IndeksIndeks  FAQFAQ  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [M] Bigger Boys and Stolen Sweethearts

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Anya
Złośliwiec | Kyo Owner


Liczba postów : 3098
Join date : 08/01/2010
Age : 22
Skąd : Kyoto

PisanieTemat: [M] Bigger Boys and Stolen Sweethearts    Pon Kwi 25, 2011 1:52 am

Autor: Anya
Tytuł: Bigger Boys and Stolen Sweethearts
Pairing: Tora/Saga (alice nine)
Rodzaj: PWP ze śladową ilością nie-pwp i sensu. odrobina fluffu
Beta: wstępna edycja Alexandrine, pełna beta Kuma
Słowa: 2 551. jak na mnie - ogromnie dużo.
Ostrzeżenia: to PWP. penis w potrzasku. seks, brzydkie słowa, seks, aluzje i seks.
Komentarz odautorski: ZROBIŁAM TO. To moje pierwsze od dawna skończone dziecko, które nie jest luźną notką na bloga. Od sierpnia bodajże nie umiałam się zmusić, żeby napisać coś z sensem, co byłoby skończone, i jest. Pisałam to przez wczorajszy wieczór i większość dzisiejszego dnia, mimo, że miałam inny pisarski obowiązek. Oczywiście największy problem miałam z tytułem. Nie zwracajcie uwagi na jego debilność, spodobał mi się. Obawiałam się, czy powinnam to wstawiać, bo powoli zatracam wiarę w swoje możliwości pisarskie, ale w sumie od tego to jest. Żeby ktoś mógł to przeczytać.
Jest to jeden z moich najdłuższych ficków, chyba drugi najdłuższy, i najdłuższy w fandomie jrockowym. Wiem, że momentami pewne zdania mogłyby brzmieć inaczej i może są niepoprawne, ale nie miałam serca ich zmieniać. Po prostu tak to wygląda po mojemu.
tekst jest sidefickiem do tekstu MeevAoi, autorstwa Karin - Party
Czytajcie, bawcie się i komentujcie!

Bigger Boys and Stolen Sweethearts


          Kolejna nudna, ciągnąca się w nieskończoność impreza w wytwórni. Sztuczne uśmiechy, podawanie rąk, nieprawdopodobnie fascynujące rozmowy na nieprawdopodobnie fascynujące tematy. I jego wzrok, który ciągle czuję na karku, jego uśmiech, prześladujący mnie po całej sali, jego zapach, kiedy pochyla się nade mną, niby to po to, żeby sięgnąć po szklankę. Ciągle gdzieś w pobliżu jego charakterystyczny głos, nieważne, co mówi, ważne, że go słyszę. Drżę, kiedy, niby przypadkiem, muska moją dłoń albo obejmuje mnie w pasie i delikatnie przysuwa do siebie. „No, Saga, nie widzisz, że Meev chce przejść?”. Cholera, chyba zaczynam szaleć. Z każdej strony posyła mi sygnały. Niby nic wielkiego – zwykłe spojrzenie, zwykły uśmiech – ale kiedy wiesz, gdzie szukać, możesz doszukać się wszystkiego. Jest mistrzem w sztuce aluzji i niedomówień, lepszym niż niejedna kobieta. Zawsze fascynowało mnie w nim to, z jaką łatwością mówił jedno, a przekazywał coś zupełnie innego. Tak właśnie zaczęło się to wszystko między nami, od niejasnych z wierzchu aluzji, znaczącego tonu głosu. Na początku nie mogłem się połapać, szczególnie, że swoje zdolności wykorzystywał do różnych celów, ale w końcu nauczyłem się czytać w nim. Czytać jego. I to sprawia, że w jakiś pokrętny sposób, kręci mnie jeszcze bardziej.

          Znowu się pochyla; ciemne kosmyki włosów muskają moje ramię, kiedy sięga po jakąś małą, zmyślną kanapeczkę. Niezauważalnie przesuwa palcami po moich plecach, delikatnie, ale dość mocno, by wywołać dreszcz. Przymykam oczy i staram się uspokoić. Obawiam się, że w pewnym momencie nie wytrzymam i po prostu zaciągnę go do pierwszego lepszego wolnego pomieszczenia i każę przelecieć się przy ścianie.
Wybucha śmiechem i już nie jestem pewien, czy będę mieć na tyle siły, by go gdzieś zaciągać.

          Opanowuję się nieco i stwierdzam, że przecież co to ma być, żebym tylko ja się męczył. Wiem, że zwykle nie widać po nim, kiedy się go prowokuje, ale wiem też, że łatwo to zrobić. Szczególnie, kiedy jest się mną. Odwracam się więc nieco bardziej w jego stronę, uśmiechając uroczo do jego rozmówcy. Kojarzę go skądś, z jakiegoś zespołu, ale na pewno nie jest z naszej wytwórni. Wysoki, blond, przypomina karpia. Przeszukuję swój osobisty katalog znanych mi ludzi, mając nadzieję, że kiedyś już go zapamiętałem. Ach, wiem! Karyu. Ale nieważne, jak ma na imię, póki reaguje prawidłowo na mój uśmiech i zwraca całą swą uwagę na mnie. Zaczynamy rozmawiać, dołącza się jeszcze kilka osób, a ja znów bryluję w towarzystwie. Wiem, jak na nich działa zwykły uśmiech, chwilę przygryziona warga i lekkie odgarnięcie włosów. Odwracam się na moment, sięgając po kieliszek z wymyślnym, kolorowym drinkiem i widzę jego wzrok. Jest zdenerwowany, rozdrażniony, że każdy może na mnie patrzeć, ale nikt nie wie, że jestem jego. Uśmiecham się do niego, jakbym nic nie wiedział i wracam do rozmowy. Widzę, że Miyavi, który starał się chyba być w temacie, śledzi wzrokiem wychodzącego Aoiego, a zaraz po tym, z wyszczerzem chochlika, opuszcza salę, przepraszając nas „na chwilę”.
Chyba nie tylko my postanowiliśmy się podrażnić.
Zresztą, moje domysły potwierdza Shou, który, zaraz po wyjściu za drzwi, wraca cały czerwony, mamrocząc coś pod nosem. Biedna Wiewiórka.
Opuszczam moich rozmówców i rozglądam się nieuważnie po sali, szukając wzrokiem Uruhy. Och tak, on by się przydał do prowokowania Tory… Tylko gdzie ta cholerna kaczka zniknęła? Przecież…
— Dobrze się bawisz? — Rozmyślania przerywa mi cichy głos zaraz przy uchu i ręka, nieuważnie obejmująca mnie w pasie. Przymykam oczy, kiedy Tora delikatnie ociera się o moje włosy policzkiem.
— Tora, nie tutaj — syczę cicho, próbując odepchnąć jego ramię, ale jest za silny.
— Daj spokój, tutaj nikogo to nie obchodzi. Musimy pogadać. — Chwyta mnie za rękę i ciągnie w stronę wyjścia. Poddaję mu się – nie ma sensu się wyrywać, zresztą… Ciekawi mnie, co ma do powiedzenia.
Wychodzimy na jasno oświetlony korytarz; nasze kroki odbijają się pustym echem. Zatrzymuje się nagle i chcę już pytać, o czym tak bardzo chciał porozmawiać, ale nie daje mi takiej szansy, przyciskając mnie do ściany i całując gwałtownie, z pasją. Jęczę w jego usta, kiedy bez wahania obejmuje mnie w pasie i przyciska do siebie, kiedy wręcz brutalnie maltretuje moje wargi i wsuwa mi palce we włosy. Przerywa pocałunek i odchyla moją głowę, sycząc „mała zdzira” z ustami przyciśniętymi do skóry mojej szyi. Uśmiecham się z satysfakcją i drapię jego kark, nieco zbyt mocno. Ale tak właśnie ma być, tego właśnie obaj chcemy. Ma być namiętnie, gwałtownie i mocno, za mocno. Do tego dążyliśmy cały wieczór. Dlatego teraz, z uległym westchnieniem przymykam oczy i pozwalam jego dłoniom błądzić pod skąpą koszulką; ocieram się udem o jego biodro i ciągnę go za włosy, kiedy zaciska usta na mojej skórze, tworząc malinkę. Może to niedojrzałe, ale on uwielbia mnie oznaczać, przypominać, czyj jestem. I lubi też, kiedy inni to wiedzą, dlatego od razu poinformował chłopaków z zespołu o naszym związku, przyciskając mnie do siebie zaborczo. Cholerny samiec. Zaborczy tygrys, zazdrosny o każdy przejaw atencji dla kogoś innego niż on. Gotowy bronić mnie i warczeć na wszystkich, stanowiących potencjalne zagrożenie. Albo mruczeć, jak teraz, kiedy wkradam dłoń pod jego koszulę i przesuwam nią po kręgosłupie, a usta zajmuję pocałunkiem. Namiętnym, powolnym i cholernie erotycznym. Czuję jego uśmiech, odciska mi go na ustach i zaczepnie ciągnie zębami za moją dolną wargę, przerywając pocałunek. Odsuwam go od siebie, niezbyt daleko, i patrzę mu prosto w oczy, rozchylając wargi. Jego oddech jest ciężki, ma coraz mniej cierpliwości. Jego spojrzenie mnie dotyka, pieści mnie równie umiejętnie, co jego duże dłonie. Przesuwa nim po mojej klatce piersiowej, ale ja chwytam jego twarz i każę mu patrzeć w swoje oczy. Zsuwam dłonie w dół, po jego torsie, a kiedy już ma nadzieję, że poświęcę trochę uwagi jego paskowi, z cichym chichotem zostawiam go i ściągam szybko koszulkę. To nie on tu rządzi, nie tylko on. Muszę znów mu przypomnieć, jaką władzę mam nad nim, ja i moje ciało. Patrzy, zafascynowany, nie może oderwać wzroku. To właśnie lubię.
— Możesz mnie dotknąć — szepczę schrypniętym głosem. Dłonie Tory posłusznie wędrują na moje biodra i nagle jest wszędzie – usta całujące moje, dłonie na moich plecach, pośladkach, brzuchu, noga wsunięta między uda; och, bogowie, jest w tym najlepszy. Omamia mnie samym swoim zapachem, słodka woń brzoskwini i orzeźwiające cytrusy, najlepsza mieszanka świata. Zaczynam gwałtownie rozpinać guziki jego koszuli, dłonie mi drżą, palce nie chcą współpracować, pierwszy rozpięty, myśli uciekają, kiedy zaczyna całować mnie po szyi, dwa kolejne, wzdycham jękliwie i miękną mi kolana, gdy przesuwa palcami u podstawy pleców. Wie, że to moje wrażliwe miejsce. Czwarty guzik niemal wyszarpany, jeszcze dwa i tak! Udało się. Dłonie wsuwają się, zapoznając na nowo z gładką skórą, twarde mięśnie drżą pod palcami. Wędruje rękami w okolice mojego paska, ciągnie lekko, zsuwając się ustami na mój mostek. Patrzę w dół, jak rzuca mi zadowolone spojrzenie, sunąc językiem po wystającej kości obojczyka. Nagle słyszymy hałas i automatycznie odskakujemy od siebie, rozglądając się wkoło. Hałas i zaraz potem krzyk, wyraźnie wyrażający przyjemność, dobiegają zza pobliskich drzwi, naprzeciw nas. Schowek. Chichoczę i odwracam do siebie jego twarz, znów przyciskając usta do ust. „Chyba wiem, gdzie zaszyli się Aoi i Meev”, mruczę. „Ale ty zajmij się mną.”
Nie muszę powtarzać dwa razy. Nie zwracając uwagi na kolejny krzyk, wraca językiem do mojej szyi, badając ją uważnie. Posłusznie odchylam głowę i wsuwam dłoń do tylnej kieszeni jego dżinsów, ściskając jego pośladek. Język i usta są coraz ciekawsze, jęczę głośno, kiedy skupiają się na tym jednym miejscu z boku, bogowie, właśnie tam. Obejmuje mnie w pasie i przyciska do siebie mocno, skóra spotyka się ze skórą i przechodzą mnie dreszcze.
— Uwielbiam to, jaki jesteś drobny — szepcze mi w pobliżu ucha, przesuwa nosem wśród włosów i powraca do szyi. — Uwielbiam to, jak skóra opina się na twoich kościach.
Przymykam oczy, a jego palce pieszczą ją w taki sposób, że wariuję, tracę zmysły...
— Schowek już wolny — mówi niski, zadowolony głos. Tora odrywa się ode mnie i odwraca nieco w stronę Miyaviego i Aoiego. Starszy z muzyków rumieni się, patrząc na nas, speszony, w przeciwieństwie do Meeva, który szczerzy się radośnie. Uśmiecham się nieco prowokująco, obejmując mojego mężczyznę za szyję i przytulając się do niego blisko.
— Dzięki za informację — śmieje się Tora i patrzymy, jak wracają na salę, a kolorowy dzieciak trzyma zaborczo rękę na pośladku kochanka. — Uroczy są.
Ciągnie mnie w stronę schowka, zapomniana koszulka jest jedynym śladem naszej bytności na korytarzu. Coś jak urywek wspomnienia, sugestia, co tu mogło się dziać.
W schowku — magazyn na sprzęt byłby lepszym określeniem — jest cicho i ciemno. Tora zamyka drzwi od wewnątrz, błogosławieni ci, którzy zamontowali tu zamek. Czekam już na niego, niecierpliwie przesuwając palcami przez szyję w dół. Patrzy z nieco ironicznym uśmieszkiem, jakby czekając na ciąg dalszy. Wracam palcami w górę, do ust, przesuwam po nich językiem. Jęczę i przymykam oczy, zamykając wargi na palcu, wyobrażając sobie, że to jego erekcja. Och, jest zadowolony, widzę to spod zmrużonych powiek.
— Cholerna, mała zdzira — warczy niemal, stając przy mnie, blisko, dociskając mnie do ściany.
— Tylko twoja — mruczę zadowolony, ocierając się o niego biodrami. Zaciska na nich palce, z zadowolonym uśmiechem wtula twarz w moje włosy.
— Odważyłbyś się tylko należeć do kogoś innego.
To trochę chore, że traktuje mnie jak swoją własność, wiem. Wiem, ale tak cholernie mi się to podoba, jego zaborczość, zazdrość i przynależność do niego. Jestem tylko jego. Cały.
Pochyla się i całuje mnie, bogowie, jego język jest niesamowity, pieszcząc wnętrze moich ust, doskonałość. Zsuwa dłonie na moje pośladki, a ja jedną ręką staram się odpiąć jego pasek. Drugą obejmuję go za szyję, nie dając mu się odsunąć. Chcę, żeby całował mnie całą wieczność. Rozpinam rozporek, guzik po guziku. Dotyka ustami mojej szczęki, uśmiecha się i sunie dalej, na szyję, zatrzymując się chwilę na jabłku Adama, dalej, całując to miejsce, gdzie zbiegają się obojczyki. Gładzi palcami kość biodrową – zawsze lubił to, jak się odznaczała. Nie przeszkadzało mu to, jaki jestem chudy, nie pozwalał mi nawet narzekać, zawsze kończąc pocałunkiem moje wywody już na samym ich początku. Pozwalam mu zniżać się coraz bardziej, gładząc tylko palcami jego plecy. Język wędruje w dół, ciemne kosmyki ocierają się o skórę, a orzechowe spojrzenie nie pozwala mi odwrócić wzroku. Osuwa się na kolana, podgryza skórę mojego brzucha, językiem zatacza kręgi wokół pępka. „Szybciej”, proszę, uwielbiam to, jak mnie dotyka, ale na to będzie czas w domu, na powolne, długie pieszczoty i pocałunki. Ja go potrzebuję, teraz, zaraz, jak najbliżej mnie. Czuję, jak to pragnienie pali moje żyły, zmusza mnie do wyginania bioder w jego stronę, do zduszonych jęków i ponagleń. Przytula policzek do mojego uda, rozpinając rozporek obcisłych spodni, zsuwając je razem z bielizną. Przykłada usta do wewnętrznej strony uda, gryzie lekko i na pożegnanie liże miejsce ugryzienia. Podnosi się z kolan, bogowie, chcę go już w sobie. Jego spojrzenie mówi mi, że doskonale wie, o czym myślę. Odwraca mnie tyłem, gwałtownie, wtulam policzek w zimną ścianę i jęczę. Na chwilę odsuwa się, nie czuję go i niemal wariuję, ale zaraz śliskie palce przesuwają się po moim pośladku. Och, Tora zawsze myśli o wszystkim, przezorny zawsze ubezpieczony. Wyginam kręgosłup i zaciskam usta, by nie krzyknąć, kiedy wsuwają się głębiej, jeden z nich drażni moje wejście. Z całego serca uwielbiam jego dłonie, jego palce, szczególnie, kiedy wsuwają się ostrożnie, rozciągając mnie. Tora opiera czoło na moim ramieniu, jego przyśpieszony oddech owiewa moją skórę. Przy trzecim palcu syczę z bólu, a mój gitarzysta szepce „spokojnie” prosto do mojego ucha i od razu się rozluźniam. Jeszcze przez chwilę przygotowuje mnie, ostrożnie i dokładnie, aż wyciągam rękę i drapię lekko jego kark. To taki znak, że już jest okej, już starczy. Wysuwa palce i odwraca mnie do siebie, saszetka z żelem ląduje w mojej dłoni, a Tora wyciąga prezerwatywę, ale chwytam go za nadgarstek.
— Bez niej — mówię kapryśnie jak małe dziecko.
— Ubrudzisz się.
— Trudno. — Biorę pakiecik z jego ręki i rzucam go na podłogę, łagodnymi ruchami nawilżam jego penisa, całując go głęboko, powoli, prosto w usta. Jęczy cicho i wiem, że też już nie może się doczekać. Odtrąca moją dłoń i unosi mnie za tyłek, oplatam go nogami, trzymając się mocno jego ramion. Mój silny tygrys, mój mężczyzna. Zagryzam wargę i zaciskam oczy, kiedy wsuwa się we mnie. Składa motyle pocałunki na moim ramieniu, czekając chwilę, póki nie uspokajam się i nie wciągam go w kolejny pocałunek. Jego ruchy tylko na początku są spokojne, szybko zaczyna wbijać się we mnie mocniej, gwałtowniej. Moje plecy ocierają się boleśnie o ścianę, teraz to nieważne, kiedy oddech miesza się z moim, nasze ciała ocierają się o siebie w najintymniejszy, najlepszy sposób, kiedy wypełnia mnie dokładnie i czuję bardziej niż zwykle, że jestem jego.
— Saga, kochanie, jesteś cudowny. Mój słodki, najpiękniejszy na świecie… — Uciszam go pocałunkiem. Nie czas na to, nie czas, żebym jeszcze poryczał się przez niego ze szczęścia. Wystarczy mi czuć, jak blisko jest.
Nie mogę się powstrzymać od krzyku, kiedy dociera do mojej prostaty w jednym z tych głębokich, dokładnych pchnięć. Przez chwilę zwisam bezwiednie w jego ramionach i zaczynam głośno jęczeć, drapiąc jego ramiona i przyciskając usta do jego skóry. On mruczy i wzdycha, jego oddech coraz bardziej rozedrgany, jego ruchy szybkie i chaotyczne. Mój członek ociera się o jego brzuch przy głębszych pchnięciach i sam jestem coraz bliżej końca, to trochę jak wznoszenie się ciągle w górę. Jeszcze chwila, kilka ruchów, usta na moim uchu i docieram na szczyt i krzyczę jego imię, zaciskając się na nim mocno i mięknąc w jego ramionach. Dotarcie na szczyt, kilka sekund tam i szybki spadek w dół, znaczący się białymi smugami na jego brzuchu. Trzyma mnie mocno i wbija jeszcze kilka, a może kilkanaście razy w moje uległe ciało, aż w końcu sam szczytuje, wtulając twarz w moje ramię i szepcząc coś niezrozumiałego w moją skórę. Czuję, jak rozlewa się we mnie i jego nogi miękną, chwiejemy się nieco. Ostrożnie osuwa się na kolana, ja przeczesuję jego włosy, dając mu czas na uspokojenie się. „Jesteś niesamowity”, mruczę mu do ucha, odciska uśmiech na moim ramieniu i unosi głowę, całując mnie od razu. Jest najlepszy, tylko dla mnie. Wysuwa się ze mnie i wstaje, pomaga też mi. Czuję wilgoć na udach, nieważne. Wtulam się w niego, tym razem spokojnie i po prostu chwilę tak trwamy, blisko siebie, oddychając sobą.
— Wracamy? — szepcze w moje włosy, a ja niechętnie się zgadzam. Doprowadzenie się do porządku zajmuje nam chwilę, mam szczerą nadzieję, że na ubraniach nie zostały ślady nasienia. Przygładzam swoje włosy i staram się doprowadzić je do poprzedniego stanu. On tylko śmieje się, czochrając swoje jeszcze bardziej i zapinając koszulę. Patrzę na niego chwilę, moja koszulka czeka na korytarzu, i myślę nagle, jakie to szczęście, że jest mój. Że mam tak cudownego faceta tylko dla siebie. Podnosi na mnie wzrok i uśmiecha się, w tym uśmiechu jest wszystko – zadziorny tygrys, którego lubię prowokować, namiętny kochanek, narzekający dzieciak, kiedy staram się dobudzić go rano. Wszystkie spokojne chwile razem, kiedy oglądamy telewizję i pieczemy razem ciasto, które choć nie wygląda dobrze, smakuje wyśmienicie. Wszystko to, co od roku tworzy mój świat.
— Chodź, wracamy. — Wyciąga do mnie rękę i wychodzimy razem, zgarniam z podłogi moją koszulkę, narzekając, że pewnie się ubrudziła i pogniotła i jak ja będę wyglądał? Śmieje się i przytula mnie krótko. ‘I tak zawsze jesteś piękny’ mruczy w moje włosy i skrada mi ostatni pocałunek przed powrotem na salę.
I choć to kolejna nudna, ciągnąca się w nieskończoność impreza w wytwórni, to z nim wszystko jest okej – i sztuczne uśmiechy, i głupie, bezsensowne rozmowy. Bo przecież już niedługo wrócimy do domu i rozłożymy się na kanapie i wszystko będzie zupełnie w porządku. Będę miał swój świat na wyciągnięcie ręki.


_________________

i'm unclean a libertine
and every time you vent your spleen
I seem to lose the power of speech
you're slipping slowly from my reach


fbl | last.fm | tumblr



Ostatnio zmieniony przez Anya dnia Nie Maj 22, 2011 5:39 pm, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
http://faint-drella.tumblr.com/
Rei-chan
J-legenda


Liczba postów : 2010
Join date : 04/01/2011
Age : 20
Skąd : Z piekła...

PisanieTemat: Re: [M] Bigger Boys and Stolen Sweethearts    Wto Kwi 26, 2011 2:58 pm

Na początek literówka:
Cytat :
I to sprawia, że w jakiś pokrętny sposób ,kręci mnie jeszcze bardziej.
Przecinek po spacji, zamiast przed.

Teraz trochę mało konstruktywnych komentarzy:
Cytat :
Wysoki, blond, przypomina karpia.
Matko, zabiłaś mnie tym xDDDD

Cytat :
Tylko gdzie ta cholerna kaczka zniknęła?
A tu, to się normalnie zapowietrzyłam...xD
Cytat :

To trochę chore, że traktuje mnie jak swoją własność, wiem. Wiem, ale tak cholernie mi się to podoba, jego zaborczość, zazdrość i przynależność do niego.
Może i trochę chore, ale mi też się to cholernie podoba...*_*

No i teraz postaram się napisać coś sensownego:
Naprawdę cudownie się to czyta. Na pewno znalazłyby się zdania, które "mogłyby brzmieć inaczej", ale ja, czytając to, nie zwróciłam na nic takiego uwagi, całość jest bardzo zgrana i spójna. Tekst czyta się jako jedno, nie zauważa się pojedynczych zdań, których poprawność można ocenić.
Wspaniały lemon, wszystko było takie zgrane logiczne i przepełnione emocjami, że miałam wrażenie, jakbym tam była z nimi... Naucz mnie tak, Any! xD
Jest fluff, jest trochę komedii, jest lemon, same piękne rzeczy masz w tym tekście^^

Chętnie przeczytałabym tego fika z Aoi'm i Meev'em...^^

Wena życzę, Any, więcej scem!
Rei
Powrót do góry Go down
Shadow
Edytor Pogrzebowy


Liczba postów : 679
Join date : 11/03/2010
Age : 23
Skąd : Chełm / Warszawa

PisanieTemat: Re: [M] Bigger Boys and Stolen Sweethearts    Wto Kwi 26, 2011 8:09 pm

No wreszcie, Any, już myślałam, że nigdy nas niczym nowym nie uraczysz! Od razu wzięłam się za czytanie i nawet muzykę wyłączyłam, żeby móc się w pełni skupić XD Na początek trzy drobniutkie błędy:
Cytat :
Niby nic wielkiego, – zwykłe spojrzenie, zwykły uśmiech – ale kiedy wiesz, gdzie szukać, możesz doszukać się wszystkiego.
Niepotrzebny przecinek przed myślnikiem
Cytat :
Przymykam oczy, A jego palce pieszczą ją w taki sposób, że wariuję, tracę zmysły...
Tu chyba z małej to A albo kropka zamiast przecinka.
Cytat :
Uśmiecham się nieco prowokująco, obejmując mojego mężczyznę za szyję i przytulając się do niego blisko
I tu też kropka XD A poza tym, to czy tylko u mnie każdy akapit zaczyna się od & n b s p? oO
...no ale to takie pierdoły, że praktycznie się ich przy czytaniu nie zauważa, także mniejsza. Większych błędów absolutnie nie zarejestrowałam. Jak mówiła Rei, są zdania, które mogłyby brzmieć inaczej, ale to nie jest błąd tylko kwestia indywidualnego stylu (na teksty patrzę zawsze przez pryzmat swojego sposobu budowania zdań itp). Na chwilę zgubiłam się przy zmianie perspektywy, tam pod koniec, kiedy w narracji był zwrot bezpośrednio do Tory i chyba osobiście bym z tego zrezygnowała, ale jak mówiłam, to Twój tekst, więc jest w porządku.
Ogółem podobało mi się bardzo, niniejszym ściągam właśnie polar, w którym siedzę, bo po tym lemonie od razu cieplej mi się zrobiło XDD Jest naprawdę dobry i taki... inny. Tzn. czytałam dziesiątki takich scen, ale ta ma w sobie coś, przez co zapada w pamięć i to jak najbardziej pozytywnie. Takie opisy mają to do siebie, że ich połowa jest już strasznie utarta, jak się zaczyna czytać zdanie to już z góry wiadomo, jak będzie szło dalej, a to tak jakby wychodzi poza ten schemat. Jest klimat, są emocje, które świetnie akcentuje sposób budowania zdań (szczególnie upodobałam sobie opis zdejmowania koszuli!), no i te wspaniałe szczegóły, przez które naprawdę czuje się to, co się czyta i które dodają wszystkiemu oryginalności, czegoś takiego charakterystycznego. Super.
Fajnie, żeby były też akcenty komediowe ("Wysoki, blond, przypomina karpia" to również mój faworyt XD), no i bardzo ładnie zakończyłaś, znowu nawiązując do tych nudnych imprez i sztucznych uśmiechów, ale w innym kontekście niż na początku. To sprawia, że tekst jest bardziej pełny, tworzy jakąś zamkniętą całość, przynajmniej ja tak to odbieram XD
Na zakończenie zostaje mi tylko szurnąć Cię po głowie za pieprzenie o traceniu wiary w swoje możliwości pisarskie, bo bluźnisz w tej chwili i o! Życzę nieustającej weny i mam nadzieję, że nie każesz nam czekać długo na następny swój twór <3

_________________

Tonight, in the darkness of twilight
I want to fall asleep in your arms
As a shivering, broken marionette

I, broken marionette,
Am laughing with a slight embarrassment
Because if you only wish me
To give up everything else for you, I'll do it

I do not want to know anything more
I do not need anything else
I do not need anything

Kaya - Marionette
.
Powrót do góry Go down
http://www.versailles.jun.pl
Anya
Złośliwiec | Kyo Owner


Liczba postów : 3098
Join date : 08/01/2010
Age : 22
Skąd : Kyoto

PisanieTemat: Re: [M] Bigger Boys and Stolen Sweethearts    Sro Kwi 27, 2011 11:27 pm

Dziękuję dziękuję dziękuję, przywracacie mi wiarę w komentujących ludzi <3

Cytat :
Naucz mnie tak, Any! xD
warsztaty z pisania lemonów? spoko! xD

Cytat :
A poza tym, to czy tylko u mnie każdy akapit zaczyna się od & n b s p? oO
ano zaczyna się, bo to był jedyny sposób, żeby pokazywało wcięcie w tekście. nie wiem, może masz wyłączoną obsługę html? bo mi nie wyświetla nbsp, tylko samo puste miejsce xD

Co do tej zmiany adresata, to zwyczajny błąd ;) Kiedy pisałam czasami automatycznie zaczynałam pisać właśnie 'do Tory', potem się na tym łapałam i trzeba było to zmieniać, najwyraźniej źle przejrzałam tekst i jeden fragment taki pozostał. Ale już naprawione ^^

Więc: jeszcze raz dziękuję i mój Wen mruczy z radości, widząc komentarze <3

_________________

i'm unclean a libertine
and every time you vent your spleen
I seem to lose the power of speech
you're slipping slowly from my reach


fbl | last.fm | tumblr

Powrót do góry Go down
http://faint-drella.tumblr.com/
Oreiteia
Yuki-chan


Liczba postów : 1262
Join date : 30/01/2011
Age : 22
Skąd : Lidzbark Warmiński

PisanieTemat: Re: [M] Bigger Boys and Stolen Sweethearts    Czw Kwi 28, 2011 11:50 am

Mnie się bardzo podobało. Wprawdzie postanowiłam sobie, że nie przeczytam nic dopóki nie skończę swojego ficka. Potem jednak uświadomiłam sobie, że przecież nie przeczytałam niczego, co Ty stworzyłaś...
Może to co napiszę nie będzie jakieś super motywujące, czy nawet chociaż odrobinę fascynujące... Nie stać mnie i mojego umysłu na komentarze godne uwagi ^ ^
Błędów nie zauważyłam, nie potrafię. Mój mózg bardzo umiejętnie je przeoczył.. Ale nie musiało ich być dużo, bo błędy typu Chitler, uurz, czy musk zawsze zauważę...
I było to przesłodkie! Jaj *w*
Cholera, brak mi słów >.< Zbierałam się dwa dni by coś z siebie wykrzesać i nic.
Podobało mi się i to bardzo, bardzo(hai hai, powtarzam się...).
Masz talent do pisania lemonów i nie wychodzą Ci one zbyt.. No takie melodramatyczne (jak np. u mnie... T.T) Mogę też zapisać się na te warsztaty?
Miłość Tory i Sagi, przedstawiłaś tak, że można uwierzyć, iż da się przetrwać w związku mimo wielu wad. Że zaborczość tak na prawdę zła nie jest, a odrobina pieprzu w związku zawsze dobrze działa.
Nic więcej nie potrafię dopisać, przepraszam... Sama jednak źle się czuję, gdy ludzie nie komenyują moich tekstów i przez to przestaję pisać.. Pomyślałam, że może sprawi Ci to przyjemność, nawet jeżeli wygląda w stylu "pożal się Boże"...
Powrót do góry Go down
Mun
Siła Wyższa


Liczba postów : 2903
Join date : 08/01/2010
Age : 23
Skąd : Wrocław/Poznań

PisanieTemat: Re: [M] Bigger Boys and Stolen Sweethearts    Czw Kwi 28, 2011 6:15 pm

Oprócz tej felernej narracji, o której już rozmawiałyśmy i faktu, że fik zasadniczo mnie nudził - było całkiem nieźle.
I nawet bym się wczuła w drugiej połowie, gdyby nie ci "bogowie".
I uważam, że umiesz lepiej. Dużo lepiej.
I myślę, że należy ci się karny kutas.
Tyle ode mnie.
Z wyrazami miłości - Mun.

_________________

Powrót do góry Go down
http://polishpri.ubf.pl/
gawaniazyd
W kolejce po bilety


Liczba postów : 7
Join date : 04/07/2011
Age : 24
Skąd : Trójmiasto

PisanieTemat: Re: [M] Bigger Boys and Stolen Sweethearts    Czw Lip 14, 2011 1:43 am

Czytając najpierw tekst Karin z wersją MeevxAoi, wręcz nie mogłam się doczekać wersji od strony ToraxSaga, bo ten pairing jakoś bardziej mi leży xD
"Wysoki, blond, przypomina karpia." - po tym zdaniu zrobiłam pauzę i przeraziłam się pustką w swojej głowie. Nie miałam pojęcia o kogo chodzi i już zapisywałam w pamięci "pamiętaj, aby zapytać w komentarzu", jednak zostałam oświecona xD Napiszę więc... bardzo ciekawe spostrzeżenie! xD
Lubię od czasu do czasu przeczytać coś relaksującego. Dzięki Tobie, dzisiaj nie musiałam długo szukać, aby czuć się usatysfakcjonowana. Dziękuję ;* i oby więcej takich.
Powrót do góry Go down
Akari
W kolejce po bilety


Liczba postów : 10
Join date : 17/11/2011
Age : 26
Skąd : Rzeszów

PisanieTemat: Re: [M] Bigger Boys and Stolen Sweethearts    Pon Lis 28, 2011 6:23 pm

i to jest to co tygryski lubią najbardziej^^ Kiedyś, wieki temu, miałam przyjemność czytać o Miyavim i Aoi w tym pamiętnym schowku:) I jak tamto opowiadanie zapadło mi w pamięć tak i to zapewne tam pozostanie na długi czas. Nie zwróciłam najmniejszej uwagi na ewentualne błędy, ale jedno mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem... CHCĘ WIĘCEJ TAKICH TEKSTÓW!!! Czyli reasumując: podobało mi sięHappy
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [M] Bigger Boys and Stolen Sweethearts    Today at 12:38 pm

Powrót do góry Go down
 
[M] Bigger Boys and Stolen Sweethearts
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
J-slash :: FanFiction :: NC-18-
Skocz do: