IndeksIndeks  FAQFAQ  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pojedynek Karin vs Tsubuku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kanako
Stały gość na afterparty


Liczba postów : 101
Join date : 26/10/2011
Age : 23
Skąd : Kioto

PisanieTemat: Pojedynek Karin vs Tsubuku   Pią Gru 02, 2011 8:34 am

Bójka: Karin vs Tsubuku

Tytuł: dowolny.
Długość: do 6 stron, TNR: 12.
Gatunek: fluff.
Beta: Ironia.
Sekundant: Kanako.
Elementy obowiązkowe: jesień, herbata, liście.
Rating: nie wyższy niż PG-15.
Fandom: spiv states.
Pairing: dowolny.


Zgoda administracji: jest.

Oceniamy zgodnie z REGULAMINEM. (pkt 3)
Powrót do góry Go down
http://kancchan.livejournal.com/
Kanako
Stały gość na afterparty


Liczba postów : 101
Join date : 26/10/2011
Age : 23
Skąd : Kioto

PisanieTemat: Re: Pojedynek Karin vs Tsubuku   Pią Gru 02, 2011 8:35 am

TEST A:
„Always together”

W pomieszczeniu panował lekki bałagan: przez oparcie kanapy przewieszona była bluza, gdzieniegdzie walały się kubki po kawie z automatu i pudełka po kolejnych pizzach. Towarzyszyły im zmięte karki papieru z nutami i słowami piosenek, które najwidoczniej nie spodobały się autorowi. Wśród tego ogólnego chaosu leżał Iori, strzepujący popiół z papierosa do kolorowej popielniczki w kształcie truskawki przyniesionej tu przez Juna. Przejechał dłonią po zmęczonej twarzy – ostatnio nie sypiał dobrze, zaprzątając głowę masą niecierpiących zwłoki spraw. Spiv states był „dzieckiem” Okamoto i chciał mu pomóc jak tylko się da, by utrzymać projekt w całości. Po rozpadzie Phantasmagori nie mógł znaleźć sobie miejsca, więc gdy drugi gitarzysta zadzwonił do niego z propozycją założenia SPST ten zgodził się bez wahania. Teraz dopiero widział, jaka długa droga przed nimi, by osiągnąć wyznaczone cele.
- To dopiero początek, a ja już jestem zmęczony. – Zgasił papierosa, sięgając po niedopitą herbatę. Pusty kubek rzucił gdzieś w bok, wracając do pozycji leżącej. Był w stanie tu zasnąć, kołysane cichym szumem laptopa, równomiernego tykania zegara czy odgłosów dobiegających przez uchylone okno z zewnątrz. Nie miał siły na cokolwiek i w tym momencie podziwiał Juna, który załatwiał więcej niż on, zachowując przy tym promienny uśmiech, którym obdarowywał wszystkich i tyle pozytywnej energii, że można by zasilić cały sprzęt w studiu i jeszcze by zostało.
Minęlo kilka minut, gdy do pomieszczenia wpadł różowowłosy wokalista z wielkim bananem na twarzy.
- Rozchorujesz się – rzucił, klękając na kanapie, patrząc na blondyna z góry. – Ja rozchoruję się zaraz po tobie, bo oczywiście zajmę się tobą, jak na przyjaciela przystało. – Upił łyk niezwykle słodkiej kawy, choć musiał przyznać, że Iori robił o wiele lepszą.
- Jest na to za ładna pogodna. Świeci słońce, jest ciepło na dworze i…
- I dlatego właśnie podnosisz tyłek z podłogi, ubierasz bluzę i idziesz ze mną na spacer, rozprostować kości. Poza tym… - spojrzał na bałagan, a Iori tylko wzruszył ramionami. – Dziś i tak nic nie napiszemy. Widzę w jakim jesteś stanie i przepraszam, że tyle na ciebie zwalam, ale nie dam rady się rozdwoić – dokończył cicho, przysiadając na piętach.
On również był zmęczony, ale robił wszystko, by nie było tego po nim widać. Załatwiał koncerty, spotkania, wywiady, by wszystko było zapięte na ostatni guzik przed wydaniem pierwszego singla.
Odstawił kubek na niski stolik, naciągając na uszy niebieską czapkę. Do tego jedna rzecz spędzała mu sen z powiek – jego uczucia do gitarzysty, których nie był do końca pewien. Fakt, Iori zawsze był dla niego bardzo ważnym przyjacielem, ale ostatnio zaczął na niego patrzeć pod innym kątem i to go nieco przerażało. Postanowił więc rzucić się w wir pracy, by myśleć o tym jak najmniej, ale gdy teraz zobaczył odbijające się na jego twarzy zmęczenie, postanowił mu jakoś pomóc. Spacer wydał się najodpowiedniejszym pomysłem.
- Jesteś pewien? A terminy… - ciepły uśmiech wokalisty skutecznie uciszył jego wszelkie protesty. Tylko dlaczego serce zabiło mu na ten widok nieco szybciej?
***
- Jesteś szalony – zaśmiał się Iori, wyciągając liście zza kołnierza. Jun jak zwykle wpadł na „genialny” pomysł. Tym razem padło na wojnę na liście w pobliskim parku. Nie zwracając uwagi na przechodniów, którzy patrząc na nich kręcili głowami z niedowierzaniem, bawili się w najlepsze. Kilkoro dzieci dołączyło się do nich, ale nie na długo, gdyż nadopiekuńcze matki bały się, że ich pociechom grozi coś ze strony tych dziwnie ubranych i ufarbowanych mężczyzn.
- Nie masz nic przeciwko mojemu szaleństwu. Jesteś w stanie wytrzymać ze mną ponad sześć lat, więc to coś musi znaczyć. – Jun rzucił kolejną garścią kolorowych liści, rzucając krótkie „berek” w stronę otrzepującego się blondyna i zaczął uciekać, śmiejąc się przy tym jak dziecko.
Październikowe, jeszcze ciepłe powietrze i promienie słońca pieszczące go po twarzy naładowały jego akumulatory, odpędzając zmęczenie i wszelkie rozterki. Teraz najważniejsze było poprawienie samopoczucia gitarzyście, co chyba mu się udało, bo bez szemrania i z równym mu entuzjazmem dał się wciągnąć w zabawę.
- Mam cię – Iori dopadł wokalistę, łapiąc go w pasie i rzucając w największą, jaką znalazł górę liści. Chłopak zapiszczał, ciągnąc go za sobą tak, że ten wylądował na jego biodrach.
- A ja ciebie. Jesteśmy kwita. – Wyszczerzył się radośnie, trzymając Ioriego za nadgarstki.
Gitarzysta wciągnął niemal ze świstem powietrze, zagapiając się na radosną twarz przyjaciela. Wydawał się mu śliczny, z tymi nieco zaróżowionymi policzkami i błyszczącymi oczami. Serce zabiło mu mocniej na ten widok, a krew szumiała w uszach, gdy nachylił się nad nim, wyswobadzając ręce z lekkiego uścisku.
- Tetsu? – spytał nieco niepewnie Jun, gdy ich twarze dzieliły milimetry. To chyba nieco otrzeźwiło blondyna, który sięgnął do włosów starszego chłopaka, wyjmując z nich czerwonego liścia.
- Masz ich pełno we włosach. – Uśmiechnął się delikatnie, wyjmując kolejne z różowych kosmyków.
Jun wpatrywał się w niego, rozluźniając się pod delikatnym dotykiem. Westchnął cicho, przymykając oczy, gdy ciepłe palce przyjaciela musnęły mu policzki.
- Dzięki. – Sięgnął po leżącą obok czapkę, która spadła podczas lądowania, wciskając ją na głowę. – Wracamy? Nie wiem jak ty, ale ja mam ochotę pograć tak dla siebie – dodał, wstając z ziemi.
- Może innym razem, Jun. Wrócę tylko po swoje rzeczy i pojadę do domu. Może uda mi się zasnąć.
Wokalista kiwnął głową i obaj, ramię w ramię ruszyli z powrotem do studia.
###
Nadszedł listopad. Pogoda nie sprzyjała spacerom, choć dwóch przyjaciół zdawało się tym nie przejmować, idąc ramię przy ramieniu, rozmawiając o czymś żywo. Po tamtej zabawie w parku Jun upewnił się co do swoich uczuć, a Iori odkrył, że wokalista jest dla niego kimś więcej. A może obaj czuli to samo i to od dawna, tylko bali się dopuścić ten fakt do świadomości?
- Wejdziesz na herbatę? – spytał Jun, gdy znaleźli się przed jego mieszkaniem.
- Z przyjemnością. – Uśmiechnął się Tetsurou, opierając brodę o ramię niższego chłopaka. Ten uśmiechnął się tylko, wchodząc do środka. Gitarzysta zamknął za sobą drzwi, kierując się w stronę kuchni, w której wokalista przygotowywał herbatę. Podszedł do niego i nieco niepewnie objął chłopaka w pasie. Jun uśmiechnął się, rozluźniając się w ramionach przyjaciela.
- Długo nam to zajęło, prawda? – rzucił, splatając ich palce.
- Trochę na pewno, ale było warto. Przynajmniej jesteśmy tego pewni. – Iori musnął ustami jego odsłonięty kark. Odwrócił go bokiem do siebie, składając na jego wargach delikatny pocałunek. Jun uśmiechnął się, rozchylając usta, dając tym samym znak, że chce czegoś więcej. Gitarzysta również się uśmiechnął, obejmując go w pasie.
I tylko gwizdek czajnika zmusił ich do przerwania pieszczoty, do której zaraz powrócili, zapominając całkowicie o niezalanej herbacie.
Powrót do góry Go down
http://kancchan.livejournal.com/
Kanako
Stały gość na afterparty


Liczba postów : 101
Join date : 26/10/2011
Age : 23
Skąd : Kioto

PisanieTemat: Re: Pojedynek Karin vs Tsubuku   Pią Gru 02, 2011 8:35 am

TEKST B:
November Ray

- Seiya, pójdziesz ze mną na spacer? – usłyszałem głos Juna, gdy profilaktycznie dostrajałem gitarę po próbie. Wstałem z kanapy i odłożyłem instrument na statyw, dopiero później odwracając się w stronę przyjaciela i udając, że się zastanawiam. Z naciskiem na udając; w mojej głowie decyzja została podjęta od razu po pytaniu.
- Czemu nie, w sumie i tak nie mam nic ciekawego do roboty. – Wzruszyłem ramionami, sięgając w kierunku wieszaka po bluzę i kurtkę. Twarz Juna rozpromieniła się w szerokim uśmiechu i wiedziałem już, że podjąłem właściwą decyzję.
Nie zdążyłem nawet zapiąć kurtki, a już zostałem wyciągnięty z budynku, w którym przeprowadzaliśmy próby i pociągnięty w stronę najbliższego parku. Już z daleka było widać wielokolorowe korony drzew i ludzi spacerujących alejkami. Wbrew pozorom, jesień nie wprawiała mnie w najlepszy nastrój; właściwie nawet jej nie lubiłem. Szczególnie, gdy przez całe jej panowanie bez przerwy mżyło i wiało, a słońce chowało się za chmurami. W mojej małej klitce na ostatnim piętrze, potocznie nazywanej mieszkaniem, wszystkie zjawiska pogodowe odczuwałem dwa razy mocniej, więc przedostatnia pora roku była dla mnie istnym koszmarem. Od zawsze na czas jej panowania, miałem ochotę zamrozić się w ogromnej lodówce, wleźć do formaliny albo po prostu całą ją przespać. Niestety - może stety? W takim wypadku ominęłaby mnie duża część życia - nie było to możliwe.
Przebrnęliśmy biegiem przez połowę parku, aż do jego środka, gdzie umiejscowiony był niewielki lasek złożony z wielu gatunków drzew; większość z nich była sprowadzana z Ameryki, żeby rośliny były różnorodne. Dopiero tam miałem możliwość, żeby się zatrzymać i uspokoić rozszalały oddech. Moja kondycja pozostawiała wiele do życzenia, w przeciwieństwie do kondycji Juna, który trzymał się nad wyraz nieźle i najwyraźniej miał ogromną radość z obserwowania mojego kiepskiego stanu.
- Co, starość nie radość, hm? – zagadnął złośliwie, wystawiając koniuszek języka. No nie, teraz to już miarka się przebrała! Złą kondycję, owszem, mógł mi wytykać, ale nie byłem jeszcze na tyle stary! W odwecie złapałem go za łydkę i pociągnąłem w swoją stronę, coby Jun przewrócił się w ugrabioną za sobą stertę liści. Oczywiście, stało się tak jak podejrzewałem, ale nie przewidziałem jednego – tego, że ja również mogę zostać pociągnięty w liście.
Przez chwilę w nich się tarzaliśmy w karykaturalnej parodii zapasów, w wyniku czego za kołnierzami i we włosach mieliśmy mnóstwo liści, piachu, skoszonej trawy i nie wiadomo czego jeszcze, ale później długo śmieliśmy się w głos. Zupełnie jak dzieciaki, które po raz pierwszy w życiu doświadczają tej prawdziwej, złotej jesieni. I nie liczyło się nawet to, że tej pory roku z całego serca nie znosiłem.
Kiedy zdecydowaliśmy się wracać było już dobrze po osiemnastej, oboje bogatsi byliśmy o naręcza kolorowych liści i kieszenie wypchane kasztanami. Moje samopoczucie było w zdecydowanie lepszym stanie, ba! – oboje uśmiechaliśmy się od ucha do ucha, jakby ktoś nam własnoręcznie te uśmiechy poszerzył. Zupełnie jak u Jokera, znanego wszystkim z "Mrocznego Rycerza", nożem.
- Wpadniesz do mnie na herbatę – powiedział Jun w którymś momencie. I nie było to pytanie, czy nawet prośba, tylko stwierdzenie. Decyzja została podjęta za mnie i podejrzewam, że nie miałem wtedy możliwości, żeby od tej wizyty się wymigać. W sumie, nawet nie miałem takiego zamiaru, ponieważ czas spędzony z przyjacielem nigdy nie był czasem straconym. Szczególnie, gdy między nami panowała tak miła i pozbawiona stresu atmosfera jak dzisiaj. Właściwie, nie znałem innej atmosfery - nigdy nie widziałem gitarzysty denerwującego się. Zawsze był pogodny, nawet gdy nas wszystkich zżerał stres przed koncertem, każdy miał w nim oparcie. Czasami zastanawiałem się, czy on również ma kogoś, kto go podnosi na duchu; a może on takiej osoby wcale nie potrzebował?
- W porządku – odparłem z lekkim uśmiechem, chociaż moja odpowiedź była tutaj całkowicie zbędna. Wyjąłem jeden wyjątkowo okazały egzemplarz z monstrualnych rozmiarów bukietu z liści, który trzymałem w dłoni i wetknąłem go we włosy towarzysza. On w odpowiedzi uśmiechnął się ciepło i chwycił mnie za dłoń. Ten dzień zdecydowanie stawał się coraz lepszy. Jeszcze kilka takich sytuacji, a może stanie się tak, że jesień przestanie być moją znienawidzoną porą roku?
Do mieszkania Juna nie było tak blisko jak się spodziewałem i chociaż on sam zapewniał mnie co kilkaset metrów, że to już niedaleko, że zaraz będziemy, w połowie drogi złapało nas prawdziwe oberwanie chmury. Miałem wrażenie, że to jakiś dziwny zbieg okoliczności, ponieważ wcześniej na niebie trudno było dostrzec jakąkolwiek chmurę, a jeśli jakaś już się pojawiła – była ona wysoko, zupełnie nieszkodliwa. Tymczasem lunęło na nas jak z cebra, już po pierwszym "ataku" nie pozostawiając na nas ani jednej suchej nitki. A my, jak można się było spodziewać, nie schowaliśmy się pod żaden daszek (prawdopodobieństwo na szybki koniec ulewy było niewielkie), tylko puściliśmy się biegiem wzdłuż ulicy, aby jak najszybciej znaleźć się w mieszkaniu Juna, tym samym sprawiając, że mogliśmy zmoknąć jeszcze bardziej. O ile było to w ogóle możliwe.
Na miejsce dotarliśmy całkowicie przemoczeni i wychłodzeni – woda lała się z nas jak gąbek i nie trzeba było nawet wyciskać ubrań, żeby pod naszymi nogami utworzyła się całkiem sporych rozmiarów kałuża. Muszę przyznać, że jeszcze nigdy w skutek deszczu nie byłem równie mokry. Nie było to zbyt trudne - od dzieciństwa unikałem deszczu bardziej niż ognia, podczas ulew chowając się w jakimkolwiek możliwym miejscu. W takich sytuacjach było widać zbawienny wpływ przyjaciół na moje zachowanie.
- Poczekaj tutaj, zaraz znajdę coś suchego, żebyśmy się przebrali – parsknął Jun, lustrując mnie rozbawionym wzrokiem. Musiałem wyglądać śmiesznie z ubraniem przylegającym do ciała i oklapłymi włosami, klejącymi się do czoła, policzków i szyi. Potrząsnąłem głową, aby przynajmniej ten szczegół doprowadzić do znośnego porządku.
- To możesz też od razu herbatę zrobić – odpowiedziałem, dopiero teraz zdając sobie sprawę z tego, że w ręce wciąż trzymam bukiet z liści. Rozejrzałem się po pomieszczeniu i włożyłem je do wazonu stojącego na komodzie. Następnie odsunąłem się od mebla o krok, z przekrzywioną głową obserwując swoje dzieło.
- Trzymaj. Mam nadzieję, że się nie… - zaczął gitarzysta, podając mi suche ciuchy. Przerwałem mu donośnym kichnięciem, od którego aż zgiąłem się w pół, a po policzkach pociekły mi przez przypadek wypuszczone łzy.
- Przeziębiłeś? – dokończyłem za niego, prostując się i ocierając łzy z oczu. – Najwyraźniej już zdążyłem. Mam słabą odporność i szybko łapię choroby. – Zaśmiałem się całkiem pogodnie, pomimo swojego obecnego stanu, który w dwóch słowach można byłoby określić jako „zmokła kura”. W dodatku z początkiem choroby.
Gdy oboje byliśmy przebrani wylądowaliśmy na kanapie pod kocem, każdy z kubkiem herbaty w ręku. Zebrane przez nas liście zostały umieszczone pomiędzy kartkami starej książki, aby się ususzyły, a kasztany w misce, jako pewnego rodzaju ozdoba. Oczywiście Jun nie uprzedził mnie, że herbata jest z rumem, a o tej godzinie nie uśmiechało mi się wracać na piechotę, w dodatku, gdy w moim ciele rozwijały się już pierwsze objawy choroby, więc zostałem na noc. Dopiero później dowiedziałem się, że ta noc nie była nawet początkiem jednej z wielu kolejnych, następujących po niej nocy i wieczorów. Nie tylko jesiennych – zimowych, wiosennych i letnich również.
***
- Seeeiyaa?
- Słucham cię, Jun, moja ty kolorowa istoto?
- No bo wiesz…
- Wiem. Ja ciebie też.
Powrót do góry Go down
http://kancchan.livejournal.com/
Mun
Siła Wyższa


Liczba postów : 2903
Join date : 08/01/2010
Age : 23
Skąd : Wrocław/Poznań

PisanieTemat: Re: Pojedynek Karin vs Tsubuku   Pią Gru 02, 2011 10:40 am

TEKST A:

Ogólne wrażenie: 8
Czytywałam lepsze fiki, ale ten trzyma poziom. Bardziej naciągnięta ósemka niż mocna siódemka...

Wywiązanie się z tematu: 10
Wszystko się zgadza.

Styl i poprawność: 8
Raczej płynnie i czysto. Osobiście miałam dwa zgrzyty jeden gdzieś na początku, a drugi przy powtórzeniu późniejszym. Na przyszłość zwróciłabym uwagę na zapis całego tekstu, gwiazdki i enterki też mogą mieć znaczenie. I zapis tytułu jest dla mnie niezrozumiały, ale nie znam fandomu, więc cóż... ;)

Slash: 5

Za ten gatunek i rating trudno dostać ode mnie więcej niż 6, a tu nawet porządnego buzi nie było! ^_^

Punkty specjalne: 2
Za bójkę na liście i ten moment jak leżeli wśród nich, bo był strasznie urokliwy.

Razem: 33


TEKST B:

Ogólne wrażenie: 4
Z całym szacunkiem, ale podoabał mi się tylko ten ostatni mini-dialog, ale więcej o tym w "stylu i poprawności".

Wywiązanie się z tematu: 7
Wszystko jest, tylko fluffu i pairingu zabrakło.

Styl i poprawność: 4
Dlaczego? Z całym szacunkiem dla autorki, ale miałam wrażenie jakbym zamiast opowiadania czytała sprawozdanie albo raport. Było sztywne, za mało emocji. Gatunkowo trudno mi to określić... W dodatku znalazłam kilka błęów logicznych:
-> las w parku - sorry, ale nie. park jest "sztucznym" lasem. zagospodarowanym... las w lesie to słaba opcja. Chyba, że był to park technologiczny na jakimś zadupiu... choć to też kiepskie rozwiązanie.
-> kiepska kondycja. w zespole? trudno mi uwierzyć, że ktoś napierdalający trzygodzinne koncerty męczy się przy szybkim marszu...
-> mokre liście, takie całkiem mokre po ulewie, do książki? ja pozdrawiam wszystkich niszczycieli książek, którzy tak robią. strony się pomarszczą, druk rozmyje. okropne. nie cierpię ludzi, którzy bezmyślnie niszczą książki. >.<
W dodatku:
-> nie rozumiem łapania za łydki... chyba coś mnie ominęło.
-> wkurzyło mnie to ze "znanym wszystkim". znany wszystkim to jest Matrix, a "Mroczny Rycerz" na miano kultowego jeszcze nie zasługuje. osobiście mam nadzieję, że długo się taki nie stanie... to by był koniec dobrego kina.

Slash: 0
Nie widzę tu nawet krzty homoseksualizmu. Przykro mi.

Razem: 15

_________________

Powrót do góry Go down
http://polishpri.ubf.pl/
Hiroki
Pogo napierdalacz


Liczba postów : 72
Join date : 26/06/2011
Skąd : Kyoto

PisanieTemat: Re: Pojedynek Karin vs Tsubuku   Sob Gru 03, 2011 3:52 pm

Fandomu nie znam, ale nie to jest ważne w dobrych fickach, ponadto trzeba próbować wszystkiego, więc czytam i oceniam ~

a:
ogólne wrażenie - 7/10
Podobało mi się, choć nie powiem, nie było zbyt naturalnie. Poza tym gubiłem się w paru miejscach, nie żeby coś było źle opisane, ale za dużo informacji naraz"

wywiązanie się z tematu (temat, rodzaj, długość, elementy obowiązkowe, fandom) - 9/10
Wszystko ok, tylko trochę krótko, jak na tę maksymalną długość XD

styl i poprawność - 6/10
Pełno błędów, w stylu "ubierasz bluzę", i nie wiem czy potępić autora czy betę XD Również sporo literówek, zdarzały się powtórzenia. Jestem srogi w tym względzie, więc dość niska ocena.

slash - 6/10
Nie znam się na slashu, szczerze powiem, ale wydawało mi się, że zbyt wiele go nie było XD

punty specjalne - 3
Za liście we włosach,
za:
Cytat :
ciepły uśmiech wokalisty skutecznie uciszył jego wszelkie protesty. Tylko dlaczego serce zabiło mu na ten widok nieco szybciej?
,
za:
Cytat :
Gitarzysta wciągnął niemal ze świstem powietrze, zagapiając się na radosną twarz przyjaciela. Wydawał się mu śliczny, z tymi nieco zaróżowionymi policzkami i błyszczącymi oczami.
.

Razem: 28/40 + 3 = 31 pkt.

b:
ogólne wrażenie 9/10
Mnie się bardzo podobało! Było oczywiście dość mało opisów, jak wspomniała Mun, nieco sztywno, ale uśmiechałem się dość często. Fajne sytuacje, może mimo paru błędów, że tak powiem, merytorycznych.

wywiązanie się z tematu (temat, rodzaj, długość, elementy obowiązkowe, fandom) 7/10
Fluff był oczywiście, wszystko było jak należy. Faktem jest, że pairingu prawie nic, ale wszystkiego można się domyślić.

styl i poprawność - 8/10
Nie było tych błędów, których bardzo nie lubię... poza wyżej wspomnianymi merytorycznymi nic mi nie przeszkadzało. No i trochę, fakt faktem, sztywno.

slash - 0
Ani trochę.

punty specjalne - oo, tu będzie więcej!
Cytat :
za kołnierzami i we włosach mieliśmy mnóstwo liści, piachu, skoszonej trawy i nie wiadomo czego jeszcze, ale później długo śmieliśmy się w głos. Zupełnie jak dzieciaki, które po raz pierwszy w życiu doświadczają tej prawdziwej, złotej jesieni.
Cytat :
On w odpowiedzi uśmiechnął się ciepło i chwycił mnie za dłoń. Ten dzień zdecydowanie stawał się coraz lepszy.
Cytat :
- Słucham cię, Jun, moja ty kolorowa istoto?
Plus - za poprawność! Tutaj może mało obiektywnie, ale nienawidzę błędów typu ubieranie ubrań. Więc tym bardziej doceniam, że takich nie wychwyciłem. (Może czytałem zbyt pobieżnie, ale niech i stracę, po prostu mi nie przeszkodziły).
Więc specjalnych 5.

Razem - 24/40 + 5 = 29 pkt.
Gdyby tylko było choć trochę slasha...
Powrót do góry Go down
Aguś
Pogo napierdalacz


Liczba postów : 68
Join date : 04/10/2011
Age : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Pojedynek Karin vs Tsubuku   Sob Gru 03, 2011 11:08 pm

Tekst A
Ogólne wrażenie: 8
Delikatne, lekkie i puchate, czyli to co Aguś kocha najbardziej. I tak słodko i nie sposób się nie uśmiechnąć, czyli idealny fik na smutną, jesienną pogodę, taki ciepły.

Wywiązanie się z tematu: 10
Wszystko było :3

Styl i poprawność: 7
I podpunkt w którym nie lubię się wypowiadać... eh. Tekst lekki, szybko się czyta - nie trzeba nad nim główkować co i jak, gdzie i z kim xD Wszystko jest czytelne, nie gubię się w - tym bardziej, że muzyków nie znam zbyt dobrze *kojarzy tylko Jun'a z różowych włosów*

Slash: 7
Może nie było nic specjalnego, ale same delikatnie wplecione podteksty - aż powodowały uśmiech na mojej twarzy

Punkty specjalne: 4
Truskawkowa popielniczka i tu zgadzam się z Mun - ich bójka oraz późniejsze wylegiwanie sie w liściach.


Tekst B
Ogólne wrażenie: 7
W porównaniu z tekstem A, brakowało jakiejś iskierki, jednak tekst różnież należy do tych, które się czyta z łatwością i wielką ochotą.

Wywiązanie się z tematu: 10
Wszystko było :3

Styl i poprawność: 5
Ten park mnie przeraził - ten opis... no nie wiem dziwnie dla mnie było. A poza tym tekst także napisany lekką ręką, także sie nie gubię - tak, możecie byc w szoku^^

Slash: 1
Tylko na końcu nawiązanie do czegoś było, jednak zbyt mało, no :<

Punkty specjalne: 5
Uśmiech Jun'a - wyobraziłam sobie jak się uśmiecha, kiedy tamten się zgodził na spacer, i to było aww :3
I chęć przespania jesieni, i stwierdzenie, że wspadnie na herbatę i ten dialog na końcu.

Tekst A: 36
Tekst B: 28


chyba dobrze policzyłam *drapie się po głowie*
Powrót do góry Go down
Panna Ironia
Członek zespołu


Liczba postów : 562
Join date : 11/12/2010
Age : 18
Skąd : Ok. Warszawy

PisanieTemat: Re: Pojedynek Karin vs Tsubuku   Wto Gru 06, 2011 8:53 pm

Tekst A

Ogólne wrażenia: 8
Cóż, arcydziełem to nie jest, na kolana napewno nie powala. Ale trzyma poziom i jest dobre samo w sobie - poprawny styl, całkiem przyjemne opisy i jesienny klimat. Zdecydowanie mi się podobało, to coś dobrego na wieczór z kubkiem herbaty. Odstresowuje.

Wywiązanie się z tematu: 10
Nie mam się czego przyczepić.

Styl i poprawność: 8
Czytało się szybko, płynnie, nie miałam chyba żadnych większych zgrzytów. Tekst ładnie zbudowany, wszystko na swoim miejscu, czytelnik nie gubił się w żadnym momencie.

Slash: 6
Niby wszystko było delikatnie i czytelnik raczej na samych domysłach i podtekstach opierał, ale mimo wszystko - jest.

Punkty specjalne: 3
Za tą nieszczęsną popielniczkę i splecione palce gdzieś pod koniec - niesamowicie mnie ruszyło. A także - wiem, jestem dziwna - za czajnik. Po prostu skojarzył mi się z moją kuchnią i takim poczuciem bezpieczeństwa.


Tekst B


Ogólne wrażenia: 7
Jeśli o to chodzi - sądzę, że teksty są na mniej więcej podobnym poziomie, więc różnica punktowa nie jest taka znowu wielka. Czytało się szybko i bez większych problemów, w pierwszej wersji wstawiłam nawet 8 punktów. Ale po zastanowieniu doszłam do wniosku, że jednak gdzieś mi coś zgrzytnęło, więc...

Wywiązanie się z tematu: 8
Fluffu mi niestety trochę tu brakowało. Ale oprócz tego jest w porządku.

Styl i poprawność: 7
Było dobrze, a mogło być lepiej - opis parku był zbyt sztywny, styl czasami zbyt... toporny? Chyba mogę to tak nazwać. Ale oprócz tego nie było chyba najgorzej, choć mogłabym się jeszcze do kilku drobnych rzeczy przyczepić.

Slash: 1
Nie muszę tego chyba tłumaczyć? Zabrakło tego i tylko dialog na końcu uratował tekst przed 0.

Punkty specjalne: 4
Za dialog na końcu.
Za kasztany.
Za chęć przeczekania jesieni - ja sama mam tak z latem.
Za Juna jako kolorową istotę.


Tekst A: 35
Tekst B: 27
Powrót do góry Go down
Shadow
Edytor Pogrzebowy


Liczba postów : 679
Join date : 11/03/2010
Age : 23
Skąd : Chełm / Warszawa

PisanieTemat: Re: Pojedynek Karin vs Tsubuku   Sro Gru 07, 2011 1:22 am

TEKST A:

Ogólne wrażenie: 8
Proste, przyjemne, akurat do poczytania wieczorem dla odstresowania po nerwowym dniu. Może pomysł nie był zbyt odkrywczy, może momentami chciałoby się nawet pokiwać głową ze słowami 'tak, tak, znamy to na pamięć', ale mam wrażenie, że nie o odkrywczość w tym tekście chodziło, więc jest okej. Jest urocze, szybko i łatwo się czyta.

Wywiązanie się z tematu: 10
Wszystko było.

Styl i poprawność: 7
Było kilka literówek i na początku odrobinę gubiłam się, kto jest kim, ale to raczej kwestia nieznajomości z fandomem. Nie bardzo podobało mi się mieszanie perspektyw i wczuwanie w uczucia obu stron tak na zmianę, może to moje własne preferencje, że zawsze trzymam się twardo jednej wybranej strony, ale to mieszanie po prostu robi trochę bałaganu w takich krótkich tekstach szczególnie, w moim odczucia... Choć ogólnie styl oceniam na 9, odejmuję jeszcze 2 za to wspomniane przez Hiro ubieranie bluzy. Nie grzesz tak więcej, autorko! XD

Slash: 7
Coś tam było, choć było mało. No, ale to fluff, więc nie oczekujmy nie wiadomo czego XD

Punkty specjalne: 5
Za popielniczkę-truskawkę, zasilanie sprzętu w studiu energią Juna, wojna na liście, dzieci przyłączające się do tej wojny i to zakończenie z niezalaną herbatą.

Razem: 37


TEKST B:

Ogólne wrażenie: 8
Takie 7,5 w sumie, ale zaokrągla się w górę, więc niech będzie XD O uwagach może będzie dalej, teraz powiem, że z tekstem A wyrównuje poziom tego tekstu to, że był mniej banalny. Lubię ficki, które są charakterystyczne, a ten miał w sobie coś takiego, choć faktycznie, może zabrakło trochę emocje i fluffowego klimatu... O czym też dalej. W każdym razie, czytało się gładko i miło.

Wywiązanie się z tematu: 7
Były liście, była jesień i była herbata - ale fluffa brak! Tekst z tego rodzaju powinien być chyba bardziej emocjonalny, taki, żeby aż chciało się westchnąć 'awww, jakie to słodkie', tutaj czytało się przyjemnie i nawet z uśmiechem, ale właśnie, jak trafnie ujęła to Mun, przypominało to bardziej jakieś bezosobowe sprawozdanie. Zabrakło klimatu. Tekst A to była taka złota jesień, a tutaj powiało listopadem.

Styl i poprawność: 7
Nie wiem, czy niedomiar emocji można podciągnąć pod braki w stylu czy poprawności, choć fakt faktem, wydawało się to odrobinę sztywne także w kwestii stylu. Ale nie było błędów ani innych zgrzytów, pomijając może te merytoryczne, o których mówiła Mun. Zgrzytnęło mi tylko trochę porównywanie ich uśmiechów do wyciętego nożem uśmiechu Jokera, to było nieco upiorne i zdecydowanie nieadekwatne do przedstawionej sytuacji" A swoją drogą, czy odrobina rumu w herbacie to już tyle alkoholu, że jeździć nie można?

Slash: 1
Oprócz aluzji w dialogu na końcu nie zarejestrowano.

Punkty specjalne: 3
Chociaż minidialogi tego rodzaju, co na końcu, czytałam już tyle razy, że nie zliczę i nawet nie muszę do końca doczytywać, żeby wiedzieć, co tam będzie, to sam w sobie był ładny, no i ta kolorowa istota ^ ^ Podobały mi się też te bukiety z liści i kasztany.


Razem: 26

_________________

Tonight, in the darkness of twilight
I want to fall asleep in your arms
As a shivering, broken marionette

I, broken marionette,
Am laughing with a slight embarrassment
Because if you only wish me
To give up everything else for you, I'll do it

I do not want to know anything more
I do not need anything else
I do not need anything

Kaya - Marionette
.
Powrót do góry Go down
http://www.versailles.jun.pl
Kanako
Stały gość na afterparty


Liczba postów : 101
Join date : 26/10/2011
Age : 23
Skąd : Kioto

PisanieTemat: Re: Pojedynek Karin vs Tsubuku   Czw Sty 05, 2012 11:15 pm

POJEDYNEK WYGRYWA KARIN!! GRATULUJE!! Cute

Łącznie zdobyła 172, co daje jej, aż 47 punktów przewagi!

Dziękuję dziewczyną za ich pracę i zaangażowanie, i za ten pojedynek XD
Powrót do góry Go down
http://kancchan.livejournal.com/
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pojedynek Karin vs Tsubuku   Today at 4:10 am

Powrót do góry Go down
 
Pojedynek Karin vs Tsubuku
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
J-slash :: FanFiction :: Scena-
Skocz do: