IndeksIndeks  FAQFAQ  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [M] Kogoeru Yoru ni Saita Hana.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Tsubuku
Organizator J-rock Festival


Liczba postów : 300
Join date : 27/07/2011
Age : 19
Skąd : Warszawa.

PisanieTemat: [M] Kogoeru Yoru ni Saita Hana.   Pią Lip 29, 2011 12:21 am

Tytuł: Kogoeru Yoru ni Saita Hana (Kwiat, który kwitnie w mroźną noc)
Autor: Tsubuku
Beta: Bety brak
Fandom: D'espairsRay
Pairing: ZeroxKaryu
Ostrzeżenia: Karyu ze schizofrenią, bo zawsze miałam ochotę zrobić z niego psychola; pojawia się tłumaczenie tekstu D'espairsRay "Kogoeru Yoru ni Saita Hana" dokonane przeze mnie. Fic jest skończony/nieskończony, bo nie wiem, co powinnam z nim dalej zrobić.



Kogoeru Yoru ni Saita Hana

Dwudziesta noc grudnia. Ludzie krzątający się w centrum miasta nie zwracają uwagi na innych, śpieszą się, biegną, przekrzykują siebie nawzajem, rozmawiają przez telefon, czy dźwigają torby pełne zakupów. Z nocnego klubu dudni głośna muzyka, przy ścianie odrapanego budynku stoi zgięty w pół mężczyzna, z zniesmaczoną miną wpatruje się w zwróconą zawartość swojego żołądka, dalej skąpo ubrana kobieta pożądliwie spogląda na mijających ją bogato odzianych mężczyzn.

Parę godzin wcześniej przez miasto przewinęła się potężna nawałnica, oblepiając wszystko śniegiem. Brzydkie, betonowo-stalowe miasto chociaż przez chwilę wyglądało jak z bajki, przynajmniej dopóki temperatura się nie podniosła. Wraz z jej wzrostem nieskazitelnie biały śnieg zamienił się w szarobrązową breję spływającą w dół ulic i mlaszczącą pod podeszwami butów. Przejeżdżające samochody bezdusznie obryzgiwały przechodniów.

Każdy zajmował się tylko sobą, nie zwracając uwagi na otoczenie.

Na środku ulicy stał nieruchomo chłopak.

Był bosy.

- Patrząc wstecz na krajobraz – śpiewał cicho – szukałem w nim twojego cienia…

Miał na sobie zbyt dużą, spraną koszulkę z logiem zespołu z lat dziewięćdziesiątych i cienkie, materiałowe szorty. Wystawały z nich łydki, cienkie jak wykałaczki; stopy zanurzone były w pośniegowym błocie. Półdługie, farbowane na rudoblond kolor włosy, delikatnymi falami opadały na zarumienioną od zimna twarz z sinymi ustami. Sezon gwiazdkowych przyjęć był właśnie w punkcie kulminacyjnym i wszyscy byli zajęci własnymi sprawami. Nieubrany, nucący pod nosem chłopak był wręcz niewidzialny. Aż tak bardzo nie pasował do krajobrazu przedświątecznego Tokio, że nikt nie zwrócił na niego uwagi.

- …za bardzo tęskniąc za spokojem…

Niewielu ludzi się bawiło, chociaż wszyscy wyszli z domów właśnie w tym celu. Młodzi mężczyźni szli wzdłuż ściany galerii handlowej, upojeni alkoholem, ciągnęli między sobą nieprzytomnego kolegę i pokrzykiwali do kobiet sprośne rzeczy. Gdzieniegdzie stali palacze, trzęsący się z zimna, uliczna prostytutka przeliczała swój dotychczasowy zarobek, czekając na kolejnego klienta.

Nikt nie zwracał uwagi na chłopaka stojącego między lśniącymi szynami tramwajowymi i śpiewającego cicho:

- …za bardzo tęskniąc za spokojem…

Zupełnie jakby się zaciął:

- …za bardzo tęskniąc za spokojem…

Od przystanku, sto metrów dalej, oderwał się ciężki jak ołów tramwaj. Prawie jak sanie wyładowane ludźmi, mknął w dół ulicy. Ponad połowa znajdujących się w nim ludzi nie wie, dokąd zmierza. Inni nie wiedzą, jak w ogóle znaleźli się w środku, ze światem skurczonym do ustnika butelki taniego wina. Jeszcze inni spali snem sprawiedliwego, od czasu do czasu nerwowo podrygując.

Kobieta stojąca przy wejściu do kawiarni Teatralnej podniosła wzrok ze swoich pantofli, zastanawiając się, czy po dzisiejszym wieczorze będą nadawały się do czegokolwiek. Już miała przemoczone nogi, a smugi soli na włoskiej skórze butów będą trudne do usunięcia, nawet jeśli buty dostaną szansę na wyschnięcie.

To ona pierwsza zauważyła chłopaka.

Zanim jednak z jej otwartych ust wydobył się ostrzegawczy krzyk, ktoś odepchnął ją na bok i musiała wystarczająco dużo uwagi poświęcić utrzymaniu równowagi.

- Yoshitaka! Yoshitaka!

Odświętnie ubrany mężczyzna pędził w stronę śpiewającego chłopaka, jednocześnie przepychając się przez tłum ludzi i próbując nie poślizgnąć się na błocie pokrywającym ulicę.

- Yoshitaka!

Tramwaj głośno dzwonił.

Motorniczy, który wkrótce kończył wyczerpującą drugą zmianę, w końcu zauważył chłopaka. Metal głośno zazgrzytał, gdy z całych sił hamował na mokrych torach.

- …za bardzo tęskniąc za spokojem, obydwoje zostaliśmy zranieni… - śpiewał Yoshitaka.

Tramwaj znajdował się w odległości zaledwie sześciu metrów od chłopaka, ciągle się poruszał. Mokre tory nie dawały oparcia dla zużytych hamulców. Elegancki mężczyzna był zbyt daleko, by dosięgnąć Yoshitaki.

W ostatniej chwili, chłopak przekrzywił głowę w niemym pytaniu i na zdrętwiałych z zimna nogach przestąpił krok w prawo. Ciężka maszyna minęła go o włos, szarpiąc luźną koszulkę, przetoczyła się dalej po metalowych torach.

Miasto odetchnęło z ulgą.

Nie było słychać samochodów, zamarły śmiechy i pokrzykiwania. Ucichł dzwonek tramwaju, motorniczy tkwił nieruchomo na swoim miejscu, z wybałuszonymi oczami trzymał się za głowę.

- Mrożąca samotność wstąpiła na zimowe niebo… - śpiewał dalej Yoshitaka, na sztywnych nogach idąc do przodu, mechanicznie, zupełnie jak nakręcana na kluczyk lalka.

Mężczyzna w tłumie oprzytomniał, przebiegł kilka kroków dzielących go od chłopaka, chwycił go w bezpieczne objęcia. Ludzie obserwujący całe to zajście powoli się rozchodzili, jakby natychmiast zapominając o scenie, która właśnie miała miejsce.

- …i spadła w dół, jak kwiaty…

Bosy, nieubrany chłopak i jego towarzysz ponownie stali się niewidzialni.

***

- Miałeś go pilnować. – Powtórzył Zero piąty raz z kolei, odpalając papierosa. – Ustalaliśmy coś.

Tatsurou stojący kilka kroków dalej odchrząknął i poruszył się niespokojnie, obserwując drobną postać skuloną na łóżku. Jasne włosy rozsypane na poduszce tworzyły naturalną aureolę wokół bladej twarzy chłopaka, niezdrowo zarumienione policzki ocienione były gęstymi rzęsami, na których błyszczały łzy, przypominające kryształy.

- Nie wiem jak to się stało. – Mruknął Tatsurou, przenosząc wzrok na Zero. – Nawet nie byłem zmęczony, nie wiem czemu zasnąłem.

- Od samego początku wiedziałem, że ten bankiet to nienajlepszy pomysł. – Westchnął Zero, gasząc niedopałek w doniczce z powyginaną, jakby w bolesnych konwulsjach, draceną. – Nie chcę nawet myśleć o tym, co by się stało, gdyby się nie przesunął. To był prawie cud. – Wstał z krzesła i podszedł do okna, opierając czoło o przyjemnie zimną szybę.

- Co zamierzasz teraz zrobić? – Drugi mężczyzna nie odpuszczał. – Skoro leki nie pomagają…

- Leki od samego początku nie pomagały. – Warknął Zero, gwałtownie się prostując. – Nikt nie ma wpływu na te jego zachowania. Czasami są częściej, czasami rzadziej.

Tatsurou już nie naciskał. Poklepał tylko przyjaciela po ramieniu i uśmiechnął się współczująco.

- Jakbym mógł jeszcze jakoś pomóc, to dzwoń. – I wyszedł z hotelowego pokoju.

***

- Michiya, a wiesz, że ludzka dusza waży 21 gramów? – Pytał Yoshitaka kilka godzin później, błyszczącymi oczami wpatrując się w rozmówcę.

- Nie ma czegoś takiego jak dusza, Karyu. – Zero uśmiechnął się pobłażliwie, kręcąc z rozbawieniem głową. – Ta cała dusza to tylko katolicki wymysł, nic więce.

- Nieprawda! Przecież ludzie, którzy określani są jako „warzywa” nie mają duszy, uciekła od nich z jakiegoś powodu.

- Ich mózg nie pracuje prawidłowo.

Zero był już prawie całkowicie spokojny. Wyglądało na to, ze atak Karyu się nie powtórzy, przynajmniej w przeciągu kilku następnych godzin. W tym czasie mogli bezpiecznie dotrzeć do domu, który był dla nich jak twierdza, oraz zająć się codziennymi sprawami. Życie z Yoshitaką wiązało się z pewnymi wyrzeczeniami i zobowiązaniami, ale trwało to już tak długo, że Zero nie potrafiłby sobie wyobrazić innego życia. Nawet, jeśli Karyu nagle stałby się całkowicie normalny, miałby irytujące wrażenie, że czegoś brakuje. Nawet, jeśli w ten sposób miałoby być im obu lepiej.

- Michiya? – Gdy ocknął się z zamyślenia, Karyu nachylał się nad stołem i machał mu ręką przed oczami. W jego ciemnych oczach Zero widział troskę. – Znowu odpłynąłeś.

- Nic mi nie jest. – Pokręcił głową i wstał od stołu, wyciągając rękę w stronę Yoshitaki. – Chodźmy do domu.
Powrót do góry Go down
kasiula
Stały gość na afterparty


Liczba postów : 120
Join date : 06/06/2011
Age : 26
Skąd : Kraków

PisanieTemat: Re: [M] Kogoeru Yoru ni Saita Hana.   Pią Lip 29, 2011 1:06 am

Bardzo fajny fick. Mam nadzieję, ze napiszesz ciąg dalszy, naprawdę mi się podoba. Sama od dłuższego czasu myślę nad napisaniem czegoś o jrock, ale jakoś nie mam czasu bo pisze inne opowiadania. I jeszcze raz gratuluję świetnego ficka, naprawdę fajnie się go czytało i nawet nie wiem kiedy dobrnęłam do końca. Czekam na cd.
Powrót do góry Go down
Oreiteia
Yuki-chan


Liczba postów : 1262
Join date : 30/01/2011
Age : 22
Skąd : Lidzbark Warmiński

PisanieTemat: Re: [M] Kogoeru Yoru ni Saita Hana.   Sro Sie 10, 2011 11:18 pm

Postanowiłam przeczytać.. W końcu. Ostatnimi czasy unikam tego jak ognia bo staram się wrócić...

Podobało mi się. Twój fick ma w sobie coś... Wyjątkowego. Nie jestem w stanie tego dokładnie sprecyzować.
Karyu chory na schozofrenie, w ogóle ktoś w ficku cierpiący na tą chorobę. Tego jeszcze nie spotkałam.
Ciągle we wszystkich opowiadaniach dostrzegam pewne podobieństwa, każdy wzoruje się na każdym. Można powiedzieć, że tchnęłaś powiew świeżości w to wszystko. Stworzyłaś coś innego.
Może pieprzę głupoty, ale naprawdę tak myślę.
Ciekawi mnie tylko co by się działo dalej, gdybyś dokończyła. Masz jakiś pomysł? Ja bym chętnie przeczytała ciąg dalszy.
Przyjemnie się czyta co napisałaś, naprawdę. Taka lekkość pióra, tak to można nazwać.
Powrót do góry Go down
Mun
Siła Wyższa


Liczba postów : 2903
Join date : 08/01/2010
Age : 23
Skąd : Wrocław/Poznań

PisanieTemat: Re: [M] Kogoeru Yoru ni Saita Hana.   Czw Sie 11, 2011 12:19 am

Kurwa.

Tak j/w powinien właśnie wyglądać mój komentarz, by zawierać wszystkie emocje, które obudził we mnie Twój tekst.
Może jednak troszkę go rozwinę...

Jako beta-analfabeta zauważyłam jeden błąd:
Cytat :
Ta cała dusza to tylko katolicki wymysł, nic więce.
Choć nie wykluczone, że ktoś kompetentny znajdzie więcej. ;)

Fik strasznie mi się podoba i nawet obudził we mnie coś na kształt natchnienia. Sprawił, że na chwilę zatęskniłam za pisaniem. Ciekawe...

Jest świetny. Tak myślę.
Ale nie chciałabym zobaczyć kontynuacji.
Boję się zepsucia.
Wiesz co mam na myśli, prawda?

Za to inny Twój (s)twór chętnie przeczytam.

Wena~!
Mun

_________________

Powrót do góry Go down
http://polishpri.ubf.pl/
Tsubuku
Organizator J-rock Festival


Liczba postów : 300
Join date : 27/07/2011
Age : 19
Skąd : Warszawa.

PisanieTemat: Re: [M] Kogoeru Yoru ni Saita Hana.   Czw Sie 11, 2011 1:05 am

Cytat :
Karyu chory na schozofrenie, w ogóle ktoś w ficku cierpiący na tą chorobę. Tego jeszcze nie spotkałam.
....przyznam się bez bicia, że zawsze chciałam z Karyu zrobić psychola. Nie wiem czemu, najprawdopodobniej przez moje zainteresowania w chorobach psychicznych i uszkodzeniach mózgu.

Cytat :
Ciekawi mnie tylko co by się działo dalej, gdybyś dokończyła. Masz jakiś pomysł? Ja bym chętnie przeczytała ciąg dalszy.

Właśnie pomysłu nie mam żadnego. Nawet najmniejszego, taka kompletna pustka. Poza tym nie chcę zepsuć nastroju tego ficka, a to bardzo łatwo zrobić.

Cytat :
Ale nie chciałabym zobaczyć kontynuacji.
Boję się zepsucia.
Wiesz co mam na myśli, prawda?
Wiem, niestety... I dlatego też nie chcę się zabierać za kontynuację. Szlag by to trafił, ale mam tendencję do psucia swoich dzieł. ><
Powrót do góry Go down
Mun
Siła Wyższa


Liczba postów : 2903
Join date : 08/01/2010
Age : 23
Skąd : Wrocław/Poznań

PisanieTemat: Re: [M] Kogoeru Yoru ni Saita Hana.   Czw Sie 11, 2011 2:04 am

Cytat :
Wiem, niestety... I dlatego też nie chcę się zabierać za kontynuację. Szlag by to trafił, ale mam tendencję do psucia swoich dzieł. ><
Dlatego odradzam. Jednak zrobisz na co będziesz miała ochotę. ;)

_________________

Powrót do góry Go down
http://polishpri.ubf.pl/
Oreiteia
Yuki-chan


Liczba postów : 1262
Join date : 30/01/2011
Age : 22
Skąd : Lidzbark Warmiński

PisanieTemat: Re: [M] Kogoeru Yoru ni Saita Hana.   Czw Sie 11, 2011 9:49 am

Cytat :
Właśnie pomysłu nie mam żadnego. Nawet najmniejszego, taka kompletna pustka. Poza tym nie chcę zepsuć nastroju tego ficka, a to bardzo łatwo zrobić.

Cytat :
Wiem, niestety... I dlatego też nie chcę się zabierać za kontynuację. Szlag by to trafił, ale mam tendencję do psucia swoich dzieł. ><

To nie tak, że koniecznie chcę kontynuacji. Tekst jest naprawdę dobry, więcej mu nie trzeba.
Po prostu byłam ciekawa jak to mogłoby się dalej potoczyć.
Bo jak zauważyłam. Karyu wyzdrowieje - przestanie być tym Karyu, którego Zero tak kocha.
Równie dobrze może w końcu stać się coś tragicznego i może umrzeć.
To ciekawość, zwykła ciekawość, której pełno we mnie.

I tak jak Mun, czekam na kolejne Twoje dzieła. Jest w końcu tyle chorób psychicznych Cute
Rozwijaj się, rozwijaj, a może kiedyś wydasz książkę Cute
Powrót do góry Go down
Jeanne
Stały gość na afterparty


Liczba postów : 111
Join date : 17/01/2010
Age : 27
Skąd : Warsaw

PisanieTemat: Re: [M] Kogoeru Yoru ni Saita Hana.   Nie Sie 21, 2011 11:13 pm

hej!
Dziś znalazłam czasie już zaczynam czytać Happy na wstępie powiem Ci, że bardzo dobry pomysł. Sama o nim myślałam, ale cały czas czuję, że nie podołałabym tematyce. Jeszcze nie ten czas Happy Czytając ostrzeżenia od razu wiedziałam, że to będzie coś dobrego. To już się czuło Happy
Cytat :
Karyu chory na schozofrenie, w ogóle ktoś w ficku cierpiący na tą chorobę. Tego jeszcze nie spotkałam.
Ja się spotkałam, i to nie raz. Ale jeśli tekst jest dobrze napisany to je uwielbiam ponad wszystkie inne. Happy

Cytat :
telefon, czy
wydaje mi się, że bez przecinka
Cytat :
cienkie, materiałowe szorty. Wystawały z nich łydki, cienkie jak wykałaczki;
powtórzenie. drugie cieńkie można zastąpić chude, szczupłe, wąskie.
Cytat :
Nieubrany, nucący pod nosem chłopak był wręcz niewidzialny.
Podoba mi się to zdanie. Jest takie smutne z całym kontekstem.
Cytat :
Młodzi mężczyźni szli wzdłuż ściany galerii handlowej, upojeni alkoholem, ciągnęli między sobą nieprzytomnego kolegę i pokrzykiwali do kobiet sprośne rzeczy. Gdzieniegdzie stali palacze, trzęsący się z zimna, uliczna prostytutka przeliczała swój dotychczasowy zarobek, czekając na kolejnego klienta.
Jakie to... prawdziwe. Kurwa [sorry]
Cytat :
- Michiya, a wiesz, że ludzka dusza waży 21 gramów?
Zdanie wstrząsające kiedy czyta się cały tekst.

Teraz podsumowanie - Merlinie. Ile ja bym dała aby tak pisać. Mogę pisać obyczajówki, lekkie anksty czy słabe komedie, ale tak? Marzenie! Może kiedyś mi się uda, ponieważ ta miniaturka jak nic ląduje u mnie na dysku zapisana ze wszystkimi creditami.

I mam pytanie, czy Yoshitaki to alter ego Karyu? A może jego imię (pierwotnej osobowści)? Michiya to imię Zero?
Powrót do góry Go down
http://jeanne8917.livejournal.com
Tsubuku
Organizator J-rock Festival


Liczba postów : 300
Join date : 27/07/2011
Age : 19
Skąd : Warszawa.

PisanieTemat: Re: [M] Kogoeru Yoru ni Saita Hana.   Sob Sie 27, 2011 1:11 am

Cytat :
Teraz podsumowanie - Merlinie. Ile ja bym dała aby tak pisać. Mogę pisać obyczajówki, lekkie anksty czy słabe komedie, ale tak? Marzenie! Może kiedyś mi się uda, ponieważ ta miniaturka jak nic ląduje u mnie na dysku zapisana ze wszystkimi creditami.

Daaaj spokój. Tylko raz na jakiś czas udaje mi się napisać coś, co jestem w stanie pokazać innym. Zwykle piszę dla siebie, żeby wyładować emocje i nawet nie kończę tych tekstów. Gniją sobie na dysku twardym, a gdy je odkopię i ponownie przeczytam, od razu trafiają do kosza.


Cytat :
I mam pytanie, czy Yoshitaki to alter ego Karyu? A może jego imię (pierwotnej osobowści)? Michiya to imię Zero?

Karyu podobno nazywa się Yoshitka Matsumura, a Zero Michi/Michiya Shimizu i żeby mi było łatwiej uniknąć powtórzeń, posługiwałam się tymi imionami. Nie wiem, czy są prawdziwe, ale zdecydowanie ułatwiły mi całą robotę.


A tak ogółem, cieszę się, że Ci się ten fic spodobał. Bi Eyes
Powrót do góry Go down
Jeanne
Stały gość na afterparty


Liczba postów : 111
Join date : 17/01/2010
Age : 27
Skąd : Warsaw

PisanieTemat: Re: [M] Kogoeru Yoru ni Saita Hana.   Sob Sie 27, 2011 1:39 am

Cytat :
Karyu podobno nazywa się Yoshitka Matsumura, a Zero Michi/Michiya Shimizu i żeby mi było łatwiej uniknąć powtórzeń, posługiwałam się tymi imionami. Nie wiem, czy są prawdziwe, ale zdecydowanie ułatwiły mi całą robotę.
Ano, a aby było zabawniej to w poprzednim zespole Karyu był nazywany Yoshitaka właśnie Happy Btw. skąd masz info? Ja nigdzie nie mogłam znaleźć, a bardzo by mi się przydało.
Powrót do góry Go down
http://jeanne8917.livejournal.com
Tsubuku
Organizator J-rock Festival


Liczba postów : 300
Join date : 27/07/2011
Age : 19
Skąd : Warszawa.

PisanieTemat: Re: [M] Kogoeru Yoru ni Saita Hana.   Sob Sie 27, 2011 12:01 pm

Jejej, strasznie dawno już to znalazłam. Hizumi nazywa się Hiroshi Yoshida, a Tsukasa Kenji Oota. Ale gdzie znalazłam, to nie mam pojęcia. XD
Powrót do góry Go down
Jeanne
Stały gość na afterparty


Liczba postów : 111
Join date : 17/01/2010
Age : 27
Skąd : Warsaw

PisanieTemat: Re: [M] Kogoeru Yoru ni Saita Hana.   Nie Sie 28, 2011 4:20 pm

Tylko, że w jednym z wywiadów Tsukasa powiedział, że jest jedyny, który swojego imienia używa również jako ksywki [taki mały off-top xD]
Powrót do góry Go down
http://jeanne8917.livejournal.com
Tsubuku
Organizator J-rock Festival


Liczba postów : 300
Join date : 27/07/2011
Age : 19
Skąd : Warszawa.

PisanieTemat: Re: [M] Kogoeru Yoru ni Saita Hana.   Nie Sie 28, 2011 10:11 pm

Serio? Boże, jaka ja jestem niedoinformowana ;A;
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [M] Kogoeru Yoru ni Saita Hana.   Today at 12:35 pm

Powrót do góry Go down
 
[M] Kogoeru Yoru ni Saita Hana.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
J-slash :: FanFiction :: G-
Skocz do: