IndeksIndeks  FAQFAQ  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [M] Doba składa się z dnia i nocy.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Tsubuku
Organizator J-rock Festival


Liczba postów : 300
Join date : 27/07/2011
Age : 19
Skąd : Warszawa.

PisanieTemat: [M] Doba składa się z dnia i nocy.   Wto Sie 30, 2011 11:00 pm

Tytuł: Doba składa się z dnia i nocy.
UnsraW rozpadło się, bo Yuuki odszedł z zespołu. Powiedział, że z powodów osobistych nie może dalej śpiewać. Własna interpretacja.
Autor: Tsubuku
Beta: brak
Fandom: UnsraW
Pairing: YuukixJin
Ostrzeżenia: Forma listu, zdrada, dwie osobowości Yuukiego. Pisane przy Sakura no Namida i Damned, UnsraW oczywiście.

Doba składa się z dnia i nocy.


Wielu ludzi jest samotnych, ale zwykle doświadczają oni raczej cienia samotności. Bo przecież prawdziwa samotność poraża swoją niemotą, ma oczy wygasłe. Dopada człowieka nagle i na długo, wtedy wszyscy przyjaciele, znajomi odchodzą i człowiek zostaje zupełnie sam. Tutaj, w przeciwieństwie do cienia samotności nie można wybrać, czy chce się doświadczać tego uczucia, czy nie, już nie ma odwrotu. W takim stanie człowiek nie może długo wytrzymać, jest jak autodestrukcja, niszcząca od środka kawałek po kawałku. I jestem pewien, ze właśnie ja byłem jedną z tych niewielu osób, które prawdziwej samotności doświadczyły. Głównie z Twojego powodu, Jin.

Kochałem Cię i kocham nadal. To szaleństwo, przecież wiedziałem, że ktoś, kto już raz Cię pokochał, nigdy nie przestanie – darzenie Cię takim uczuciem było jak skazanie się na dożywocie w okropnych mękach, a jednak to mnie nie powstrzymało i spróbowałem. Tak na dobrą sprawę, nie żałuję, chociaż powinienem. Nie wydaje mi się, żebym kiedykolwiek miał zapomnieć Twoją twarz, tak piękną, że nie potrafiłbym jej opisać w swojej najlepszej piosence. Nawet, gdybym umiał malować, nigdy nie namalowałbym Ciebie, ponieważ oszpecenie chociaż najmniejszej części Twojego ciała na płótnie, czy papierze byłoby największą zbrodnią, jakiej mógłby dopuścić się człowiek. Pozostawało tylko podziwianie Cię.

Wiem, to brzmi jakbym był szaleńcem. W niektórych momentach mam wrażenie, że rzeczywiście nim jestem. Kiedy szaleniec żyjący we mnie od zarania dziejów przejmuje kontrolę, mam wrażenie, że to właśnie on jest prawdziwym mną. Że utożsamiam się z tym szaleńcem, dzielącym ze mną jedno ciało. On jest chyba trochę bardziej właściwy niż ja. Podczas gdy ja najchętniej wzniósłbym Cię na piedestał, nie zważając na wszystkie złe rzeczy, które uczyniłeś, on już nie raz radził mi, żebym dał sobie spokój, bo nie jesteśmy dla Ciebie przeznaczony. Złe rzeczy, jak ładnie powiedziane, prawda? Nie było mało tych złych rzeczy, które popełniłeś. Może się mylę, ale w stosunku do mnie było ich wyjątkowo dużo. Nie zliczę ile razy odchodziłeś, by po kilku tygodniach wrócić z dziwnym uśmiechem na ustach, który mówił, że wcale nie jest Ci przykro. Nie zliczę ile razy tłumaczyłeś się tym, że chciałeś dać mi kilka nowych przeżyć, żeby łatwiej było mi napisać kolejną piosenkę. Doskonale wiedziałeś jak i gdzie uderzyć, żeby bolało najbardziej. Od dawien dawna uparcie nie dopuszczałem do siebie ludzi, żeby nie dawać się zranić bardziej, niż to konieczne, a jednak Ty bez najmniejszego trudu pokonałeś ten mur, by potraktować mnie jak swoją zabawkę, dla swojego widzimisię.

Na samym początku moja miłość do Ciebie była ukryta, ale z jakiegoś powodu Ty szybko ją zauważyłeś. Powiedziałeś mi, ze odwzajemniasz moje uczucia, byłem wtedy najszczęśliwszym człowiekiem całej kuli ziemskiej, wiesz? Kochałem Cię całym swoim sercem poety, które tak wiele razy było łamane i naprawiane, że teoretycznie nie powinno już istnieć. A jednak istniało, tylko z Twojego powodu. W Twoich oczach z nieposkromionego na scenie wokalisty, potrafiłem stać się potulny jak baranek. Miałeś nade mną władzę, a ja się nie sprzeciwiłem ani razu i przez cały czas byłem posłuszny. Może właśnie przez to się mną znudziłeś, Jin? Może właśnie przez to posłuszeństwo i brak atrakcji zostawiłeś mnie i poszedłeś do Madoki? Może potrzebowałeś jakiejś nowości? Czy Madoka sprzeciwiał Ci się i nie pozwalał robić wszystkiego co chciałeś? Nie sądzę, jeśli by Ci się sprzeciwiał, nie wytrzymałbyś długo. Doskonale wiem, jak lubisz mieć nad wszystkim i wszystkimi kontrolę.

Nawet sobie nie wyobrażasz, co wtedy czułem. Pewnie to wiesz, przecież mnie przejrzałeś na wylot, ale jestem dużo bardziej wrażliwy, niż po mnie widać. Po Twoim odejściu dużo pisałem, jak zwykle o nieszczęśliwej i niezrozumianej miłości. Ale wbrew pozorów, nie nienawidziłem Cię, wręcz przeciwnie - kochałem bardziej. Jak głupi, zaślepiony hormonami dzieciak myślałem, że znowu chcesz dać mi tematy do piosenek i czekałem. Czekałem miesiąc, przez ten czas chodziłem na próby i po raz kolejny otoczyłem się mentalnym murem. Śmiałem się razem z Tetsu, komponowałem z Shou i udawałem, ze nic się nie stało. Tylko czasami tęsknym wzrokiem spoglądałem w Twoją stronę, albo rzucałem mordercze spojrzenia w plecy Madoki, który znów Cię dotykał. Dopiero wtedy zdawałem sobie sprawę, jak piękne jest Twoje ciało. Dopiero, gdy nie moje, a obce ręce je pieściły. I zadawałem sobie ciągle pytanie, jak on do Ciebie mówi. Czy jesteś dla niego Jinem, kotkiem, tygryskiem, kochaniem, czy jeszcze kimś innym. I w czym on jest ode mnie lepszy, że wolisz jego.

Gdy minął trzeci miesiąc, domyśliłem się, że już nie wrócisz i poczułem się jeszcze gorzej. Nie raz miałem ochotę ze sobą skończyć, chociaż zawsze coś mi przeszkadzało. Wydawało mi się, że jestem zupełnie sam, w histerii obijałem się o ściany mojego muru, w którym znowu były dziury. I znowu przez Ciebie, bo mnie odwiedziłeś w tym krytycznym momencie, gdy z rozpaczy wrzeszczałem jak ranione zwierzę. A Ty po prostu przeszedłeś i z kpiącym uśmiechem oznajmiłeś, że wyjeżdżasz z Madoką na kilka dni i przez ten czas nie będzie prób. Gdyby nie pozostała mi ta resztka dumy, którą oszczędziłeś, może podpełznąłbym do Ciebie i całując w stopy, błagał o powrót. Nie zrobiłem tego, bo widziałem w Twoich oczach, powrót byłby ostatnią rzeczą, jaką zrobiłbyś w życiu. Roześmiałbyś się paskudnie, wyzwał mnie od najgorszych i wyszedł, a to przełniłoby czarę bólu. Kazałem Ci wyjść. Po raz pierwszy wtedy Cię zaskoczyłem, prawda? Nie spodziewałeś się, że w takiej chwili się postawię. Nie było to jednak całkowicie z mojej inicjatywy, bo szaleniec znowu zaczynał przejmować kontrolę. Nie miałem siły, żeby go powstrzymać, dlatego już po chwili nie miałem nad sobą władzy. Jakby z drugiego miejsca widziałem jak krzyczę wszystkie słowa, które od zawsze chciałem Ci powiedzieć, a nie miałem odwagi, jak rzucam bezcenną kolekcją porcelany, którą kupiłeś, jak śmieję się histerycznie, jednocześnie dławiąc swoimi łzami. Jeszcze nigdy nie widziałeś mnie w takim stanie, dlatego byłeś przerażony i zaciekawiony w tej samej chwili.

Później odszedłeś, na zawsze. Nie miałem co do tego wątpliwości, a obłąkańcowi, z którym dzieliłem ciało, dziękowałem na kolanach za to co zrobił. Za to, że powiedział za mnie te słowa, które nigdy nie chciały przejść mi przez gardło. Nie odpowiedział. Swoją drogą, rzadko z nim rozmawiałem. Czasami w myślach, bo inaczej ludzie wzięliby mnie za człowieka chorego psychicznie. Może skoro mam w sobie obłąkańca, po części sam nim jestem, kto wie. Dopiero wtedy gdy szaleniec zamilkł, całkowicie oddałem się bólowi rozdzierającemu moją klatkę piersiową. Znałem go bardzo dobrze, był dla mnie niemalże jak brat! Ilekroć ktoś mnie zranił, zawsze witałem go z otwartymi ramionami i uczepiałem się go całą swoją osobowością. Może gdybym był chociaż odrobinę bardziej romantyczny, wyrzuciłbym z mieszkania wszystkie Twoje rzeczy, albo ułożył je w asymetryczny stosik na środku pokoju i spalił, ale nic takiego nie zrobiłem. Zostawiłem wszystko tak jak jest, z masochistyczną radością powracając do bólu, za każdym razem, gdy je oglądałem.

Kiedy wznowiliśmy próby, odszedłem z zespołu. Nie mogłem dłużej śpiewać, jednocześnie patrząc na Ciebie i Madokę, to było zbyt bolesne. Tłumaczyłem się, że nie mogę śpiewać z osobistych powodów, jednocześnie patrząc Ci w oczy. Przez ten czas wytrenowałem się i mogłem w nie patrzeć bez wyrzutów sumienia, a nawet z gorzkim uśmiechem, którego Ty, o dziwo, nie miałeś w zanadrzu swojego miliona uśmiechów na każdą okazję. Najbardziej szkoda było mi Shou, złamałem obietnicę daną mu po rozpadzie Core the Child, ale nie był na mnie zły. Powiedział wtedy, że jest moim przyjacielem i bez względu na wszystko szanuje moją decyzję. W tamtej chwili byłem mu wdzięczny jak nigdy.

I to chyba jest koniec mojego listu. Po co go napisałem? Nie wiem sam. Może, żebyś zrozumiał wszystko co czułem, gdy się mną bawiłeś. Mam nadzieję, że Madoki nie wykorzystasz w ten sam sposób.

Powodzenia,
Yuuki.

Gdy kończę czytać jeden z listów zadedykowanych Tobie, mam ochotę się roześmiać. Pieczołowicie składam go i wsuwam do koperty, którą następnie umieszczam w pudełku po butach z wieloma innymi, podobnymi listami. Wszystkie oczywiście są dla Ciebie. Niektóre z nich są napisane drżącą ręką i nie dają się odczytać, część z nich zawiera same obelgi, a jeszcze inne są rozmazane przez gorzkie łzy. Pisałem ich dużo i często, szczególnie w okresie bliskim naszemu rozstaniu, starając się wyrazić swoje uczucia. Nigdy żadnego nie napisałem, nie miałem odwagi. Ostatnio przyszła mi do głowy myśl, że powinieneś je zobaczyć. Zamykam pudełko pogiętym wieczkiem, przeterminowane tabletki nasenne zgarniam do kosza, a później idę do przedpokoju z pudłem pod pachą i zakładam buty i kurtkę. Wychodzę z mieszkania.

Zgadnij, gdzie się kieruję? Pod Twój dom oczywiście. Czarnym markerem piszę na wierzchu pudełka Twoje imię i przerzucam je przez ogrodzenie. Naciskam dzwonek, a później nakładam kaptur i chowam się w pobliskich krzakach. Drzwi się otwierają i widzę Twoją zdezorientowaną twarz. Rozglądasz się, a później dostrzegasz pudełko, bierzesz je do domu, a ja wychodzę ze swojej kryjówki i uśmiecham się gorzko sam do siebie.

Mam nadzieję, że już więcej się nie zobaczymy, mówił ostatni z listów, przyklejony do pudełka, które zabrałeś do domu. Ten list napisałem wczoraj i zawarłem w nim wszystkie wyjaśnienia. Kocham Cię, Jin. I nigdy nie przestanę. Wszystkie te listy sprawiły, że po raz pierwszy od wielu miesięcy, moje serce jest lekkie i wyzwolone, jakby miało zaraz wzlecieć w powietrze. Nie ważne, że jest poklejone i poobijane, jeszcze istnieje. A moje tak zwane drugie ja, czyli obłąkaniec, na reszcie jest zadowolone. Odwracam się na pięcie i idę w nieznanym sobie kierunku. Z rozbawieniem zauważam, że idę wzdłuż tęczy. Może na jej końcu znajdę garniec złota?
Powrót do góry Go down
Panna Ironia
Członek zespołu


Liczba postów : 562
Join date : 11/12/2010
Age : 18
Skąd : Ok. Warszawy

PisanieTemat: Re: [M] Doba składa się z dnia i nocy.   Sro Sie 31, 2011 4:33 am

[quote]bo nie jesteśmy dla Ciebie przeznaczony[quote]
Jestem lub przeznaczeni

Cytat :
Powiedziałeś mi, ze odwzajemniasz moje uczucia, byłem wtedy najszczęśliwszym człowiekiem całej kuli ziemskiej, wiesz?
że

Cytat :
Czy Madoka sprzeciwiał Ci się i nie pozwalał robić wszystkiego co chciałeś?
Przecinek przed "co". Jak mi to moja beta wbiła do głowy, tak nie zapomnę...

Cytat :
Ale wbrew pozorów, nie nienawidziłem Cię, wręcz przeciwnie - kochałem bardziej.
pozorom, jak mniemam?

Cytat :
Tylko czasami tęsknym wzrokiem spoglądałem w Twoją stronę, albo rzucałem mordercze spojrzenia w plecy Madoki, który znów Cię dotykał.
Nie mam pewności, ale przed "albo" zasadniczo nie stawiamy przecinka.

Cytat :
A Ty po prostu przeszedłeś i z kpiącym uśmiechem oznajmiłeś, że wyjeżdżasz z Madoką na kilka dni i przez ten czas nie będzie prób.
przeszedłeś czy przyszedłeś?

Cytat :
Nie miałem co do tego wątpliwości, a obłąkańcowi, z którym dzieliłem ciało, dziękowałem na kolanach za to co zrobił.
Nie wiem jak pierwsze, ale przed drugim "co" powinien być przecinek.

Cytat :
Dopiero wtedy gdy szaleniec zamilkł, całkowicie oddałem się bólowi rozdzierającemu moją klatkę piersiową.
Przecinek przed "gdy". Chyba. I ew. przed "rozdzierającemu", ale nie mam pewności.

Cytat :
Może, żebyś zrozumiał wszystko co czułem, gdy się mną bawiłeś.
Brak przecinka przed "żebyś"? Przecinek przed "co".

Cytat :
Pisałem ich dużo i często, szczególnie w okresie bliskim naszemu rozstaniu, starając się wyrazić swoje uczucia. Nigdy żadnego nie napisałem, nie miałem odwagi.
Chyba nigdy nie wysłał? Bo napisał przecież.

Cytat :
A moje tak zwane drugie ja, czyli obłąkaniec, na reszcie jest zadowolone.
nareszcie?

Gdyby nie środek nocy (dwadzieścia trzy po trzeciej) zapewne śmiałabym się histerycznie. Bo kto wie więcej ode mnie o takich listach? Kto pisał je rok, dwa lata? Kto jeszcze wczoraj je zamalowywał i układał na stosie "do kosza"? Ta mała Bestia we mnie się śmieje, ten histeryczny śmiech... Mam słabość do tekstów o listach. Sentyment. I - o... ironio! - właśnie pisanie ich najlepiej leczy złamane serce. Ew. pocharataną psychikę.

Masz talent, tak sądzę. W niektórych tekstach się gubisz, ale tylko trochę. Chciałabym cię poczytać za rok, dwa lata - wtedy ci powiem, jak dobra jesteś. Bo to chodzi o rozwijanie się. Jak autor się nie rozwija to nic dobrego z tego nie wychodzi. Piszesz dobrze, nawet bardzo. A możesz powalać na kolana. I na to czekam!

Powrót do góry Go down
Tsubuku
Organizator J-rock Festival


Liczba postów : 300
Join date : 27/07/2011
Age : 19
Skąd : Warszawa.

PisanieTemat: Re: [M] Doba składa się z dnia i nocy.   Sro Sie 31, 2011 2:55 pm

Kuźwa wiedziałam, że będzie dużo błędów ;A; Te błędy, które wymieniłaś w większości powstały przez moją nieuwagę, aczkolwiek z interpunkcją rzeczywiście mam problem.

Cytat :
Gdyby nie środek nocy (dwadzieścia trzy po trzeciej)

Czyli nie tylko ja tak długo siedzę przy komputerze, co za ulga!


Cytat :
Jak autor się nie rozwija to nic dobrego z tego nie wychodzi.

Właśnie dlatego ciągle piszę. I ciesz się, że nie widziałaś tekstów, które napisałam przeszło rok temu, tragedia.


Cytat :
A możesz powalać na kolana. I na to czekam!

A więc będę się starać, żeby któregoś dnia powalić Cię na kolana. ;) Mam nadzieję, że podołam temu zadaniu.
Powrót do góry Go down
Panna Ironia
Członek zespołu


Liczba postów : 562
Join date : 11/12/2010
Age : 18
Skąd : Ok. Warszawy

PisanieTemat: Re: [M] Doba składa się z dnia i nocy.   Sro Sie 31, 2011 3:23 pm

Nie, nie tylko ty siedzisz w nocy przed komputerem. Swoją drogą, śpiąc dłużej nić pięć godzin czuję się po prostu źle. Nie lubię się wysypiać.

Teksty, które pisałąm rok temu... Może nie taka tragedia. Minitragedia, pomysł dobry, wykonanie złe. Dlatego odgrzebuje stare zeszyty. Doszło do tego, że nie jestem w stanie zbyt wiele napisać i nie będę, dopóki się nie uporam z posegregowaniem tamtych. Pisz, pisz dalej! W tym wypadku chyba nie będziesz mogła powiedzieć za rok "tragedia", co? ;p Osobiście ci zabraniam. I ja tam nadal sądzę, że trochę koloryzujesz i nie były wcale takie straszne, jak sądzisz. Poniektórych delikwentów nic nie przebije...

Cytat :
Cytat:
A możesz powalać na kolana. I na to czekam!


A więc będę się starać, żeby któregoś dnia powalić Cię na kolana. ;) Mam nadzieję, że podołam temu zadaniu.
Czemu moją pierwszą myślą było "Tylko nie bierz tego dosłownie i nie jeb*ij mnie w brzuch? O.o Dziwne myśli, dziwne. Ale jeśli masz mi dalej serwować takie teksty, to ja się piszę.

Ironia
Powrót do góry Go down
Aguś
Pogo napierdalacz


Liczba postów : 68
Join date : 04/10/2011
Age : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: [M] Doba składa się z dnia i nocy.   Sro Paź 05, 2011 12:02 am

Dziwnie czyta się takie bez dialogowe fiki, ale ten jest bardzo przyjemny.


Cytat :
Bo przecież prawdziwa samotność poraża swoją niemotą, ma oczy wygasłe. Dopada człowieka nagle i na długo, wtedy wszyscy przyjaciele, znajomi odchodzą i człowiek zostaje zupełnie sam.
Smutne, cholernie smutne, ale jednocześnie tak prawdziwe.

Cytat :
I jestem pewien, ze właśnie ja byłem jedną z tych niewielu osób,
Drobna literówka - chyba powinno być "że" a nie "ze". I jeszcze niżej też jest podobnie.

Cytat :
Kiedy szaleniec żyjący we mnie od zarania dziejów przejmuje kontrolę, mam wrażenie, że to właśnie on jest prawdziwym mną.
Dziwnie brzmi. Od zarania dziejów zawsze kojarzyło mi się z takimi starymi czasami [z dinozaurami! Bi Eyes]

Cytat :
Niektóre z nich są napisane drżącą ręką i nie dają się odczytać, część z nich zawiera same obelgi, a jeszcze inne są rozmazane przez gorzkie łzy.
Miłość bywa ślepa, czyż nie. Momentami, aż miałam łzy w oczach.

W tym fiku jest coś poruszającego, uczucia, takie prawdziwe, że aż sciskają za serce. Zdecydowanie miniaturka do której będzie chciało sie wracać.
Duuuużo weny życzę <3
Powrót do góry Go down
Tsubuku
Organizator J-rock Festival


Liczba postów : 300
Join date : 27/07/2011
Age : 19
Skąd : Warszawa.

PisanieTemat: Re: [M] Doba składa się z dnia i nocy.   Sro Paź 05, 2011 12:08 am

Miło, że się podobało Cute Literówek mam niestety dużo, bo word nie podkreśla błędów typu że-ze, a betować nikt nie chce, więc muszę sobie radzić sama XD
Mi tam się zaranie dziejów kojarzy ze starożytnymi Egipcjanami...
Powrót do góry Go down
Aguś
Pogo napierdalacz


Liczba postów : 68
Join date : 04/10/2011
Age : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: [M] Doba składa się z dnia i nocy.   Sro Paź 05, 2011 12:16 am

Dinozaury lepsiejsze xD

Ja mogę betować - uwielbiam wyłapywać takie drobne błędy - co prawda gorzej z gramatyką, ale też potrafi się coś w oczy rzucić Cute
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [M] Doba składa się z dnia i nocy.   Today at 5:07 pm

Powrót do góry Go down
 
[M] Doba składa się z dnia i nocy.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
J-slash :: FanFiction :: G-
Skocz do: