IndeksIndeks  FAQFAQ  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [M] Lustrzany świat

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Oreiteia
Yuki-chan


Liczba postów : 1262
Join date : 30/01/2011
Age : 22
Skąd : Lidzbark Warmiński

PisanieTemat: [M] Lustrzany świat   Nie Mar 06, 2011 9:00 pm

Tytuł: Lustrzany Świat
Beta: Rei-chan (Arigatoo <3)
Pairing: Kaoru/Daisuke, w tle: Kyo/Shinya
Ostrzeżenia: brak
Komentarz: Uhm... To moje pierwsze opowiadanie jakie tutaj zamieszczam. Aemi tak ładnie mnie prosiła, że nie wiedziałam jak odmówić >.<
Będę wdzięczna za każde słowo krytyki. Pomoże mi to w kolejnych tekstach nie popełniać podobnych błędów.
Miłego czytania ^ ^



Moja dusza jest uwięziona w lustrze. Widzę wszystkich, którzy przyglądają się sobie w tafli mojego więzienia, ale oni mnie nie dostrzegają. To na swój sposób nawet zabawne, móc obserwować nieświadomych ludzi, kiedy stroją do własnego odbicia dziwne miny. Dzięki tej sytuacji mogłem zwiedzić też świat, kiedy przemieszczało się lustro, przemieszczała się także moja dusza. Wprawdzie mogę opuścić to lokum i wejść do innego zwierciadła, ale wolę mieć stałe miejsce zamieszkania. Nie ważne, że przenoszą mnie z miejsca na miejsce, lustro wciąż pozostaje to samo.
Teraz trafiłem do domu niejakiego Kaoru Niikury. Po wystroju wnętrza można stwierdzić, jakim jest człowiekiem. Kaoru - to typowy esteta, wielbiący porządek. Aż mnie korci by coś mu poprzestawiać, ale nie mogę zdradzić swojej obecności. Tooru opowiadał mi, co się działo, gdy lustra ujawniały się ludziom, wszyscy umierali. Ja uważam, że trochę naginał fakty, i myślał, że nie poznam prawdy. Dusze z luster ujawniające się ludziom, byli psychopatami, zgorzkniałymi przez los, jaki ich spotkał. Szukali rozrywki, więc zabijali ludzi. Czasem robili to z zemsty, ale było stać na to tylko nielicznych. Musieliby, tak jak Eleonora, zginąć w tragiczny sposób. Będąc na jej miejscu sam pozabijałbym tych wszystkich ludzi, bez mrugnięcia okiem.
- Widzę, że tym razem trafiłeś do ładnego miejsca, Daidai. - Z kontemplacji nowego wystroju pokoju, wyrwał mnie głos Tooru.
- Jest dużo lepsze niż ten burdel, w którym mnie ostatnio umieścili - mruknąłem, przechodząc do kuchni. - Napijesz się czegoś?
Może wydać się to zabawne, ale u nas także była woda i prąd. Było u nas wszystko to, co posiadali ludzie we własnym mieszkaniu, a my mogliśmy bezkarnie z tego korzystać. Tylko z telefonami były problemy, dlatego żeby z kimś porozmawiać, trzeba było przebiec całe miasto.
- Nie dzięki, nie lubię tej wody, nie lubię tego miejsca. Gdyby nie Shinya już dawno zrobiłbym wszystko by się stąd wyrwać.
Shinya... Kyo miał dużo szczęścia, będąc tutaj poznał osobę, którą pokochał całym sercem. Osobę, która również odwzajemniła jego uczucia i zgodziła się zostać z nim. Wprawdzie mieli kilka wpadek, czasami się zapominali i ujawniali się ludziom, którzy widzieli ich w nieciekawych sytuacjach. Na szczęście myśleli oni, że władze miasta wyświetlają na ulicy niskobudżetowe filmy pornograficzne, by umilić ludziom życie. Potem rozbito lustro Shinyi, który po tym wydarzeniu, przez pewien czas chodził załamany. Bo to tak jakby umrzeć ponownie. Ja jeszcze nie znalazłem takiej osoby, ale mam nadzieję, że nie będzie to ktoś "z zewnątrz".
- Dobra, wiesz... - mówił Tooru, patrząc na niedziałający zegarek. Nadal nie chce wyjaśnić po co go wciąż nosi, podobno to pamiątka po poprzednim życiu. Nie sądziłem, że jest taki sentymentalny. - Muszę lecieć, przyszedłem tylko sprawdzić, czy znów nie kupili Cię jacyś ludzie kochający głośne przyjęcia i urządzający dzikie orgie, co noc. Chociaż to drugie byłoby ciekawe, gdyby wszyscy nie byli otyli...
- Idź już - prychnąłem, popychając go w kierunku wyjścia. Może jestem niegościnny, ale jak będzie mi wypominał, wszystkie moje poprzednie mieszkania i wpadki, jakie temu towarzyszyły, to ja już wolę by zniknął.
Westchnąłem, opierając się plecami o drzwi. Rozejrzałem się jeszcze raz po mieszkaniu. Było ładne, jak na razie nie wyrządziłem żadnych szkód. Muszę uważać by nie nadużywać ostrych przedmiotów. I to w sumie dobrze, że nie odczuwamy ani głodu, ani pragnienia, szkody będą mniejsze. Życie w lustrze, zasadniczo jest wygodne, nie musimy o nic się starać, mamy wszystko i to za darmo. Ale po kilku latach takie, życie może zmęczyć człowieka. Po drugiej stronie lustra, wszystko jest odwrócone, każdy o tym wie, ale nie każdy wie, że tutaj podnosząc z ziemi nożyczki zostawia się za nimi w powietrzu całkiem sporą rysę. Lub zmieniając położenie, jakiegoś ciężkiego, stałego przedmiotu, powstają szramy jak przy zbitym szkle. Wprawdzie da się to z powrotem zasklepić, ale niektórzy nie chcą marnować czasu na takie błahostki. Zamiast tego wolą bezproduktywnie leniuchować. Podziwiam ich szczere chęci, ale nie umiałbym żyć tak jak oni. Cierpię na nadmiar czasu, nie potrafię spać przez 24 godziny na dobę. Chociaż na przykład. taki Kyo, ma zupełnie inne wyjaśnienie słowa "spanie". Cholera, naprawdę zazdroszczę mu kogoś takiego jak Shinya. Sam od dwóch lat żyję w przykładnym celibacie, niczym ksiądz.
Usłyszałem cichy trzask, towarzyszący zamykanym drzwiom. Właśnie nadarzyła się okazja bym poznał mojego "właściciela". Oby nie okazał się kimś takim jak Arashi, który całe dnie spędzał przed lustrem, prezentując swoje mięśnie. Toshiya musiał mnie stamtąd niemal wynosić, ze śmiechu nie byłem w stanie się normalnie poruszać.
Czekałem cierpliwie, aż drzwi od łazienki otworzą się. Czemu zawszę muszę być umieszczony w łazienkach? Dobrze, że po tej stronie nie ma zapachów. Chyba czegoś takiego bym nie zniósł. Wreszcie moje oczekiwania przyniosły zasłużony skutek, przede mną stał wysoki mężczyzna, mój nowy "właściciel". Stałem w miejscu, patrząc na niego jak narkoman na swoją ostatnią dawkę narkotyku. Miał lekko postrzępione, fioletowe włosy ledwo sięgające ramion, z tyłu dłuższe pasma, do połowy pleców, były czarne. Jednak tym, co najbardziej mnie w nim zafascynowało były jego oczy. Oczy o brązowej barwie, miejscami wpadające w czerń. Patrząc w nie miałem wrażenie, że w nich utonę, że pochłoną moją duszę. Przez pewien moment byłem niemal pewny, że mnie widzi. Stał patrząc w lustro równie zaskoczony, co ja. Po chwili wyciągnął dłoń i dotknął tafli, mrucząc coś, co brzmiało jak "piękne...". Wiedziałem, że nie mówi tego o mnie, ale mimo wszystko poczułem jakieś przyjemne ciepło w okolicy serca. Bądź, co bądź, lustro i ja jesteśmy jednością.

~*~*~*~

- Ja naprawdę tego nie rozumiem - jęknąłem, mocniej wtulając się w Shinyę, z zawzięciem ignorując mordercze spojrzenia Kyo. Czasem mógłby przystopować, zwłaszcza, gdy jego przyjaciel aktualnie cierpi. - Postanowiłem sobie, nie zakochać się w nikim z "zewnątrz", a tu nagle zjawia się Kaoru i psuje mój cały światopogląd! Więc się pytam, dlaczego tak się stało?
- Nie wiem, to przypadek... - westchnął Shinya - Myślisz, że ja chciałem zakochać się w kimś takim jak Kyo?
- A nie chciałeś? - Popatrzyłem na niego zaskoczony. Przecież wszyscy wiedzieli, że Shinya i Tooru są sobie przeznaczeni, że niemożliwością by było gdyby się nie pokochali. Jakoś nie chce mi się wierzyć w prawdziwość jego wypowiedzi.
- A ty byś chciał?
- W sumie to... Nie. - mruknąłem, posyłając Kyo współczujące spojrzenie. Musiało go boleć to wyznanie, zwłaszcza, że jego ukochany jakby nie zauważał jego obecności w pomieszczeniu. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, nie wyglądał na bardzo przejętego tymi słowami. Sprawiał wrażenie kogoś, kto nie pierwszy raz spotkał się z czymś takim. Oderwałem wzrok od ponurej twarzy przyjaciele i ponownie zwróciłem się do Shinyi - A wiesz, co jeszcze jest najgorsze? Mam wrażenie, że on mnie widzi!
- Nie może cię widzieć bez twojej woli, wprawdzie słyszałem o paru przypadkach ludzi, którzy mają tą umiejętność, ale to naprawdę nieliczni. I skoro uważasz, że on to potrafi, postaraj się nie przebywać w odbiciu tego pomieszczenia, w którym on jest. Dasz radę?
- Taak... Mam nadzieję. Dziękuję za wszystko.
Podniosłem się z krzesła i jak najszybciej opuściłem ich mieszkanie. Miałem wrażenie, że za cała tą zniewagę, Shinya będzie musiał drogo zapłacić, a ja nie chciałbym być tego świadkiem.
Do siebie wróciłem w ponurym nastroju. Rozmowa z nimi, ku mojemu rozczarowaniu, nie wniosła do mojego obecnego położenia niczego, o czym bym nie wiedział. Do tego wcale nie pocieszył mojej strapionej duszy fakt, że miałem racje.

~*~*~*~

Z niejakim rozmarzeniem przyglądałem się Kaoru, przygotowującemu się do pracy. Po tych kilku tygodniach spędzonych w jego mieszkaniu, sporo się o nim dowiedziałem. Był jednym z najlepszych prawników, w Tokio, możliwe, że nawet w całej Japonii. Miał narzeczoną - Yoko, która zginęła w wypadku 3 lata temu. Kaoru również był bliski śmierci, ale dzięki szybkiej reakcji ludzi, lekarze zdołali go uratować. To by wyjaśniało to, dlaczego miałem wrażenie, że potrafi mnie zobaczyć. Osoby, u których przez pewien czas serce zatrzymało swój rytm, by po kilku minutach ponowić pracę, mają zdolność widzenia istot z zaświatów. Można ten "dar" uśpić biorąc leki, z czego trzy czwarte wtórnie ożywionych korzysta.
To zabawne, że człowiek tyle może się dowiedzieć o innych tylko obserwując lub uważnie słuchając. O Yoko dowiedziałem się przypadkiem, kilka dni temu była rocznica jej śmierci. Kaoru wziął wtedy wolne i przez kilka dni nie ruszał się z mieszkania. Widziałem na jego twarzy wyraźnie wymalowane cierpienie, chciałem mu pomóc, ale dla ludzi po drugiej stronie, nie istniałem.
- Nie bądź smutny Kaoru - powiedziałem, pociągając pod brodę nogi i obejmując je ramionami. Zaskoczył mnie fakt, że Kao po moich słowach uniósł gwałtownie głowę i wbił wzrok w miejsce, w którym przebywałem. Po chwili podszedł do telefonu i szybko wybrał czyjś numer z pamięci. Chyba często dzwonił do tej osoby.
- Pani Harada? Chciałbym się umówić na sesję, chyba znów zaczynam mieć przywidzenia... Tak, chodzi o ludzi w lustrze... Mhm. - Przez jakiś czas słuchał swojego rozmówcy, uważnie notując jego słowa, po czym z ciężkim westchnieniem odłożył słuchawkę na swoje miejsce.
- Nie igraj ze mną - powiedział, podchodząc do mojego lustra. - Nie lubię takich gier i obyś naprawdę okazał się tylko złudzeniem.
A mogłem posłuchać Shinyi i unikać go jak ognia. Ale nie przecież Daisuke wie lepiej. Gdyby nie mój upór, może uniknąłbym tej nieprzyjemnej sytuacji. Przecież, gdy okaże się, że nie zniknę, to mogą zlecić zniszczenie mojego lustra. Oznaczałoby to moją wolność, ale jakim kosztem? Jako dusza nie mam materialnego ciała, a przez to, że przebywałem parę lat w lustrze, nie dostąpię tego zaszczytu, jakim jest zbawienie... bądź potępienie, ale to zależy od tego, jakim byłem człowiekiem w oczach tych z góry.

~*~*~*~

- No już, nie łam się, wszystko się ułoży - mówił Shinya, mechanicznymi ruchami gładząc mnie po włosach. Gdy Kaoru opuścił dom, od razu przyszedłem tutaj szukając pocieszenia. I jak zwykle dostałem parę marnych, nic nieznaczących słów i potępiające spojrzenie najlepszego przyjaciela.
- Jakbyś go posłuchał, nie musiałbyś u nas siedzieć i się żalić. Nie chcę być niemiły, Daisuke, ale trochę nam przeszkadzasz - powiedział, mój pseudo przyjaciel, znacząco spoglądając na pół nagiego Shinyę.
- Zamknij się pedofilu, mógłbyś czasem być miły, kiedy ktoś ma problemy, a nie myśleć tylko o zerżnięciu Shinyi - warknąłem, podnosząc się z podłogi. - Skoro tak wam przeszkadzam to idę.
Wychodząc, demonstracyjnie trzasnąłem drzwiami, pokazując im jak bardzo jestem wzburzony. Może wyrwane z zawiasów drzwi, zmuszą ich do chwili namysłu nad własnym postępowaniem. I znowu rozmowa z nimi okazała się bezcelowa, jedynie pogłębiająca mój smutek. Chyba czas znaleźć sobie nowych przyjaciół, a oni niech robią w tym domu, co chcą, jak chcą i kiedy chcą. A jak Kyo myśli, że wysłucham go, gdy Shinya znów pójdzie gdzieś, z Toshiyą to się grubo myli! Wiem, że zachowuję się infantylnie, ale moja duma została poważnie urażona, a to niełatwo wybaczyć.

~*~*~*~

- Pokaż się kimkolwiek jesteś - mówił Kaoru, stojąc przed łazienkowym lustrem otoczonym 15 świecami z wymalowanymi na wosku pentagramami. Słysząc te słowa i widząc całą scenerię miałem ochotę się roześmiać. Czułem się jak w filmie dotyczącym przywoływaniu Krwawej Marry, z tą różnicą, że Marry byłem ja.
Stał i uparcie wpatrywał się w taflę lustra próbując przebić ją na wylot, gdy ja zastanawiałem się, co zrobić. To może być jedyna okazja, by móc z nim porozmawiać, poznać go, ale z drugiej strony to posunięcie może mnie wiele kosztować. Raz kozie śmierć.. w sumie, to co mi szkodzi zaryzykować?
Z westchnieniem stanąłem na przeciw niego. Jego rozszerzone ze strachu źrenice świadczyły o tym, że jednak mnie widzi.
- Kim jesteś? - spytał, próbując opanować przyspieszony oddech. W sumie to na razie jest dobrze, nie wyleciał na mnie z młotkiem próbując zniszczyć.
- Daisuke - uśmiechnąłem się próbując załagodzić sytuację.
- Jak ty... Jakim cudem jesteś w lustrze? - Z desperacji w jego głowie wywnioskowałem, że bardzo zależy mu na odpowiedzi. Jakoś pierwszy raz ktoś chciał poznać moją historię, pierwszy raz ktoś chciał mnie wysłuchać.
- Najpierw przejdźmy do sypialni, tam będzie wygodniej. - Powiedziałem, próbując zniknąć, ale zatrzymało mnie jego zaskoczone spojrzenie - Nie martw się, nie umiem przejść na drugą stronę, w sypialni na przeciw łóżka masz ogromne lustro. Mimo, że jestem odbiciem też lubię wygodę, a w salonie o ile mi wiadomo nie posiadasz żadnych zwierciadeł. - Wyjaśniłem, przechodząc szybko do wyżej wymienionego pokoju.
- Pytałeś jak znalazłem się w lustrze? - Spytałem, gdy Kaoru pojawił się w pomieszczeniu.- Odpowiedziało mi jedynie krótkie skinienie głowy. Usiadłem na podłodze, plecami opierając się o łóżko. Cały czas musiałem uważać, by mnie widział, gdybym zapomniał utrzymywać ten stan, nieco bym go zaniepokoił. - Dwa lata temu napadli na mnie jacyś ludzie. Nie wiem, kim byli, nigdy nie udało mi się przypomnieć tego jak wyglądały ich twarze. Faktem jednak było to, że zamordowali mnie "w bestialski sposób", jak to ujął policjant, prowadzący dochodzenie dotyczące mojej śmierci. Gdy byłem... zabijany... traf chciał, że na przeciw był sklep z lustrami. Brzmi to banalnie, ale widziałem w lustrze swoją śmierć, widziałem jak ginę. Gdybym nie patrzył wtedy w to lustro, może by mnie nie uwięziło, może byłbym... "wolny". Po śmierci, zorientowałem się, że jestem po tak zwanej "drugiej stronie waszego świata", że nie mogę się stąd wydostać. Lustro stało się w pewnym sensie moim ciałem, jestem częścią jego. Wraz z nim przemieszczam się i ja, ale gdy lustro zostanie rozbite, ja nie zostanę uwolniony. Po prostu stracę coś na kształt własnego domu.
- Czyli jesteś martwy? - Kiwnąłem jedynie głową. - Ale dlaczego ja ciebie widzę?
- Możemy sprawić by ludzie zamiast własnego odbicia widzieli nas, ale Ty... Ja nie chciałem byś mnie widział. Pewnie zyskałeś tę umiejętność, gdy lekarzom udało się przywrócić Cię do życia po wypadku.
- Jestem tu dość długo i wiem o tobie parę rzeczy - dodałem, widząc, że chce coś powiedzieć. Zawsze ludzie w takich momentach zadają to samo pytanie "skąd wiedziałeś?", jakby sami nie mogli do tego dojść.
- Nie o to chciałem zapytać - powiedział z uśmiechem, jakby znał moje myśli. - Mówiłeś "my", czyli jest was więcej?
- Tak, ale nie tak dużo jak myślisz. Niektórzy właśnie tak jak ja zostali pozbawieni życia, inni popełnili samobójstwo. Idioci robili to w łazienkach, aż miło było patrzeć na ich zaskoczone miny, gdy się tu znaleźli - zaśmiałem się, przypominając sobie moment, w którym Toshimasa znalazł się po tej stronie. Przez ponad miesiąc musieliśmy go uspokajać i pilnować by nie zrobił sobie czegoś głupiego. Na swój sposób było to bardzo zabawne, ale także i bardzo męczące. Wprawdzie od tamtego czasu nic nie było jak dawniej, ale wyszło nam to nawet na dobre.
- A jakie jest życie, po drugiej stronie lustra?
- Hm... Samotne. Czasem udaje się komuś znaleźć tutaj swoją drugą połówkę, ale to naprawdę są rzadkie przypadki. Przynajmniej nie ma czegoś takiego jak zdrady, bo każdy wie kto do kogo należy.
- Wbrew pozorom życie po tej stronie, gdzie jest pełno ludzi, również jest samotne.
- Wiem o tym - uśmiechnąłem się ironicznie - W końcu żyłem 25 lat. A tobie udało się znaleźć Yoko, masz przyjaciół. Ludzi, z którymi możesz porozmawiać. Większość z osób otaczających mnie to psychopaci i lepiej z nimi nie zadzierać.
- Wiesz... Powinienem pójść już do pracy. Chciałem być wcześniej niż zwykle, a okazuje się, że będę spóźniony - mówił Kaoru, wstając z łóżka
- Przepraszam... - Mruknąłem, zbliżając się do powierzchni lustra.
- Nie przepraszaj - przerwał mi, posyłając ciepły uśmiech - Jak chcesz mi to wynagrodzić to pokazuj się częściej, miło jest mieć kogoś, z kim można zawsze porozmawiać.
Miałem ochotę skakać ze szczęścia, w tym momencie większość z moich marzeń się spełniła, a to był dopiero początek wszystkiego, co mnie czeka.

~*~*~*~

Od tamtego dnia minął rok. Rok, który spędziliśmy na ciągłych rozmowach i poznawaniu siebie. Można powiedzieć, że wiedzieliśmy o sobie wszystko. Wiedziałem, że pokochałem go odkąd pierwszy raz miałem okazje ujrzeć jego oblicze. Z czasem same rozmowy mi nie wystarczyły. Pragnąłem jego bliskości, chciałem poczuć jego ciepło. Nie wiedziałem, co mam robić by odwzajemnił moje uczucie, by zechciał zrobić wszystko by być ze mną. Nawet Tooru i Shinya byli w tym momencie bezradni.
Jak zwykle czekałem w sypialni aż wróci Kaoru. To był jak rytuał, zawsze w tym samym pomieszczeniu, bo tu było najwygodniej. Mogliśmy nawzajem uchwycić całe nasze sylwetki, a nie tylko fragmenty, jak na przykład w łazience. O 16 wrócił do domu, był zmęczony, widać było po jego twarzy. Ale nawet mimo tego usiadł na przeciw mnie by móc zamienić ze mną kilka słów. To było miłe, lubiłem w nim to, że przyjaciół stawiał zawsze wyżej niż siebie. To była rzadka cecha, posiadająca autodestrukcyjną moc.
- Nawet nie wiesz Daidai jak żałuję, że nie możesz być obok mnie - powiedział, opierając czoło o chłodną powierzchnię lustra.
- Przecież jestem, zawsze i wszędzie gdzie tylko chcesz - odparłem, przysuwając się bliżej niego. Miałem nawet nadzieję, że przez szkło przebije się trochę jego ciepła lub zapachu, bym mógł mieć, choć namiastkę jego samego.
- Nie o taką bliskość mi chodzi... Dobrze wiesz, co mam na myśli Dai, proszę cię, nie zgrywaj się ze mną.
- Jestem duchem Kaoru, innego rodzaju bliskości nie możesz mieć.
- To lustro... - Mówił, przykładając dłoń do tafli jakby chciał je przeniknąć. - Irytuje mnie, niby to tylko cienka warstwa szkła, ale wiem, że za nią nie zobaczę ciebie. Wiem, ze jesteś tylko odbiciem i nie będę mógł cię dotknąć, przytulić...
- Nie rozumiem Kao, po co chciałbyś mnie przytulić?
- Znów się zgrywasz
- Mylisz się, ja tylko próbuję poznać prawdę.
- Ja też tego do końca nie rozumiem...- Zaczął, podnosząc się gwałtownie z ziemi i krążąc nerwowo po pokoju - Znamy się już rok i wczoraj uświadomiłem sobie, że takie rozmawianie przez lustro to dla mnie stanowczo za mało i chciałbym.. Chciałbym czegoś więcej. Wiem, że to żałosne, ale jesteś kimś, kto zna mnie lepiej niż ja sam, a do tego Yoko nie żyje od czterech lat i wreszcie powinienem przestać się tym zadręczać i znaleźć sobie kogoś, bo samotność kiedyś mnie dobije. Próbowałem stworzyć jakiś związek, ale okazuje się, że nie potrafię być z kobietą, do tego wszystkich porównuję do ciebie. To nie jest normalne, ale od jakiegoś czasu zaprzątasz wszystkie moje myśli.
Gdy skończył, wrócił na swoje miejsce, uparcie wpatrując się w dywan. Ja wpatrywałem się w niego, zbyt zaskoczony by w jakikolwiek sposób zareagować na jego słowa. Bo to było wręcz nierealne, by mężczyzna, którego kocham od roku, nagle zaczął wyznawać mi, że pragnie czegoś więcej. Marzenia tak po prostu się nie spełniają..
- Kao... Kao, ale ja jestem tylko odbiciem - jęknąłem, uświadamiając sobie, że nawet mimo szczerych chęci nie jesteśmy w stanie być razem. Żyjemy po dwóch różnych stronach lustra, a to jednak zbyt duża odległość.
- A nie ma żadnego sposobu? Naprawdę? - Uniósł głowę, patrząc na mnie błagalnie, niby sposób był, ale... Ale to było zbyt drastyczne.
- Ja do twojego świata nie mogę się przedostać... - Mruknąłem, przygryzając lekko wargę - Ale ty... Ty możesz przedostać się do mojego.
Spuściłem wzrok, nie chcąc widzieć jego spojrzenia, gdybym był na jego miejscu, byłbym przerażony i zawiedziony zarazem, że to wszystko wymaga tak wiele poświęcenia.
- Musiałbym się zabić prawda? - Kiwnąłem głową, potwierdzając pytanie. - Daj mi czas do namysłu dobrze? Kilka dni...
Ponownie przytaknąłem, ukrywając przed nim swoją obecność. To tyle na temat mojego szczęścia i znajomości z Kaoru. Żaden człowiek nie poświęci swojego dotychczasowego życia i wszystkich osiągnięć, dla człowieka, który jest tylko odbiciem. Człowieka, który nie istnieje w jego świecie, który nie posiada ciała. To wymagało podjęcia zbyt ryzykownej decyzji i tylko nieliczni byli w stanie coś takiego uczynić.

~*~*~*~

- Dai? - Cichy szept wyrwał mnie z płytkiego snu. Uniosłem głowę spoglądając w stronę lustra. Czasami odnosiłem wrażenie, że to Kaoru, nie ja, był uwięziony po "drugiej stronie"
- Stało się coś? - Wstałem podchodząc niepewnie do zwierciadła. Minął prawie tydzień, tydzień czekałem, aż zadecyduje, co zrobić. Nie miałem nawet nadziei na pozytywne zakończenie tego.
- Tak... Przemyślałem sobie wszystko i stwierdziłem, że tutaj... Po tej stronie nic mnie nie trzyma i...
- Jesteś tego pewny? – Przerwałem mu gwałtownie, nie mogąc uwierzyć w prawdziwość tych słów.
- Miałem sporo czasu i naprawdę przemyślałem tą decyzję. Nie martw się, nigdy nie robię nic pochopnie. I jeszcze jedno. - Uśmiechnął się drapieżnie, patrząc na mnie znacząco. - Szykuj mi miejsce obok siebie, bo jak się tam zjawię to nie dam ci ani chwili wytchnienia.
- Wiesz Kao – wymruczałem, przysuwając się ta, że mój nos stykał się z powierzchnią lustra - Radziłbym ci się pospieszyć, bo cierpliwość nie jest moją mocną stroną, a jest paru chętnych na to by zacząć dzielić ze mną życie.
Ciągle mnie zaskakiwał, wszystko, co robił było sprzeczne z moimi teoriami na temat ludzi. Jakby chciał mi udowodnić jak bardzo się w tym wszystkim mylę.

~*~*~*~

Opuściłem mieszkanie, udając się na krótki spacer. Nie byłbym w stanie patrzeć na jego śmierć, nawet, jeśli znalazłby się tuż obok mnie. Taki widok byłby dla mnie bardzo bolesny. Usiadłem nad brzegiem mojej ulubionej rzeki, podziwiałem w niej odbicie świata, w którym niegdyś przyszło mi żyć. Czasami tęskniłem za tym, co utraciłem, żałowałem, że wtedy wyszedłem z domu, że patrzyłem w to lustro szukając w odbiciu ratunku. Gdyby jednak postąpiłbym inaczej, zmieniłbym jedną rzecz... Nigdy nie poznałbym Kaoru, teraz, gdy o tym pomyślę to byłoby straszne. Nie poznałbym Shinyi, Tooru i innych, wraz, z którymi tworzę ten świat. Podniosłem się, otrzepując spodnie z kurzu, po czym skierowałem swoje kroki w kierunku mieszkania, ignorując hałasy dochodzące z drugiego świata, świata ludzi. Miałem nadzieję, że do mojego powrotu wszystko będzie skończone.
Niepewnie wszedłem do mieszkania, bojąc się tego, co zastanę. Wszedłem do łazienki, bo tam było moje lustro i tam miałem spotkać się z Kaoru. Pomieszczenie było puste, żadnych śladów ani z tej, ani z drugiej strony, jakby Kaoru mnie oszukał, kłamał na temat swojej śmierci.
- Wreszcie mogę cię dotknąć, Daidai - usłyszałem ciche mruknięcie nad uchem i poczułem ręce oplatające mnie w pasie. Aż nazbyt byłem świadomy tego, czyje były to ręce. Uśmiechnąłem się uspokojony tym, że jednak tu jest, że udało mu się tu dostać. - I jak już mówiłem, zajmę się tobą tak, że będziesz prosił o więcej.
- Mówiłeś tak? Kiedy? - Bardzo starałem się udawać zaskoczonego, co utrudniały mi dłonie Kaoru błądzące po moim ciele, jakby miały własny rozum.
- Przed chwilą Daidai, przed chwilą. A teraz bądź grzecznym chłopcem, mamy wiele do nadrobienia. Prawie cztery lata w celibacie stanowczo mi nie służą. Aktualnie mam tak wielkie stężenie hormonów, że byłbym w stanie zgwałcić kozę.
- Wiesz... Obraziłbym się za tą kozę - wymruczałem, odwracając się przodem i przylgnąłem całym ciałem do niego. - Jednak doskonale wiem jak się czujesz, więc mogę ci wybaczyć… Ale musisz mnie do tej decyzji przekonać…
Z zadowoleniem prowadził mnie w kierunku sypialni, składając na mych wargach czułe pocałunki. Jego dłonie pieściły moje ciało, szukając wrażliwszych miejsc, a ja miałem ochotę popłakać się ze szczęścia. Gdy udało nam się osiągnąć cel, jakim było łóżko, tą cudowną chwilę przerwało nam wtargnięcie Kyo.
Widząc nas w takiej sytuacji uśmiechnął się wrednie i najzwyczajniej w świecie usiadł na podłodze, obok łóżka.
- Tooru... Mógłbyś wyjść, jesteśmy trochę zajęci - powiedziałem, posyłając Kaoru błagalne spojrzenie. Mnie Kyo nie posłucha, może jemu uda się jakoś wpłynąć własnym autorytetem na jego zachowanie.
- Nigdzie nie idę, Andou. To taka mała zemsta za te wszystkie trzy lata. - Wykrzywił usta w irytującym grymasie. Gdyby nie dłoń mojego ukochanego, delikatnie gładząca moje biodro, rzuciłbym się na niego z pięściami.
- Shh, nie przejmuj się kocie, zaraz sobie pójdzie - uspokajał mnie Kaoru, w przerwach między słowami, delikatnie muskając ustami moją szyję. - Chyba, że tak bardzo chce popatrzeć jak wygląda prawdziwy seks między dwoma mężczyznami. Nie zabronisz mu popatrzeć jak tak ładnie prosi, prawda?
- Jak tak bardzo chce to nie mam nic przeciwko - uśmiechnąłem się, podejmując rozpoczętą przez niego grę. Z niemałą satysfakcją dostrzegłem na twarzy Tooru, malujące się zawstydzenie. Nie minęło pięć minut, gdy zerwał się na równe nogi i bez pożegnania opuścił nasz dom.
- Coś ci powiem panie Andou... Właśnie uświadomiłem sobie, że nie potrafiłbym bez ciebie żyć. - Mówiąc te słowa, przytulił mnie mocno do siebie, jakby bał się, że zniknę. Jakby cały ten świat był snem. Zaśmiałem się cicho zarzucając mu ręce na szyję. Nawet nie wiedział jak bardzo cieszą mnie te słowa. Nie wiedział, że ja odwzajemniam te uczucia, tak mocno, że sprawiało mi to niemal fizyczny ból.
- Nie uwierzysz, ale ja też... Ale wiesz, co, zanim wyznasz mi do końca miłość, chyba musimy parę spraw nadrobić, mylę się?
Odpowiedzą na moje pytanie, był jego śmiech i jego usta na moich wargach. W tym momencie poczułem się naprawdę szczęśliwy, po raz pierwszy od trzech lat, które spędziłem w tym świecie. I byłem wdzięczny losowi, za ten sklep, na przeciw ciemnej uliczki, która była zarazem końcem jak i początkiem mojego życia.


Ostatnio zmieniony przez Oreiteia dnia Pią Sie 12, 2011 2:05 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Aemillie
Członek zespołu


Liczba postów : 535
Join date : 27/02/2011
Age : 21
Skąd : Lubin

PisanieTemat: Re: [M] Lustrzany świat   Nie Mar 06, 2011 9:05 pm

Okej, ja to już przeczytałam, nawet kilka razy i powiem jedno: Genialne.
Nikt nie ma prawa znielubić Cię za styl, jakim piszesz, Yuu, zrozum to. Nie wszystkim musi sie to podobać, ale nie jest ważne to jak piszesz, a jaka jesteś.
Wracając do fica: Żałuję bardzo, że to już koniec, chciałabym więcej, więcej i jeeszcze więcej! Beta dobrze się sprawiła, większych błędów nie znalazłam (poza źle przeczytanymi przeze mnie zdaniami i wynikającymi z tego komplikacjami ^^).
Sam tekst, jeszcze raz muszę to powiedzieć, jest GENIALNY.
No i oczywiście uwielbiam opowiadania pisane pamiętnikiem, to są moje ulubione ;3
Yuu, jeśli jeszcze kiedyś będziesz chciała mi coś pokazać, to nie pytaj mnie czy możesz, po prostu mi to wyślij i napisz PM'kę, że to zrobiłaś. Przeczytam na pewno i bardziej pewnie będę przekonana, że mi się spodoba.

Aemillie
Powrót do góry Go down
http://yenneferr.deviantart.com otaku-world-site.webnode.com
njihara
W kolejce po bilety


Liczba postów : 1
Join date : 04/03/2011

PisanieTemat: Re: [M] Lustrzany świat   Nie Mar 06, 2011 10:21 pm

Ehm, dobry wieczór^^'.

Właśnie wystraszyłam się własnej ręki w lusterku^^'.

Pomijając może fakt, skąd się tak nagle tutaj wzięłam i że tak bez większego kulturalnego powitania zaczynam jakiś monolog krytyka, przejdźmy do właściwej gadaniny.
Masz bardzo ładny styl pisania. Miękki, przyjemny, lekki. Człowiek nie ma myśli samobójczych podczas czytania, a czas bardzo przyjemnie (niezauważalnie, nieubłaganie) mijał mi, kiedy tak sobie właśnie czytałam.
Pisać lekkim piórem - to już świetna podstawa, prawda?
Można powiedzieć, że znalazłam kilka błędów. Ale to tylko dlatego, że w moim umyśle wytworzyły się jakieś osobne zasady interpunkcji^^'. A interpunkcja to chyba taka rzecz charakterystycznie inna u każdego, kto pisze, zmieniająca się z czasem, wyrabiająca.
I tak, jak naprawdę szczerze nie przepadam za yaoi (wypowiedziawszy te słowa - chyba powinnam już brać nogi za pas?), tak otoczka fabularna sprawiła, że Twój tekst czytało się wyśmienicie.
Uniwersum w nim - pozwól, że pozwolę sobie to ocenić - jest dopracowane, jest logiczne, działa na jasno określonych zasadach. Wyjaśniasz wszystko stopniowo, nie plączesz się w tym, co mówisz. Takie odniosłam wrażenie.
Że pozwolę sobie na coś znowu, a mianowicie: pozwolę sobie Cię "podsumować" - to bardzo ładny, przyjemny - a miejscami intrygujący - tekst.

Mam nadzieję, że nikt nie będzie zły, że tak nagle teraz spadłam z księżyca i się mądrzę^^'.
Powrót do góry Go down
Rei-chan
J-legenda


Liczba postów : 2010
Join date : 04/01/2011
Age : 20
Skąd : Z piekła...

PisanieTemat: Re: [M] Lustrzany świat   Nie Mar 06, 2011 10:36 pm

Jeju, Yuki, nawet nie wiesz, jak ja się cieszę, że pokazałaś to światu!
I jeszcze bardziej się cieszę, że nie tylko mi podoba się twoja twórczość, być może to cię skłoni do tego, by pokazać więcej swoich dzieł^^

Co do samego tekstu, to chyba nie mogę napisać niczego więcej poza tym, co już ci pisałam i co napisała Aemillie. Po prostu genialne i cudownie nietypowe. Jesteś jedną z nielicznych osób, które podchodzą do fików od innej strony i tworzą coś nowego, niekonwencjonalnego.

Dziękuję ci, Aemillie, starałam się wyłapać wszystkie błędy w ramach swoich możliwości^^

Yuki, życzę ci dużego Wena na łańcuchu i wszystkich jego kolegów w klatce obok^^
Nie wstydź się takich cudeniek^^

Rei
Powrót do góry Go down
Oreiteia
Yuki-chan


Liczba postów : 1262
Join date : 30/01/2011
Age : 22
Skąd : Lidzbark Warmiński

PisanieTemat: Re: [M] Lustrzany świat   Nie Mar 06, 2011 11:08 pm

Arigatoo Njihara, to miłe co napisałaś. Cieszy mnie Twój komentarz, nawet nie wiesz jak bardzo. Aż zaczęłam miauczeć ze szczęścia do monitora ^ ^
Z interpunkcją pokłóciłam się w podstawówce, więc mam spore problemy ze stawianiem przecinków, ale staram się jak mogę.

Rei-chan, ja też się cieszę! Od 12 to tutaj umieszczałam T__T
Cieszę się, że mam to za sobą i w pozytywny sposób to przyjęliście ^ ^
Aż ma się ochotę pisać więcej i więcej, dla tak zacnego towarzystwa :)

Naprawdę bardzo wam dziękuję za tak miłe i wspaniałe opinie *kłania się niziutko*
Powrót do góry Go down
Shadow
Edytor Pogrzebowy


Liczba postów : 679
Join date : 11/03/2010
Age : 23
Skąd : Chełm / Warszawa

PisanieTemat: Re: [M] Lustrzany świat   Sro Mar 09, 2011 1:16 am

To ja jeszcze dodam od siebie, że bardzo mi się podobało! Pomysł wciągnął mnie od samego początku, jest naprawdę świetny, zazdroszczę, ze potrafisz coś takiego wymyślić i w dodatku, że chociaż jest w tym pierwiastek fantastyczny, trzyma się to kupy, tzn. jest logicznie wyjaśnione i mogłabym niemal uwierzyć, że tak jest naprawdę XD Jest ładnie napisane, tylko te przecinki miejscami mi zgrzytały, bo są w dosyć nieoczekiwanych miejscach, no ale na to można przymknąć oko. Jak mówiłam, jak już zaczęłam czytać, nie mogłam się oderwać i byłam bardzo ciekawa zakończenia, które zresztą było naprawdę piękne i wzruszające <3
I Ty takie rzeczy chcesz po szufladach chować? XD Więcej dawaj, więcej! *^^*

_________________

Tonight, in the darkness of twilight
I want to fall asleep in your arms
As a shivering, broken marionette

I, broken marionette,
Am laughing with a slight embarrassment
Because if you only wish me
To give up everything else for you, I'll do it

I do not want to know anything more
I do not need anything else
I do not need anything

Kaya - Marionette
.
Powrót do góry Go down
http://www.versailles.jun.pl
Aemillie
Członek zespołu


Liczba postów : 535
Join date : 27/02/2011
Age : 21
Skąd : Lubin

PisanieTemat: Re: [M] Lustrzany świat   Sro Mar 09, 2011 9:08 am

Huh, no i widzisz, Yuu! Mówiłam, że Cię nie zjedzą! To jest naprawdę świetne!
Powrót do góry Go down
http://yenneferr.deviantart.com otaku-world-site.webnode.com
Oreiteia
Yuki-chan


Liczba postów : 1262
Join date : 30/01/2011
Age : 22
Skąd : Lidzbark Warmiński

PisanieTemat: Re: [M] Lustrzany świat   Sro Mar 09, 2011 10:37 pm

Ojej... dziękuję, Shadow. Usłyszeć komplement od Ciebie, na temat opwiadań, to tak jakby Kyo wpadł do mojego mieszkania i oznajmił mi, że moje wycie pod prysznicem jest fenomenalne i dostanę za nie platynową płytę...
Naprawdę cieszę się z tego powodu, że tak ładnie to oceniacie, mimo że w pisaniu czegokolwiek jestem amatorką i nie mam zbytnio czym się pochwalić.
A co do przecinków. Wciąż z nimi walczę! Przeczytałam kilka poradników gdzie należy te przecinki stawiać, ale efekty jak na razie nie są widoczne.

Miałaś rację Aemi, ale na więcej raczej się nie zdobędę. Moje serce więcej nie zdzierży T___T
Powrót do góry Go down
Rei-chan
J-legenda


Liczba postów : 2010
Join date : 04/01/2011
Age : 20
Skąd : Z piekła...

PisanieTemat: Re: [M] Lustrzany świat   Sro Mar 09, 2011 10:55 pm

Przecinki to czyste zło! Ja nawet ich przydatność miałam tłumaczoną w drastyczny sposób: telegramy(czyli bez przecinków) "Oszczędzić go?" "Nie zabijaj". Wstawić przecinek w drugim, czy nie? Widzicie? Czyste zło...

Cytat :
Miałaś rację Aemi, ale na więcej raczej się nie zdobędę. Moje serce więcej nie zdzierży T___T
To się jeszcze okaże, kochana Yuki...^^
Powrót do góry Go down
Tsubuku
Organizator J-rock Festival


Liczba postów : 300
Join date : 27/07/2011
Age : 19
Skąd : Warszawa.

PisanieTemat: Re: [M] Lustrzany świat   Pią Sie 12, 2011 12:50 am

To ja się od razu przyznam do przestępstwa, bo nie skomentowałam od razu, ale już naprawiam ten błąd ;A;

Pomysł jest naprawdę świetny, ja również zazdroszczę Ci tego, że potrafisz wymyślać takie rzeczy. Wczułam się strasznie w tego ficka, już czułam jakbym ja była na miejscu DaiDaia. I nawet z jednym z moich ulubionych pairingów się wstrzeliłaś! *w* Te przecinki troszkę mi nie pasowały, ale to nie jest aż taka wielka zbrodnia, tak myślę. :3

Cytat :
Prawie cztery lata w celibacie stanowczo mi nie służą. Aktualnie mam tak wielkie stężenie hormonów, że byłbym w stanie zgwałcić kozę.
To mnie zabiło. Ale w takim pozytywnym sensie. XD

A co do postaci... Kaoru był Kaorowaty, Kyo bezczelnie Kyowaty, a Szynek był taki kochany :3

A tak w ogóle to... CHCĘWIĘCEJBARDZOŁADNIEPROSZĘ!!!

...i przepraszam za tego capslocka. Musiałam.
Powrót do góry Go down
Mun
Siła Wyższa


Liczba postów : 2903
Join date : 08/01/2010
Age : 23
Skąd : Wrocław/Poznań

PisanieTemat: Re: [M] Lustrzany świat   Pią Sie 12, 2011 2:23 am

Cóż... najpierw może pomarudzę, że Rei musi się jeszcze jako beta odrobinę podciągnąć. Miałam nie wyłapywać błędów, ale jak wszyscy się upierają, że jest tak dobrze, to się poprzyczepiam. ;)

Cytat :
- Jest dużo lepsze niż ten burdel, w którym mnie ostatnio umieścili - Mruknąłem, przechodząc do kuchni.
Tutaj małą literą.

Cytat :
- Dobra, wiesz.. - mówił Tooru, patrząc na niedziałający zegarek.
W języku polskim nie istnieje znak interpunkcyjny składający się z dwóch poziomo ustawionych kropek. Albo jest to dwukropek i stawia się je pionowo, albo są trzy i mówimy o wielokropku (tudzież trzykropku, jak to niektórzy mówią).

Cytat :
- Nie wiem, to przypadek.. - westchnął Shinya - Myślisz, że ja chciałem zakochać się w kimś takim jak Kyo?
j/w

Cytat :
- A nie chciałeś? - popatrzyłem na niego zaskoczony.
Tu dla odmiany powinno być wielką...

Cytat :
- W sumie to... Nie.. - mruknąłem, posyłając Kyo współczujące spojrzenie.

Cytat :
Rozmowa z nimi, ku mojemu rozczarowaniu, nie wniosła do mojego obecnego położenia, niczego, o czym bym nie wiedział.
Przecinek przed "niczego". Żeby była jasność - jego nie powinno tam być.
Boru, jak ja nie trawię interpunkcji.

Cytat :
Można ten "dar" uśpić biorąc leki, z czego 3/4 wtórnie ożywionych korzysta.
Słownie: "trzy czwarte". W tekstach literackich nie używa się cyfr. Chyba, że do oznakowania rozdziałów.

Cytat :
- Pani Harada? Chciałbym się umówić na sesję, chyba znów zaczynam mieć przywidzenia.... Tak, chodzi o ludzi w lustrze...Mhm - przez jakiś czas słuchał swojego rozmówcy, uważnie notując jego słowa, po czym z ciężkim westchnieniem odłożył słuchawkę na swoje miejsce.
Jedna za dużo. Brak spacji. Brak kropki przed myślnikiem i wielkiej litery po.

Cytat :
- Jak ty.. Jakim cudem jesteś w lustrze?

Cytat :
Gdybym nie patrzył wtedy w te lustro, może by mnie nie uwięziło, może byłbym.. "wolny".
Poprawnie: "to lustro".

Cytat :
- Nawet nie wiesz Daidai jak żałuję, że nie możesz być obok mnie. - Powiedział, opierając czoło o chłodną powierzchnię lustra.
Kropki być nie powinno. Wielkiej litery takoż.

Cytat :
- To lustro.. - Mówił, przykładając dłoń do tafli jakby chciał je przeniknąć.

Cytat :
- Tak.. Przemyślałem sobie wszystko i stwierdziłem, że tutaj.. Po tej stronie nic mnie nie trzyma i...

Cytat :
- Miałem sporo czasu i naprawdę przemyślałem tą decyzję. Nie martw się, nigdy nie robię nic pochopnie. I jeszcze jedno.. - Uśmiechnął się drapieżnie, patrząc na mnie znacząco - Szykuj mi miejsce obok siebie, bo jak się tam zjawię to nie dam ci ani chwili wytchnienia.
Po "znacząco" kropka.

Cytat :
Nie minęło 5 minut, gdy zerwał się na równe nogi i bez pożegnania opuścił nasz dom.
"Pięć".

Było tego jeszcze kilka, ale drugi raz czytałam pobieżnie, nie mogłam więc wyłapać wszystkiego. Cute


Teraz już bezpośrednio do autorki:

Ogólne wrażenie jest dobre. Świat, który tu przedstawiłaś trzyma się kupy, jest wiarygodny i wciągający czytelnika. Nie ma błędów logicznych w jego konstrukcji, jak na alternatywną rzeczywistość jest naprawdę świetny.
Gramatycznie, stylistycznie też bez zarzutów, jedyne co mi nie odpowiada, to niedopieszczenie druku ze strony wizualnej. W przyszłości, przed publikacją, powinnaś skupić się na wszystkich dużych i małych literach oraz znakach. Masz też problem z nadużywaniem wielokropków, więc dobrze by było gdybyś nad tym popracowała (sama ich nadużywam, a na początku byłam z tym chyba nawet gorsza niż Ty, więc jestem na to uczulona). Mnogość cudzysłowów także jest problemem, choć już nie tak wielkim. Myślę, że większość można by zastąpić kursywą dla większej czytelności, ale to już indywidualna sprawa autora.

Wszystko do czego się przyczepiam jest naturalnie do wyćwiczenia i jest nieporównywalne do talentu jakim dysponujesz już na chwilę obecną. Z chęcią zobaczyłabym Twój dalszy rozwój, dlatego kategorycznie nie zgadzam się na chowanie Twoich ff do szuflady.
Już sam fakt, że przeczytałam do końca AU (a ja serio nie znoszę alternatywnego świata w ff) jest potwierdzeniem tego, że (s)twór się podoba. ;)

Mam nadzieję, że Wen przyjdzie do Ciebie z całą rodziną - żoną Inspiracją i dzieckiem Natchnieniem!
Tymczasem uciekam, nadal mając przed oczami wizję Kaoru wśród świec i pentagramów... ;D

Mun

_________________

Powrót do góry Go down
http://polishpri.ubf.pl/
Oreiteia
Yuki-chan


Liczba postów : 1262
Join date : 30/01/2011
Age : 22
Skąd : Lidzbark Warmiński

PisanieTemat: Re: [M] Lustrzany świat   Pią Sie 12, 2011 1:46 pm

O matko. Kocham Cię, Mun <3
Teraz bardziej wiem na co uważać. I zacznę pisać w notatniku bo tam mi automatycznie nie zmienia liter na wielkie.
Ale pisanie mi nie idzie... Próbuję, naprawdę, jednak nie potrafię. Co napiszę to kasuję, wyrzucam zeszyt, wyrywam kartki. Można powiedzieć, że wypaliłam się nim naprawdę zaczęłam pisać.

I dziękuję Ci, Tsu. Takie komentarze poprawiają humor i dają motywację.

Ach.. I wytłumacz mi jedno, Mun, bo się strasznie pogubiłam.
Cytat :
Cytat :
- Nawet nie wiesz Daidai jak żałuję, że nie możesz być obok mnie. - Powiedział, opierając czoło o chłodną powierzchnię lustra.


Kropki być nie powinno. Wielkiej litery takoż.

Cytat :
Cytat :
Cytat:
- Pani Harada? Chciałbym się umówić na sesję, chyba znów zaczynam mieć przywidzenia.... Tak, chodzi o ludzi w lustrze...Mhm - przez jakiś czas słuchał swojego rozmówcy, uważnie notując jego słowa, po czym z ciężkim westchnieniem odłożył słuchawkę na swoje miejsce.


Jedna za dużo. Brak spacji. Brak kropki przed myślnikiem i wielkiej litery po.

Dlaczego w tym pieprwszym kropka przed myślnikiem jest zaznaczona jako błąd, a w tym drugim z kolei jej brak jest błędem? Tylko to chcę jakoś zrozumieć, bo jak kieruje się specjalną zasadą bym więcej takich głupot nie robiła.
Powrót do góry Go down
Mun
Siła Wyższa


Liczba postów : 2903
Join date : 08/01/2010
Age : 23
Skąd : Wrocław/Poznań

PisanieTemat: Re: [M] Lustrzany świat   Pią Sie 12, 2011 3:39 pm

Kropkę przed myślnikiem stawiamy, gdy to co piszemy za nim nie dotyczy bezpośrednio wypowiedzi. Wtedy też część po myślniku piszemy wielką literą.
np.:
Cytat :
- Nie wiem o czym mówisz. - Nowak odwrócił wzrok.
Cytat :
- Ta woda jest jakaś dziwna. - Kowalska z niezadowoloną miną odstawiła szklankę na stół.
Nie stawiamy kropki natomiast, jeśli część po myślniku dotyczy części przed nim:
Cytat :
- Lubię jak drapiesz mnie za uchem - wymruczał Kot.
Cytat :
- Nigdy więcej nie chcę cię widzieć! - krzyknął Adam.
Jak zauważyłaś w drugim przykładzie jest wykrzyknik, ale mimo wszystko zaczynamy po myślniku małą literą. Dzieje się tak, ponieważ "krzyknął" dotyczy jego wypowiedzi. Na tej zasadzie:
Cytat :
- Myślę, że nigdy więcej nie chcę go widzieć... - powiedział niepewnie Adam.
Cytat :
- Nigdy więcej nie chcę cię widzieć - odparł Adam.
Cytat :
- Jak to nie chcesz mnie widzieć? - jęknął Jan.
Mam nadzieję, że udało mi się to wytłumaczyć, jeśli nadal czegoś nie rozumiesz - pytaj. Cute

_________________

Powrót do góry Go down
http://polishpri.ubf.pl/
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [M] Lustrzany świat   Today at 5:58 am

Powrót do góry Go down
 
[M] Lustrzany świat
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
J-slash :: FanFiction :: PG-12-
Skocz do: