IndeksIndeks  FAQFAQ  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Nienawidzę [M] [Deg] [Kyo/Kaoru]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Panna Ironia
Członek zespołu


Liczba postów : 562
Join date : 11/12/2010
Age : 18
Skąd : Ok. Warszawy

PisanieTemat: Nienawidzę [M] [Deg] [Kyo/Kaoru]   Pią Sie 12, 2011 5:22 pm

Tytuł: Nienawidzę
Autor: Panna Ironia
Beta: Yyy... tym razem brak.
Paring: Kyo/Kaoru
Fandom: Dir en grey
Dedykacja: Tak trochę dla J., za Rukiego z brzuszkiem, bliźnięta syjamskie, Paskudę i wmuszanie mi Kuroshitsuji. W ramach przeprosin za to, że ostatnio byłam w tak opłakanym stanie.

Nienawidzę

Oni wszyscy myślą, że ty się boisz miłości, Kyo. Nie winię ich za to, za tę ich ślepotę. Sam byłem ślepy. Obserwowałem twoją zdezorientowaną minę, kiedy wytrącałem cię z rozmyślenia, zapamiętywałem momenty twojego milczenia. Myślałem sobie wtedy, żeby do ciebie podejść i jakoś bezsłownie cię pocieszyć, zabrać od ciebie tą wieczną, jak się zdawało, melancholię i pozwolić wyjść na światło dzienne tym wszystkim pełnym smutku słowom. Byłem pewien, że twoje oczy wyrażają cierpienie, że coś głęboko w sobie skrywasz i walczysz z samym sobą. Z biegiem lat coraz sprawniej grałeś rolę nieczułego skurwysyna, jakbyś chciał obronić się przed światem, w nienaruszonym stanie pozostawić swoją samotnię. I tylko nikt nie pomyślał, że ty naprawdę możesz być takim skurwysynem. Ja sam zrozumiałem to zdecydowanie za późno, kiedy jakikolwiek krok w tył był niemożliwy. Wiedziałeś, ty mały diable, że kiedy pierwszy raz zamknąłem cię w swoich ramionach... że wtedy mnie ze sobą związałeś. Sam zbudowałem swoją klatkę, swoje więzienie. Każdym dotykiem twojej dłoni, zachłannym pocałunkiem uświadamiałeś mi, że nie mogę i nie chcę od ciebie odejść. Trwałem więc dalej, a ty coraz bardziej pogrążałeś się w tym mroku. Aż w końcu... ja ciebie...

Nienawidzę cię, Kyo. Nienawidzę sposobu w jaki na mnie patrzysz, jak na drogą zabawkę, którą sobie sprawiłeś; jak mnie dotykasz, w teatralnie czułym geście; jak oceniasz każdy mój ruch i każde słowo. Nienawidzę twoich oczu, które uparcie mnie śledzą albo równie uporczywie ignorują. Nienawidzę twojego uśmiechu, pełenego cynizmu i złośliwości. Nienawidzę twoich dłoni, kiedy ściskasz boleśnie mój nadgarstek i nie chcesz wypuścić na jakieś cholernie ważne spotkanie, bo tak ci się podoba i jeszcze twojego wiecznego kapryszenia, że coś jest nie tak, jak chciałeś. Nienawidzę twojego głosu, kiedy krzyczysz i wyzywasz mnie od najgorszych, tylko dlatego, że masz zły dzień, kiedy mówisz "spierdalaj, Kaoru" z idealnym opanowaniem i jeszcze kiedy się ze mnie śmiejesz, i mówisz, że mnie nie cierpisz. Nienawidzę tych dni, kiedy zamykasz się w sobie i milczysz długie godziny, zupełnie tak, jakbym nigdy nie istniał. Nienawidzę tego, że jesteś taki niezależny ode mnie, że możesz odejść w każdej chwili, po prostu wrócić do swojego mieszkania i starych relacji pomiędzy nami. Nienawidzę tego, jaki jesteś głośny i zachłanny, skupiony jedynie na sobie, za nic mający mnie i moje uczucia, kiedy wychodzisz w środku nocy bez uprzedzenia i wracasz nad ranem, kiedy nie mogę zasnąć bez ciebie obok i... I nienawidzę sposobu, w jaki wykorzystujesz moje przywiązania, jak grasz mi na nerwach, bawiąc się moimi emocjami, odpychając mnie tylko dla zabawy, tak po prostu, żeby sprawdzić, co się stanie. Nienawidzę tego, że nawet kiedy biorę cię niespiesznie albo niemal gwałcę, kiedy jestem w tobie i powinienem mieć nad tobą całkowitą kontrolę, ty jesteś nadal tak bardzo daleko, poza moim zasięgiem. Nienawidzę tego dystansu w twoich pocałunkach i dotyku twojej dłoni, tego, że nie dopuszczasz mnie do siebie, zawsze sam, nawet jeśli stoję tuż obok. Nienawidzę świadomości, że mógłbym cię zabić, swoich planów, jak upozorowac twoją śmierć na wypadek. Nienawidzę patrzeć na ciebie i bezgłośnie obrzucać cię obelgami, utrudniać każdy twój krok. Nienawidzę tego chorego układu, tego jak bardzo staramy się zniszczyć siebie nawzajem. Nienawidzę cię.

Ale to przecież właśnie ty wtulasz się we mnie delikatnie i czule, późno w nocy, kiedy myślisz, że śpię. To ty próbowałeś upiec ciasto na naszą pierwszą rocznicę, zostawiając mi jego spalone szczątki na stole w kuchni, z kartką "Nie powiesz mi, kurwa, że zapomniałem". To ty odpowiadasz na moje ciche "kocham cię", jedyny człowiek na całym świecie, któremu to mówię i od którego słyszę "ja ciebie też", wypowiadane nieco zdławionym głosem. To ty, będąc gdzieś daleko na cały miesiąc, wysłałeś mi SMS-a "Głupio tu bez ciebie". To ty biegniesz do mnie, ilekroć coś ci nie wyjdzie i to mnie pierwszemu pokazujesz nowy tekst. To ty jesteś blisko i mówisz, że nie stało się nic wielkiego, kiedy jakaś piosenka nie jest gotowa na czas. To ty robisz mi czasami herbatę w dużym, lekko wyszczerbionym kubku, jedyną w swoim rodzaju, choć nie wiem, co do niej dodajesz. To ty ze mną wytrzymujesz od tylu lat i to ty zgadzasz się oglądać głupie i mało straszne horrory. To ty mnie znasz najlepiej na świecie i wiesz, co lubię, nawet jeśli zdajesz się nie zwracać na to uwagi. To ty robisz porządki na regale z książkami, jedyne miejsce, które sprzątasz. To ty czytasz mi na głos Sen nocy letniej już po raz czwarty. To ty pamiętasz o kupieniu czekolady, żebym potem nie przeszukiwał każdego miejsca, łącznie z pralką, w jej poszukiwaniu, jeśli najdzie mnie na nią ochota w środku nocy. To ty nagle chwytasz moją dłoń w swoją i ciągniesz na spacer. To ty tu jesteś, zawsze blisko, a nie ktoś inny.

I wtedy nienawidzę cię troszkę mniej, a kocham trochę bardziej.
Powrót do góry Go down
Mun
Siła Wyższa


Liczba postów : 2903
Join date : 08/01/2010
Age : 23
Skąd : Wrocław/Poznań

PisanieTemat: Re: Nienawidzę [M] [Deg] [Kyo/Kaoru]   Pią Sie 12, 2011 6:18 pm

Jest w języku japońskim jedno słowo, które kryje w sobie drugie. Słowo, które podsunęłam kiedyś Any jako tytuł jednego z fików. Słowo, które idealnie opisuje tę stworzoną przez Ciebie relację Kao i Kyo.
daikirai - nienawiść
Ale przecież w tej nienawiści dwa razy powtarza się słowo miłość (ai)...

To ciekawe, że całość przypomina mi moją relację z Any... *uchyla się, żeby nie dostać w łeb* Pomijając sprawę fizyczności, to chyba funkcjonujemy podobnie. (Choć nadal uważam, że nie powinna robić gorącej herbaty w tym uszczerbionym kubku, bo kiedyś pęknie i wyleje się na nią wrzątek. >.<) W każdym razie to:
Cytat :
To ty tu jesteś, zawsze blisko, a nie ktoś inny.
Podobne...

Jakby do tego nie podchodzić, prywatnie czy też nie... Nie ma się do czego przyczepić.
I jest naprawdę ładnie. I chciałoby się więcej, choć nie w tej lecz innej historii. I lubię to.

Wena,
Mun.

_________________

Powrót do góry Go down
http://polishpri.ubf.pl/
 
Nienawidzę [M] [Deg] [Kyo/Kaoru]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
J-slash :: FanFiction :: PG-12-
Skocz do: