IndeksIndeks  FAQFAQ  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [M] My own, private love. AoiReita

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Aguś
Pogo napierdalacz


Liczba postów : 68
Join date : 04/10/2011
Age : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: [M] My own, private love. AoiReita   Wto Lis 08, 2011 11:15 am

Tekst pojedynkowy z Jeanne

Warunki:
.Tytuł: Dowolny
.Fandom: The GazettE
.Pairing: Aoi/Reita
.Temat: Dowolny
.Długość: ok 2 stron TNR 12
.Forma: obyczajówka/romans
.Warunki: zaborczość
.Beta: tak
.Termin: 24 października

.n/a: Z tego miejsca chciałabym jeszcze raz pogratulować Rzan wygranej i podzękować za cudny pojedynek Cheerleader


My own, private love.

„Mała” impreza w wytwórni z okazji wydania przez nich kolejnej płyty. Było to dziwne, przecież rzadko coś takiego robili. Nie wydali żadnego okrągłego albumu, ani nic w stylu „Best of…”. Tak, to było dziwne, ale w końcu kto by nie skorzystał z okazji do picia? Wystarczyło tylko pouśmiechać się przez pierwsze godziny w kierunku aparatów, a później mieć spokój.

No właśnie. O spokój zdecydowanie było ciężko. Aoi oparł się z cichym westchnieniem o kolumnę z kolorowym drinkiem w ręku i zaczął się rozglądać po dużej sali. Pozostali już tylko najbardziej wytrwali nierzadko zataczający się. Mężczyzna pokręcił głową, sam był w miarę trzeźwy, gdyż chciał wrócić do domu samochodem. Wytężył bardziej wzrok próbując zlokalizować swojego partnera, który zniknął mu z oczu jakoś godzinę wcześniej i od tego momentu przepadł jak kamień w wodę. Nie martwił się o niego. No może trochę, ale zawsze był nadopiekuńczy. Szczególnie teraz, kiedy miał podstawy, aby być o niego zazdrosnym. Nie raz widział lubieżne spojrzenia prześlizgujące się po ciele Reity. Nie tylko innych muzyków, ale i producentów, menadżerów, dyrektorów. Czasami naprawdę miał tego dosyć, chciał podejść i pokazać, że basista jest jego i tylko jego.
Ruszył wolnym krokiem w stronę tarasu, aby się przewietrzyć, jednocześnie uważnie obserwując otaczające go towarzystwo i próbując zlokalizować znajomą czuprynę. W końcu jednak zrezygnowany wyszedł na balkon i zerknął na zegarek. 2:18. Miał ochotę wrócić do domu i położyć się w ciepłym łóżku, z kochankiem u boku i kotem mruczącym na fotelu.

*** Retrospekcja ***

Aoi od dłuższego czasu stał oparty o futrynę drzwi do sypialni i z uniesioną brwią obserwował jak jego kochanek przekłada kolejne koszule, nie wiedząc, którą na siebie założyć. Akurat stał przy lustrze, dokładając do ciała kolejny materiał, który po chwili wylądował na łóżku, na reszcie piętrzących się ubrań. Zauważywszy partnera, Akira odwrócił się w jego kierunku z nieszczęśliwą miną.
- Zamiast się śmiać, może być mi pomógł, co?
- Po co? Przecież dobrze ci idzie – Mężczyzna uśmiechnął się szeroko i podszedł do blondyna.
Stanął za nim i zaplatając dłonie na jego brzuchu, przesunął nosem po policzku, po czym pocałował go w szczękę.
- Oj, Suzuki, Suzuki… jesteś gorszy niż Ruki
- Ej! Wypraszam sobie…
- Ale to prawda – gitarzysta wskazał głową stertę ubrań. Podszedł do nich i wyciągnął czarną koszulę z wysokim kołnierzem i guzikami tylko do połowy piersi, po czym podał ją kochankowi. – Ta będzie idealna. Zakładaj ją, schowaj resztę ubrań i jedziemy.
Po dłuższej chwili obaj siedzieli już w samochodzie na parkingu. Między nimi panowała cisza. Zanim ruszyli, Aoi nachylił się nad basistę i pocałował go mocno w usta.
- Jesteś mój. Uważaj na innych.
- Yuu… przecież…
- Nie, Akira. Wiesz doskonale, że nie ja jeden cię pożądam. Nie chcę, aby inni cię dotykali.
- Yuu…
Starszy mężczyzna pocałował go ponownie, przesuwając językiem po dolnej wardze, po czym ruszył z piskiem opon.

*** Koniec retrospekcji ***



Gitarzysta stanął w najbardziej ocienionej części tarasu. Potrzebował chwili wytchnienia od tłumu, od głośnej muzyki. Noc była wyjątkowo ciepła, letnia bryza owiewająca jego zmęczone ciało przynosiła delikatne ukojenie zmysłom. Mężczyzna opierał się o barierkę, pochłonięty myślami przez dłuższą chwilę. Dopiero czyjeś podniesione głosy i jakaś szarpanina na drugim końcu tarasu sprawiła, że powrócił do otaczającej go rzeczywistości. Przez chwilę wsłuchiwał się w odgłosy szamotaniny, po czym cicho ruszył w tamtym kierunku.
Krew w jego żyłach zawrzała, kiedy rozpoznał sylwetkę ofiary. Upuścił szklankę, którą do tej pory mocno trzymał w dłoni, a ta roztrzaskała się na drobne kawałki, sprawiając tym samym, iż napastnicy spojrzeli na niego spłoszeni. Aoi nastroszył się i biorąc głęboki wdech, powoli ruszył w stronę mężczyzn. Niewiele myśląc, zwinął dłoń w pięść i przywalił stojącemu najbliżej. Złość w nim buzowała, wiedział, że musi zrobić wszystko, aby ocalić kochanka. Nie znał dwóch napastników, zaś w trzecim rozpoznawał, jednego z menadżerów pracujących w wytwórni. Wściekłość przybrała na sile, kiedy spojrzał w oczy ukochanego, były dziwnie mętne.
- Ty…. – gitarzysta wysyczał w kierunku mężczyzny w garniturze.
- No, co ja? Mnie też uderzysz? – zaśmiał się szyderczo, przesuwając dłonią po ciele opierającego się o niego muzyka.
Oblizał usta i chciał dodać coś jeszcze, jednak przeszkodził mu w tym cios lądujący na jego szczęce. Zatoczył się do tyłu, puszczając otumanionego Akirę. Splunął krwią i rzucił się na Aoi’a, jednak ten był szybszy. Uderzył po raz kolejny. Celował na oślep. Przestał, kiedy usłyszał cichy głos.
- Yuu… proszę…
Ciemnowłosy spojrzał na skulonego przy barierce kochanka. Uderzył po raz ostatni.
- Zapamiętaj sobie, on jest mój. Tylko mój. Jeszcze raz go dotkniesz, czy nawet spojrzysz, to będzie z tobą gorzej niż teraz.
Po tych słowach podszedł do blondyna i delikatnie przesunął dłonią po jego rozpalonym policzku. Wpatrywał się w niego przez chwilę, po czym wziął na ręce i ruszył do wyjścia. Nie zwracał uwagi, na mijanych muzyków, nie interesowało go nic poza Reitą. Jeszcze bardziej niż wcześniej chciał znaleźć się w swoim domu. Położyć się w ciepłym łóżku i wtulić w ciało kochanka. Tak po prostu. Bez zbędnych słów, bez niczego.
Bo przecież miłość jest najważniejsza, prawda?
Powrót do góry Go down
 
[M] My own, private love. AoiReita
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
J-slash :: FanFiction :: PG-12-
Skocz do: