowała reszta i już po chwili zdrowo uderzał lidera po plecach. Gdy tylko ten się uspokoił, spojrzał na gitarzystę. Nie namyślając się długo, zgrabnym ruchem obrócił go i popchnął mocno na ścianę. Pocałował go - długo i głęboko. Nie wiedział, dlaczego to zrobił, nie dbał o przyglądających się kolegów - skupił całą swą uwagę na tych słodkich, malinowych wargach. Nie musiał długo czekać, aż Uruha odwzajemni pieszczotę. Już po chwili Kai poczuł nieśmiały język wsuwający się do jego ust. Przyjął go z chęcią, rozchylając szerzej wargi i przechylając głowę lekko w bok, by pogłębić pocałunek i ośmielić bardziej blondyna. Gitarzysta przymknął lekko powieki i delikatnie położył ręce na biodrach perkusisty, którego dłonie spoczywały po obu stronach jego głowy. Oderwał się od niego i jęknął cicho, gdy zorientował się, że szatyn napierał na niego całym ciałem. Reszta mężczyzn wpatrywała się w nich oniemiałym wzrokiem. Nie wiedzieli, co powiedzieć. W tym momencie Kai zsunął dłonie ze ściany i przyciągnął do siebie Uruhę.
- Nie zrobiłem tego dla nich, chciałem tego. Przytul mnie - wyszeptał mu do ucha, po czym, kiedy ten delikatnie oplótł rękami jego kark, dodał nieco drżącym głosem - Mocno.
Z głową wtuloną w zagłębienie szyi Uruhy, powiedział już normalnie.
- Proszę, przemyślcie to, o czym mówiliśmy - zwrócił się do Uruhy - A ty chodź ze mną, musimy porozmawiać - dodał i, nie czekając na reakcję pozostałych, pociągnął gitarzystę za łokieć i wyszli.

- Kai? Możesz mi wytłumaczyć…?
- Później. Chodźmy do kina! Musimy się odmóżdżyć!
Perkusista zaczął podskakiwać dookoła niego, jakby to miało sprawić, że jego kolega zapała większym entuzjazmem co do wyjścia. No i co on biedny miał począć? Uśmiechnął się i zaczął gonić odrobinę niższego mężczyznę. Ich śmiech rozbrzmiewał na całym korytarzu. Nic się nie stanie, jak porozmawiają wieczorem, a tak to zdąży przynajmniej pomyśleć.

Podróż do centrum nie zajęła im zbyt dużo czasu - w końcu, gitarzysta miał dość szybki samochód, a Tokio znał jak własną kieszeń. Podczas parkowania próbowali dojść do porozumienia w sprawie filmu, jednakże nie za bardzo im to szło.
- Nie na horror! Ja chcę komedię!
- Ale Kai, pomyśl, jak fajnie będzie się bać - wyszczerzył się gitarzysta.
- Nie! Nie! Nie! Nie pójdę na Rec’a! Nie lubię się bać!
- Tchórzysz? - dalej podpuszczał go jasnowłosy.
- Eetto… nie no, ale… mieliśmy się zabawić i pośmiać! Na horrorze się nie da!
- Jak nie? - Uruha święcie się oburzył - Przecież ty tak fajnie zakrywasz oczy, udając, że nie podglądasz, a i tak wszyscy wiedzą oraz widzą, jak patrzysz.
- Nie! - perkusista nie ustępował, zapierając się jak tylko mógł. Nienawidził horrorów, więc oglądanie ich, tym bardziej w kinie, nie wchodziło w rachubę.
- To kupujemy bilety na pierwszy film, który będą puszczali?
- Ok, pod warunkiem, że to nie będzie horror!
- No dobrze już, dobrze - Biedny Uruha musiał się poddać. Z liderem nie wygra. Traf chciał, że emitowano, a i owszem, komedię. Tyle, że romantyczną… Gitarzysta wytrzymał aż pół godziny.

- Kai-san… chodźmy stąd. Nudzi mi się.
- Cii… Oglądaj, oglądaj. Zaraz przyjdą jej rodzice i dopiero będzie afera - perkusista nieumiejętnie ukrył swoje uwielbienie dla tego typu filmów. Podczas tras oglądał je nałogowo, lecz zawsze po kryjomu. Wyśmialiby go, jakby dowiedzieli się, że ich lider, stanowczy i konsekwentny mężczyzna, wieczorami zaśmiewa się przy filmach przeznaczonych głównie dla kobiet. Ale cóż, ktoś musi stanowić ten odsetek płci męskiej, dla którego również są one tworzone, prawda?
- No chodź - Uruha nie ustępował, siłą wyciągnął przyjaciela za rękaw z fotela i zaczął popychać w stronę wyjścia - Zobaczymy, co grają dalej.
No i cóż biedny Kai miał zrobić? Widząc minę przyjaciela, doskonale imitującą pyszczek szczeniaka, musiał się zgodzić, a szczery uśmiech gitarzysty wynagrodził mu to, iż nie obejrzy końcówki filmu. Zaczęli wędrówkę po salach i perkusista w duchu błogosławił właścicieli kina za to, że było ich tylko dziesięć. Gitarzyście żaden film się nie podobał! Nic mu nie odpowiadało! Żeby z dziesięciu filmów nie można było nic wybrać? Z westchnieniem zgodził się, by Uruha pociągnął go w stronę handlową budynku. Wpadli do pierwszego sklepu i jedyne, co Kai zdążył zarejestrować, to powiększające się w jego rękach stosy ubrań.
- To przymierzamy i się dziś obkupimy, co?
- Pod warunkiem, że nie będę musiał wydać więcej niż to konieczne.
Uruha nic nie powiedział, tylko uśmiechnął się do lidera. To nie wróżyło nic dobrego. Kiedy tylko zauważył, że lider jest w przymierzalni, to sam pognał w stronę półek ze spodniami. Wybrał białe jeansy ze zwykłymi nogawkami, a biegnąc do kabin porwał czarną oraz granatowo-czerwoną koszulę. Skoro Yutaka go pocałował i jeszcze powiedział, że chciał tego, to to musi coś znaczyć, prawda? Uruha postanowił tym razem nie rezygnować. Potajemnie od zawsze ciągnęło go do Kai'a, lecz dopiero niedawno sobie to uświadomił. Koncertowali wtedy w Osace, kiedy zszokowany uświadomił sobie, że kontempluje ciało przyjaciela. Podziwiał jego mięśnie, które wyraźnie odznaczały się w koszulce na grubych ramiączkach, a tym bardziej podczas gry na perkusji. Przez cały czas trwania występu nie mógł oderwać od niego oczu i przeklinał, że z bębnami nie można biegać tak, jak z gitarą. Przecież to niesprawiedliwe! Boże, a ten uśmiech?! I te cudowne, brązowe oczy… Wróć! Jesteś na zakupach! Zachichotał cicho do swoich myśli i błyskawicznie się przebrał. Tak, spodnie leżały idealnie, podkreślając jego uda, a obie koszule bardzo dobrze opinały się na klatce piersiowej oraz barkach. Tak, właśnie o taki efekt mu chodziło. Dość szybko założył z powrotem swoje ubranie i, wychylając głowę z przymierzalni, rozejrzał się po sklepie w poszukiwaniu przyjaciela. Dojrzał go w dziale z akcesoriami męskimi, więc postanowił chyłkiem przedostać się do kasy, zapłacić i ponownie założyć nowo zakupione rzeczy. Z jękiem zerknął na zakurzoną podłogę. Będzie musiał ubrudzić te spodnie co ma na sobie, a dopiero co odebrał je z pralni! Ups! Bo wiecie… Uruha nie posiada w domu pralki, um, tak… Zostańmy przy tej wersji. Więc będzie musiał kolejny raz oddać spodnie do czyszczenia, ale czego nie robi się dla osoby, którą chcesz poderwać? Schylił się i jak szpieg przebiegł pomiędzy wieszakami z ubraniami. Przy kasie wyprostował się i podał ekspedientce rzeczy.
- Proszę się tylko pospieszyć, nie mam dużo czasu. I nie pakować! - Nie minął nawet kwadrans, gdy gitarzysta kroczył dumnie w nowych ubraniach w stronę Kai'a, który czekał na niego przed sklepem. Perkusista, głośno przełykając ślinę, zerknął przerażony w oczy Uruhy. Zdezorientowany blondyn zapytał nerwowym głosem:
- Nie pasuje mi?
- Eetto… Wyglądasz w tym cholernie seksownie, ale obawiam się, że zaraz będziemy uprawiać biegi...
- Uprawiać biegi? - Dobra, jeżeli chwilę temu był zdezorientowany, to teraz nie miał już bladego pojęcia, o czym mówi perkusista. Jakie, kurwa, biegi?! Nawet nie dosłyszał, co lider mu powiedział.
- Um... Bo wiesz, właśnie zbliża się do nas grupa napalonych dziewczyn. Rozpoznały nas...
- Kouyou… Yutaka... - powiedzieli równocześnie, patrząc na siebie i już po chwili krzyknęli na cały hol - W nogi! - po czym, uśmiechając się głupio, pognali przed siebie.
Był to niesamowity bieg z przeszkodami. Po nim śmiało mogli startować w zawodach przełajowych. Nie dość, że musieli mijać ludzi, którzy widząc ich po prostu się zatrzymywali, to jeszcze cały czas trzymali się za ręce. W sumie, to Uruha go trzymał, ponieważ Kai wręcz ciągnął go i nie pozwalał ani na chwilę zaczerpnąć tchu. Boże, to było gorsze od czterogodzinnego koncertu! Jednakże można było zauważyć, że tak, jak gitarzysta sapał ze zmęczenia, to lider dostał ledwo zadyszki. No tak, w końcu gra na perkusji, musi mieć więc dobrą kondycję. Nagle wyrósł przed nimi filar. Ludzie, jak można takie coś zbudować w ciągu paru sekund? Uruha mrugnął parokrotnie, zdziwiony i zerknął na zmarszczone brwi przyjaciela. On sam się zastanawiał, co, u licha, się dzieje. Przecież jeszcze godzinę temu tego tutaj nie było! Kai szybko odwrócił się w stronę nadbiegających z każdej strony dziewczyn. Pociągnął gitarzystę za łokieć i już po chwili znaleźli się na parkingu.
- Pamiętasz, które piętro?
- Chyba zielone.
- Chyba? - zapytał, unosząc jedną brew.
- Nie pamiętam, kurwa. Wiem tylko, że zaparkowałem tuż przy wjeździe.
- Dobra, to idziemy na zielone. Biegiem! - Popchnął przyjaciela, krzycząc jeszcze, by ten dał mu kluczyki.
- Dlaczego?
- Znam to centrum - zaczął mówić, ale widząc sceptyczny wyraz twarzy gitarzysty, spłonął lekkim rumieńcem i, mniej pewnie, dodał - I szybciej wyjadę.
- Taak. No dobra, nie ważne, łap - rzucił mu kluczyki. Nawet nie spostrzegli, a stali już przy samochodzie Uruhy. Lider błyskawicznie go otworzył i, tak samo szybko, wykonał podstawowe czynności kierowcy. W ciągu kilku sekund ustawił sobie odpowiednio lusterka, przestawił bliżej fotel, zapiął pasy i, przekręcając kluczyk w stacyjce, lewą ręką już zwalniał hamulec ręczny. Obróciwszy się przez ramię, zgrabnie wycofał. Dostrzegając w swoim bocznym lusterku dziewczyny, przyspieszył i, zwróciwszy się do Uruhy, powiedział:
- Trzymaj się, bo nie zwalniam, a zjeżdżamy ślimakiem.
O kurwa, nie! - Blondyn krzyczał do siebie w myślach co jakiś czas. Chciał odetchnąć, gdy wyjechali z parkingu, jednakże widząc, iż przyjaciel nie zwalnia, lecz tylko dodaje gazu, postanowił dla bezpieczeństwa złapać się jeszcze uchwytu znajdującego się nad drzwiami pasażera. Kai nie był kierowcą. Kai był piratem drogowym! Nie dość, że złamał chyba wszystkie przepisy dotyczące nie przekraczania prędkości, to nie przejmował się też takimi rzeczami jak linia ciągła, czy zakaz wyprzedzania. Gdy zajechali pod dom perkusisty, Uruha zamknął oczy i liczył, ile jego przyjaciel złapałby punktów, gdyby okazało się, że po drodze mijali jakieś radary. Kiedy podniósł powieki, zauważył uśmiechniętą i radosną twarz Yutaki.
- Mówiłem, że szybciej to zrobię? - wyszczerzył się lider.
- Już nigdy z tobą nie jadę - wyszeptał nadal przerażony gitarzysta.
- Och, daj spokój. Było zajebiście! - Kai z podekscytowania aż klasnął w ręce i podskoczył na fotelu.
- W sumie masz rację, dawno nie miałem takiej dawki emocji. Dobrze się bawiłem - stwierdził Uruha i uśmiechnął się, niepewnie dotykając dłonią rozgrzanego policzka przyjaciela. Ten natychmiast się uspokoił i zmieniwszy wyraz twarzy nachylił się nad nim, opierając dłonie na jego udach.
- To teraz idziemy do mnie na piwo.
- Dlaczego do ciebie, a nie do baru? - już bardziej pewnie zapytał gitarzysta. Po jego ciele przebiegł niespodziewany, ale miły dreszcz, gdy usłyszał lubieżny oraz pełen napięcia szept tuż przy swoim uchu.
- Bo chcę zerwać z ciebie te cholerne spodnie, o koszuli nie wspominając. Rozpraszałeś mnie podczas jazdy, wiesz? Zbyt długo czekałem.
Głuchy jęk opuścił usta gitarzysty, gdy poczuł ciepły oddech na szyi, chwilę przed tym, jak Kai przygryzł płatek jego ucha. Gitarzysta zdążył jeszcze pomyśleć, jak Yutaka potrafi tak nagle zmieniać swoje zachowanie. Z niewinnego i głupiego dziecka potrafił w ciągu sekundy przeistoczyć się w namiętnego i dominującego uwodziciela. Nie musiał powtarzać dwa razy, chociaż Uruha tego pragnął. Nie zastanawiał się nad tym, z jaką dezaprobatą będą na nich spoglądali sąsiedzi jego przyszłego kochanka, kiedy wyjdą na próbę. Uwielbiał głośny seks i nie zamierzał się powstrzymywać, a Kai nie miał zamiaru go uciszać.

Nie musieli już rozmawiać, wszystko wyjaśniły czyny.

Epilog

Minęło trochę czasu, aż ich znajomi przyzwyczaili się do orientacji seksualnej swoich przyjaciół. Starali się zachowywać tak, jak dawniej, a uspokoili się jeszcze bardziej, kiedy tylko zauważyli, że ani perkusista, ani gitarzysta nie zamierzają ich podrywać. Zauważyli te delikatne uśmiechy, które wymieniali pomiędzy sobą. Nie można nie wspomnieć o tym, że Uruha nie spóźnił się od pewnego czasu na ani jedną próbę, co w jego przypadku było sukcesem. No i zamiast czarnych t-shirtów zaczął nosić ciemne koszule z rozpiętymi górnymi guzikami oraz jasne spodnie, a Kai przestał się tak garbić oraz narzekać na bóle pleców, gdy bez rozgrzewki grał zbyt długo. Wcześniej mówili mu, by ćwiczył wcześniej, ale on nie chciał. Teraz miał po prostu własnego masażystę, który po każdej próbie rozmasowywał mu napięte mięśnie pleców i ramion, a perkusista odwdzięczał mu się tym samym, tyle, że zajmował się dłońmi wraz z palcami bolącymi od gry na gitarze. Pewnego dnia Ruki nie wytrzymał. Kiedy Uruha wyszedł po kawę, sfrustrowany zapytał się perkusisty:
- Lider-sama, jesteście razem czy nie?!
- Z kim? - Kai idealnie udawał naiwnego. Cóż, skoro inni żartowali z niego cały czas, dlaczego sam nie mógł czasami im się odwdzięczyć?
- Z Uruhą.
- Yup - przytaknął zadowolony z siebie.
- Jak długo? - Reita nie był tym zaskoczony, teraz tylko zaciekawił się ich związkiem.
- Ponad trzy miesiące.
- Od czasu tego, tego…
- Pocałunku, Aoi. To się nazywa pocałunek - westchnął Kai. Ich drugi gitarzysta miał największe problemy z zaakceptowaniem ich „odmienności” - jak to mówił.
- Nic nie było widać.
- Ruki, nie każdy musi się sobą chwalić naokoło.
- Dlaczego nic nie powiedzieliście?
Gdy Kouyou wszedł do sali, położył się na kanapie, wyciągając i kładąc nogi na uda swojego kochanka. Skoro Kai im już powiedział, to nie musieli się kryć. Nie miał do niego pretensji, rozumiał go doskonale, dlatego też tym razem na pytanie Reity odpowiedział Uruha:
- Ledwo co dowiedzieliście się o naszych orientacjach, a jeszcze teraz to? To byłby dla was zbyt duży szok.

W sumie miał rację. Chociaż, gdyby powiedzieli wcześniej, to reszta członków zespołu byłaby wręcz pewna, że są bezpieczni! Bali się, że to któryś z nich może stać się obiektem westchnień jednego z dwojga lub nawet obu. Takie irracjonalne myśli.


* W Japonii są automaty nie tylko z coca-colą ale też piwem.
**Cut by Touko Kawai


Ostatnio zmieniony przez Jeanne dnia Pon Lut 28, 2011 10:08 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
http://jeanne8917.livejournal.com
Mun
Siła Wyższa


Liczba postów : 2903
Join date : 08/01/2010
Age : 23
Skąd : Wrocław/Poznań

PisanieTemat: Re: [M] Kiss my eyes and lay me to sleep   Nie Sty 17, 2010 5:29 pm

Może na początek błędy, które udało mi się zauważyć:

Jeanne napisał:
Roziskrzone oczy mówił tylko jedno: jest szczęśliwy.
Mówiły.

Jeanne napisał:
Tak… uwielbiał go obserwować , gdy grał.
Po „obserwować” jest o jedną spację za dużo.

Jeanne napisał:
- Kai, człowieku… - Wyszeptał Reita, by po chwili krzyknąć niespodziewanie – Pogięło cię?!
Wydaje mi się, że „wyszeptał” powinno być tu małą litera...

Jeanne napisał:
Pozostali członkowie zdążyli zobaczyć tylko jak z głośnika znika, postawiona tam ledwo chwilę wcześniej, butelka zimnej wody i już słyszeli radosny głos Kai''a.
Jeden apostrof wystarczy. xD

Jeanne napisał:
- Dobra, to idziemy na zielone. Biegiem! - popchnął przyjaciela, krzycząc jeszcze, by ten dał mu kluczyki.
Tu dla odmiany chyba powinno być wielką...

Jeanne napisał:
W ciągu ekspresowym tempie ustawił sobie odpowiednio lusterka, przestawił bliżej fotel, zapiął pasy i, przekręcając kluczyk w stacyjce, lewą ręką już zwalniał hamulec ręczny.
„W ciągu kilku sekund” lub „w ekspresowym tempie” - zdecyduj się.

Jeanne napisał:
Pewnego Ruki dnia nie wytrzymał.
Poprzestawiało Ci się - „dnia Ruki”.

I co prawda nie ma tu więcej błędów, ale:

Jeanne napisał:
Otóż Reicie zachciało się piwa z automatu stojącego przy jednym z banków.*

Jeanne napisał:
Kłamał i śmiał się w tym samym czasie.
Ale tak naprawdę - próbował ze wszystkich sił trzymać się życia. **

Zapomniałaś wyjaśnić tych gwiazdeczek. Cute

Strasznie podoba mi się sam tytuł. Uwielbiam ten kawałek AFI (bo domyślam się, że stąd natchnienie?). Sam tekst jest straszliwie przyjemny i pozytywny. Często przyprawia o uśmiech. Baaardzo mi się go podoba i z chęcią przeczytałam go teraz drugi raz (wcześniej zdążyłam go już pożreć na twoim LJ). Bardzo się cieszę, że w końcu do nas dołączyłaś i zdecydowałaś się publikować. Cute Z chęcią przeczytam coś nowego Twojego autorstwa, ale jeśli zdecydujesz się wkleić, któreś ze starszych dzieł, na pewno zostanie skomentowane. Cute
Jeszcze diamenciki:

Jeanne napisał:
- Pierdolisz? – Zdołał tylko wyszeptać Aoi.
Jak żywa staje mi przed oczyma moja ex. Zawsze jak ją oświecałam, na temat mojego życia (mówiąc notabene rzeczy, które wydawały mi się dla wszystkich widoczne i oczywiste). Spotykałam się z taka reakcją. Zawsze było to dla mnie szalenie zabawne. Cute

Jeanne napisał:
- I nikomu nic nie wspomniałeś?
- Aż do teraz wiedział tylko Miyavi.
- To dlatego tak dobrze dogadujesz się z tym dzieckiem tęczy!
Tu parsknęłam śmiechem. Meev, jako dziecko tęczy... cóż właściwie to on naprawdę jest dzieckiem tęczy. >.<

Jeanne napisał:
Nagle wyrósł przed nimi filar. Ludzie, jak można takie coś zbudować w ciągu paru sekund?
Mam to samo! Naprawdę ktoś chyba chodzi i buduje przede mną różnej maści ściany i filary oraz notorycznie przestawia meble! Nie mówiąc już o przypadkach, w których ta tajemnicza siła sadzi drzewa tuż przed moim nosem... >.<

Zwyczajnie mró!

Wena,
Mun.

_________________

Powrót do góry Go down
http://polishpri.ubf.pl/
Nataku
Stały gość na afterparty


Liczba postów : 132
Join date : 15/01/2010
Age : 26
Skąd : Nevermind...

PisanieTemat: Re: [M] Kiss my eyes and lay me to sleep   Nie Sty 17, 2010 10:15 pm

Tekst jest całkiem niezły, oprócz błędów, które już wyciągnęła z tekstu Mun ;)
Podoba mi się.
Zwłaszcza ten motyw z filarem ;D
Powrót do góry Go down
http://www.nataku.fbl.pl
hiyume
Pogo napierdalacz


Liczba postów : 94
Join date : 15/01/2010
Age : 21
Skąd : Serce Świata

PisanieTemat: Re: [M] Kiss my eyes and lay me to sleep   Sro Sty 20, 2010 6:52 pm

mi też się podoba! Very Happy jest świetny. *_*
Powrót do góry Go down
http://www.photoblog.pl/tervistsaatus/
Beluccio
W kolejce po bilety


Liczba postów : 3
Join date : 21/01/2010
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: [M] Kiss my eyes and lay me to sleep   Pią Sty 22, 2010 12:50 am

A ja powiem, że bardzo mi się podobało. Błędy mnie rażą jedynie w gazetach i książkach, gdy czytam ficki jestem bardziej skupiona na wyobrażaniu sobie poszczególnych scen.
Muszę również dodać, że idealnie opisałaś Kai'a. Gdy to czytałam, mimo najszczerszych chęci, nie mogłam przestac się uśmiechać. Wyszedł Ci bardzo pozytywny fick !
Powrót do góry Go down
http://www.thegazettefans.dbv.pl
Rei-chan
J-legenda


Liczba postów : 2010
Join date : 04/01/2011
Age : 20
Skąd : Z piekła...

PisanieTemat: Re: [M] Kiss my eyes and lay me to sleep   Czw Lut 10, 2011 6:46 pm

Czytałam ten fik już wcześniej na innym forum bodajże, ale zawsze bardzo chętnie do niego wracam^^
Jest taki pocieszny i milusi, a Rei ma ostatnio strasznie uke-humor i wszystko co milusie ją rozczula(powiedzcie komuś, to zatłukę...)
Ładnie opisane uczucia, relacje, akcja raczej naturalna bez naciągania i niemożliwych sytuacji.
No i ja tez dołączam się do fanklubu zdania z filarem^^
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [M] Kiss my eyes and lay me to sleep   Today at 12:33 pm

Powrót do góry Go down
 
[M] Kiss my eyes and lay me to sleep
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
J-slash :: FanFiction :: PG-12-
Skocz do: