IndeksIndeks  FAQFAQ  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [NZ] Rasen (1/?)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Tsubuku
Organizator J-rock Festival


Liczba postów : 300
Join date : 27/07/2011
Age : 19
Skąd : Warszawa.

PisanieTemat: [NZ] Rasen (1/?)   Czw Gru 08, 2011 1:01 am

Tytuł: Rasen
Spirala
Autor: Tsubuku
Beta: no proszę, cóż za niespodzianka... jak zwykle nikt!
Fandom: Fandom i pairing ukażą się w swoim czasie.
Pairing: Patrz wyżej. Powiem tylko, że pairing raczej nietypowy i nieznany w fandomie, bo nigdzie nie widziałam ficków z tą parą. Pomysł na połączenie dwóch wokalistów powstał przez pewne zdjęcie. Postacie mogą niekoniecznie pasować do swoich ról, ale taka była moja wizja i już.
Ostrzeżenia: Zwłoki, narkotyki, brak bety. Poniższy, naprawdę bardzo, bardzo krótki tekst jest zapowiedzią czegoś większego, ciągle nad tym tekstem pracuję. (;

Rasen



Na samym początku biegł aż do utraty tchu. Później szedł tak powoli, że wydawało mu się, że stoi w miejscu. Im bardziej przyspieszał, tym bardziej wydawało mu się, że staje się podobny do szaleńca, który ucieka przed wytworami swojej chorej wyobraźni. Gdy szedł wolniej, stawał się podobny do starca wspartego na powyginanej lasce. Zaznał spokoju dopiero, gdy odnalazł równowagę pomiędzy tymi dwoma tempami. Jego cel był jeszcze daleko, ale na ulicy nie było żadnego autobusu, do którego mógłby wsiąść, żadnej taksówki, którą mógłby wynająć. Musiał iść dalej.

Kilka kroków dalej zatrzymał się gwałtownie i zgiął w pół, rozedrganymi dłońmi chwytając za połamane sztachetki płotu. Spazm przeszedł przez całe jego ciało, zaczynając od ściśniętego żołądka i sprawił, że cała jego zawartość w mgnieniu oka wylądowała na popękanych płytkach chodnika. W jego głowie eksplodowały obrazy minionych dziesięciu godzin. Kobieta z nożem wbitym pomiędzy żebra, jej krew rozpryskująca się na plastikowych ściankach publicznej toalety i kończyny powyginane pod dziwnymi kątami. Rozpruty brzuch, nienarodzone dziecko porzucone w kącie; długie, rude włosy kobiety rozsypane na kafelkach, tworzące niby to sztuczną aureolę.

Wyprostował się i otarł usta wierzchem dłoni; spojrzał krytycznie na powstałą na chodniku plamę, stworzoną głównie z żółci i soków żołądkowych. Już tak dawno nie miał niczego w ustach, że nawet żołądek nie mógł niczego zwrócić. Poprawił poły wytartej skórzanej kurtki, ruszył dalej. Tym razem pewnym krokiem człowieka, który dostrzegał swój cel znajdując drogę i omijając zwodnicze cienie. Upragniony cel był bliżej, coraz bliżej…
W końcu niespokojne ręce zadudniły w metalowe drzwi, banknoty zostały wymienione na strzykawkę z mętną, kleistą substancją w środku i miejsce pośród innych ludzi, podobnych do niego – oni też z różnych powodów szukali zapomnienia. Tutaj byli sobie równi, nikt nie pytał się o pochodzenie, zawód, status społeczny. Liczyło się to, co jest tu i teraz - obrazy pojawiające się nagle i równie szybko gasnące.

Odpiął sprzączkę paska i wysunął go ze szlufek, aby następnie zacisnąć go na odsłoniętym ramieniu; żyła stała się lepiej widoczna, więc sięgnął po strzykawkę i wbił w nią igłę. Kilka szkarłatnych kropel zabarwiło mętną substancję na czerwono, później wcisnął tłok i wprowadził ciecz do ciała. Ułożył się wygodnie na podłodze, z utęsknieniem czekając na zaniknięcie granicy dwóch światów. Jeden, który istniał naprawdę, wraz z drugim – wyimaginowanym, który szedł naprzeciw, kuszący tak samo jak zawsze; oba łączyły się za sobą, tak że nie potrafił ich już odróżnić.

Scenerie tego świata były najróżniejsze. Zaczynając od zniekształconych wspomnień, kończąc na najgorszych koszmarach, ubarwionych szczegółami, które na co dzień wydawałyby się nic nie znaczące. Wszystko wydawało się być takie zabawne, gdy przyjemne rozleniwienie przepływało przez jego ciało, rozluźniając zawsze spięte mięśnie, gotowe do szybkiej reakcji.

Niczym z oddali poczuł, jak ktoś łapie go pod ramiona i prowadzi. Coś twardego rytmicznie uderzało w jego ciało, uszkadzało je. Ale w tym świecie nie istniało coś takiego jak ból – przeradzał się on w rozkosz, niczym nieprzypominającą całkiem ziemskie uczucie, na co dzień tak dokuczające i dobrze znane, niczym rodzony brat.
Ale w pewnej chwili ból stał się całkiem osobowy, jakby nie złagodzony wcześniej przez narkotyk. Wbijał szpilki w każdą komórkę ciała, przeszkadzał i powodował dyskomfort. W gardle narastał krzyk, ale nie miał wystarczająco dużo sił, by go wyzwolić.

Potem zapadła ciemność.

TO BE CONTINUED.
WORK IN PROGRESS.
Powrót do góry Go down
Rei-chan
J-legenda


Liczba postów : 2010
Join date : 04/01/2011
Age : 20
Skąd : Z piekła...

PisanieTemat: Re: [NZ] Rasen (1/?)   Czw Gru 08, 2011 1:18 am

No to ja napiszę, że tekst mi się podobał, czekam na więcej, bo mnie zaciekawił. Nie ukrywam, że jest napisany chaotycznie, ale albo było to zamierzone, albo po prostu pasuje to do tematu. Jednak przyznam, że przez to wydawało mi się, że jest dosyć dużo błędów językowych... Najciekawsze w tym fiku jest to, że nie potrafię tego zakwalifikować jasno jako wadę. Bo to sprawia, że czytając mam wrażenie kontaktu z głównym bohaterem, taka namiastka strumienia świadomości, chaotyczne myśli, niepoprawność, luźny styl... to takie naturalne.
Pomysł interesujący, będę czytać dalej.
Powrót do góry Go down
 
[NZ] Rasen (1/?)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
J-slash :: FanFiction :: NC-18-
Skocz do: