IndeksIndeks  FAQFAQ  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [M] O tym jak Toshi Shina za kobietę wziął

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Aoi Konoe
W kolejce po bilety


Liczba postów : 1
Join date : 04/04/2013

PisanieTemat: [M] O tym jak Toshi Shina za kobietę wziął   Czw Kwi 04, 2013 6:39 pm

To mój pierwszy tekst publikowany na tym forum. Nie wiem w sumie czy dobrze go zaklasyfikowałam... Mam nadzieję, że się spodoba.
Ostrzeżenia: czasem przekleństwa


– Toshiya, jesteś świetnie zapowiadającym się modelem – rzekł wysoki, chudy mężczyzna w średnim wieku. – Ale musisz wybrać między muzyką a modelingiem. Kiedy jest jakiś casting, ty akurat masz przesłuchanie do zespołu. Kiedy mamy zdjęcia, ty właśnie musisz poćwiczyć grę na basie. Tak być dalej nie może.

– Ma pan całkowitą rację, managerze – odparł bez chwili namysłu Totchi. – Dlatego dziękuję panu za tą dwuletnią współpracę i cierpliwość do mnie. To muzyka jest tym, czym chciałbym zająć się na dłuższą metę.

– Chyba nie mówisz poważnie!

– Przecież pan sam dał mi wybór. Dlatego żegnam pana.

Toshiya narzucił na siebie kurtkę i wyszedł z biura menagera. Uważał, że zrobił dobrze, choć nie miał koncepcji na dalsze życie. Chciał żyć dniem i chwytać okazję.

Skoro został właśnie bezrobotnym, mógł to przecież uczcić. Skierował swoje kroki w stronę najbliższego baru i wszedł do środka. W nozdrza uderzył go ostry zapach dymu i alkoholu, ale nie przejął się tym zbytnio. Podszedł do lady i usiadł na wysokim krześle, czekając na barmana. Zerknął na prawo od siebie i zobaczył trzech chłopaków koło dwudziestki przy stoliku, zawzięcie o czymś dyskutujących.

– Kaoru, mówię ci. Zrób to cholerne przesłuchanie! – warknął blondyn z krótkimi włosami. – Basisty w krzakach nie znajdziesz. I gdzie w ogóle jest pierdolony Shinya?

– Nie przeklinaj Kyo, to nie jest ładne – odparł czerwonowłosy chłopak. – Niedługo powinien przyjść. Coś go zatrzymało.

– Będę mówił jak mi się podoba końska mordo!

– Kyo, dość – nakazał kolejny głos należący do osoby siedzącej najbliżej Toshiego. – Die, mówiłem ci, że zrobię to przesłuchanie, ale dopiero pod koniec tygodnia. Teraz żaden z nas nie ma czasu.

Toshiya, słysząc tę całą rozmowę, miał wrażenie, że trafił do innego wymiaru albo przynajmniej na paradę osobistości. Już nawet nie chodziło o sam wygląd tych ludzi, ale o charakter i postawę jaką sobą reprezentowali. Z pewnością według Totchiego najciekawszą postacią był najniższy mężczyzna – Kyo, jak go określali koledzy. Gdy wstał, jego wzrost momentalnie rzucał się w oczy i w połączeniu z „buntowniczym” wyglądem tworzył całkiem ciekawą mieszankę.

Barman postawił przed Toshiyą kolorowego drinka i odszedł do innych klientów, by przyjąć zamówienia. Chłopak podniósł szklankę do ust i opróżnił ją kilkoma łykami. Co jak co, ale do alkoholu to miał spust. Odchylił się lekko na krześle i zaczął się bujać uważając, by się nie wywrócić.

– Barman, poproszę jeszcze raz to samo.

Znowu w szybkim tempie pozbył się zawartości szklanki. Już chciał prosić o trzecią kolejkę, gdy poczuł w kieszeni wibracje. Wyłowił szybko telefon z kieszeni i przeczytał wiadomość, którą, jak się okazało, wysłał mu jego brat. „Toshi, gdzie jesteś? Wracaj szybko do domu, mam do ciebie ważną sprawę.” Toshiya westchnął ciężko i odstawił szklankę na blat, a obok niej zostawił określoną sumę pieniędzy. Zeskoczył z krzesła, ale tak niefortunnie, że wpadł na kogoś, przewracając tą osobę.

– Bardzo przepraszam. Jesteś cała? – spytał dziewczynę leżącą na ziemi i wyciągnął w jej stronę rękę by pomóc jej wstać.

Uderzyła go jej uroda. Wycieniowane platynowe włosy sięgające ramion, pełne usta, wielkie brązowe oczy.. Była bardzo ładna i to nawet bez żadnego makijażu.

– Chyba tak – odparła, gdy stanęła już na nogach. – Ale nie jestem..

– Wybacz, ale bardzo się spieszę – przerwał jej szybko Toshiya. – Jeśli się kiedyś spotkamy, wynagrodzę ci to – dodał po chwili, całując ją lekko w dłoń i odszedł w stronę drzwi.

Nagle rozległ się głośny śmiech trójki mężczyzn.

– Ja pierdolę! – Kyo chichotał jak opętany, lądując prawie na podłodze. – Wziął cię za kobietę! O stary. A myślałem, że to tylko Daisuke jest taki ślepy.

– Zamknij się – warknął Shinya. – Nie przyjrzał się dokładnie i dlatego się pomylił.

– Pocałował cię w rękę! – Die prawie popłakał się ze śmiechu. – Jaki dżentelmen!

– „Wynagrodzę ci to” – Kaoru nawet nie próbował powstrzymać pozostałej dwójki. – Zwieje jak tylko się dowie, że jesteś facetem, haha! I nie zaciekawił go twój zbyt męski głos?

– Zamknijcie się wszyscy! – wrzasnął Shin nie zwracając uwagi na zaciekawione spojrzenia pozostałych klientów lokalu.

– Już dobrze Shin-chan, przepraszamy – powiedział Kaoru, nadal lekko się uśmiechając. – Chodź, musimy omówić pewne sprawy.



Gdy Toshiya znalazł się poza barem, prawie biegiem ruszył na najbliższy przystanek. Jego dom nie był zbyt blisko tego miejsca, więc musiał dojechać autobusem.

– Pięć minut czekania – westchnął, gdy zobaczył rozkład jazdy.

Usiadł na ławce i wyciągnął przed siebie długie nogi. Było bardzo ciepło, w końcu był sierpień. Nienawidził zimy i tej tony ubrań, którą trzeba było wtedy nosić. A tak mógł nałożyć bez żadnych konsekwencji trampki, spodnie ¾, czy lekką koszulkę, na co nie mógłby sobie pozwolić w innych porach roku.

Był pochłonięty swoimi myślami, gdy rozdzwonił się jego telefon.

– Tak?

– Zmiana planów. Wiesz gdzie jest stary dom towarowy? Spotkajmy się przy nim – zarządził brat Toshiego.

– Teraz? – chłopak prawie jęknął. – Co znowu wymyśliłeś?

– Dowiesz się na miejscu.

Toshiya westchnął ciężko i podniósł się z miejsca. O tyle dobrze, że to nie jest daleko, pomyślał. Parę minut szybkiego marszu i już stał przed domem towarowym, czekając na brata. Minęło dwadzieścia minut i zaczęło go ogarniać coraz większe zniecierpliwienie.

– Toshi? Toshi! – rozległo się wołanie.

Chłopak odwrócił się i zobaczył biegnącego w jego stronę brata. Wyglądali prawie podobnie, z tym, że Toshiya był tak jakby.. Ładniejszy.

– Masz i chodź za mną – został prawie zaatakowany futerałem z gitarą w środku. – Pewien zespół ma dzisiaj przesłuchanie. Potrzebują dobrego basisty i zgłosiłem cię.

– A więc o to chodziło.. – eksmodel pokiwał głową ze zrozumieniem.

– Jak było w pracy?

– Zwolniłem się – odparł spokojnie Toshiya. – Jestem bezrobotny.

– A pomyślałeś o tym, że pieniędzy na ulicy nie znajdziesz? – spytał Hiroki.

– Może i znajdę, a może i nie – odparł wymijająco brat. – Za to widziałem dzisiaj śliczną dziewczynę – dodał.

– I co zrobiłeś?

Toshiya opowiedział wszystko, łącznie z opisem trzech mężczyzn siedzących przy stoliku.

– Nie powiem, niezły sposób na podryw – powiedział kąśliwie Hiroki. – Poza tym nie chcę cię uświadamiać, ale nie jesteśmy we Francji. Nie każdej dziewczynie może się spodobać to, że ktoś ją całuje w rękę.

– To był impuls! – bronił się Toshiya. – Zresztą, pewnie już jej nie spotkam.

– Skąd to możesz wiedzieć? Życie przygotowuje nam różne niespodzianki. O, to tutaj.

Garaż. Stali przed garażem.

– Jesteś pewny, że to tu ma być przesłuchanie?

Hiroki nic nie odpowiedział, tylko pociągnął Toshiyę za sobą i weszli do środka. Tam, za dwoma ławkami, siedziało trzech mężczyzn. Totchi porównał ich w myślach do typowych podstarzałych metali mimo, że wyglądali na jakąś trzydziestkę.

– Witam. Przyprowadziłem brata – powiedział Hiroki.

– Niech podłącza gitarę i pokaże co potrafi – odparł jeden z nich.

Toshiya aż skulił się w sobie pod wpływem wzroku, jakim go obdarzyli i wyciągnął z futerału swój bas podłączając go do pieca, który był obok niego.

– Mam nadzieję, że nastroiłeś – mruknął cicho do brata i zaczął grać.

Zamknął oczy i dał się ponieść muzyce. Grał przypadkowe kawałki, jakie przychodziły mu na myśl. Po dwóch utworach chciał się wziąć za trzeci, ale zorientował się, że ktoś odłączył bas od pieca.

– Sądzę, że wystarczy – powiedział mężczyzna, który to zrobił.

– Jesteś dobry, ale dla nas zbyt wyzywający – dodał drugi. – Spróbuj szczęścia gdzie indziej.

– Nie znają się na sztuce – warknął Toshiya, gdy znaleźli się na zewnątrz. – Skąd ich wytrzasnąłeś? Oni poza garażem nie zagrają!

– Przez znajomego – przyznał Hiroki.

– Chodź do domu – powiedział z westchnieniem brat.



Następnego dnia Toshiya już od rana szwendał się po mieście bez celu. Teraz miał mnóstwo wolnego i nie potrafił spożytkować całej tej ilości czasu. Zdążył już wejść do dziesięciu sklepów odzieżowych, dwóch muzycznych i jednego ze zdrową żywnością i ciągle nie znalazł nic dla siebie. Wyszedł właśnie z drogerii, gdy potrącił kogoś w drzwiach.

– Bardzo panią przepra..O, to ty – powiedział nadmiernie ucieszony Totchi, widząc dziewczynę z wczoraj stojącą obok niego.

– Znowu się spotykamy – uśmiechnęła się i założyła włosy za ucho.

– Dasz się zabrać na kawę? – spytał Toshiya posyłając swój firmowy uśmiech.

– Czemu nie. Ale muszę ci coś powiedzieć.. – wzięła głęboki wdech.

– O czym? – chłopak spojrzał dziewczynie w oczy, a ona jakby się zawahała.

– Shinya. Jestem Shinya – powiedziała niepewnie po paru sekundach, ale wyraz jej twarzy świadczył o tym, że nie to chciała powiedzieć.

– Toshiya – Totchi uśmiechnął się przyjaźnie i wziął ją za rękę pociągając za sobą.



– Więc mówisz, że grasz w zespole – stwierdził chłopak, gdy siedzieli w przytulnej kawiarni przy stoliku dla dwojga. – Na jakim instrumencie?

– Tak – potwierdziła z entuzjazmem. – Na perkusji.

– Więc musisz być naprawdę dobra – powiedział z uznaniem Totchi, na co dziewczyna się lekko zarumieniła.

– I to cholernie – mruknął chłopak, który stanął właśnie przy ich stoliku.

– Kyo! Co ty tu robisz?

– Spokojnie, nie przyszedłem zniszczyć ci randki. Pracuję tu – blondyn pokazał swoją plakietkę. – Dopiero od niedawna, więc nie mogłaś o tym wiedzieć – rzeczony Kyo uśmiechnął się dosyć dziwnie, jak na gust Toshiyi. – Jakie macie zamówienia?

– Kawa – Shinya i Toshiya powiedzieli jednocześnie.

– Z mlekiem, ze śmietanką, czarna, rozpuszczalna… - zaczął wymieniać kelner znudzonym głosem.

– Zwykłą czarną – poprosił Totchi.

– Dla mnie to samo – powiedziała dziewczyna.

Kyo spisał zamówienie na małej karteczce i odszedł mrucząc coś pod nosem o popierdolonych amorkach z łukiem strzelających tam gdzie nie trzeba.

– Kto to był? – spytał zaciekawiony Toshiya.

– Kolega z zespołu, Kyo – padło szybko wyjaśnienie. – Jest wokalistą. W tym małym ciele jest wielki potencjał.

– SŁYSZAŁEM! – rozległ się krzyk gdzieś z zaplecza.

– Ma kompleks na punkcie swojego wzrostu – dodała Shinya. – Oraz niebywale dobry słuch..

– Pewnie się nie nudzisz, mając kogoś takiego w zespole – rzekł chłopak uśmiechając się przyjaźnie. – Wydaje się być interesujący.

– Wierz mi, że Kyo to nic w porównaniu z pozostałą dwójką – zaśmiała się dziewczyna, odgarniając włosy z twarzy. – A ty z czego żyjesz?

– Do niedawna byłem modelem, ale rzuciłem to – przyznał Toshi.

– Czemu? Źle płacili?

– To nie tak – chłopak zaprzeczył szybko. – Po prostu ta praca nie była dla mnie.

– Cóż, uważam, że z twoją urodą ta praca była dla ciebie idealna – skomplementowała go Shin.

Kyo, który właśnie podszedł do ich stolika z dwoma filiżankami kawy, wywrócił teatralnie oczami i prychnął cicho.

– Proszę, wasze zamówienie – powiedział ponuro i szybko odszedł.

Reszta czasu minęła Shinyi i Totchiemu na miłej rozmowie. Fakt faktem, przeszkadzał w tym trochę Kyo, który chodził wokół nich i zbierał zamówienia, oraz czynił jakieś dziwne aluzje, których Toshiya nie rozumiał, a Shinya najwyraźniej tak, rumieniąc się coraz bardziej.

– Dziękuję, że mnie tu zabrałeś – powiedziała po godzinie dziewczyna, gdy wychodzili z kawiarni.

– Nie ma za co – odparł Toshi otwierając przed nią drzwi.

– Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Na razie!

Coś w Toshii pękło, gdy zobaczył jak Shinya odchodzi.

– Czekaj! – zawołał za dziewczyną, która odwróciła się zaskoczona; kilkoma długimi krokami znowu znalazł się przy niej. – Pozwól mi… - poprosił cicho i pociągnął ją do siebie tak, że znalazła się w jego ramionach a usta zetknęły się ze sobą na ułamek sekundy. – Wybacz mi – przeprosił natychmiast. – Musiałem.

– Nic się nie stało – odparła zszokowana.

– Do zobaczenia – powiedział Toshiya i poszedł w swoją stronę.

Shinya stał przez długi czas na chodniku analizując to, co właśnie zaszło. Nie mógł uwierzyć, że Totchi zrobił coś takiego i czuł się źle z tym, że go oszukuje.

– Jak długo będziesz go zwodzić? – spytał Kyo, który wyszedł właśnie na przerwę by zapalić. – Wszystko widziałem przez okno.

– Nie spotkamy się już – rzekł Shinya, odwracając się w stronę wokalisty. – Nie było sensu, żeby mu wyjaśniać.

– Jasne. Powiesz to samo przy następnym przypadkowym spotkaniu i przy kolejnym, aż w końcu sam odkryje prawdę i tyle go zobaczysz – powiedział poważnie mniejszy mężczyzna.

– Nie zależy mi.

– Nie kłam. Ty się w nim kurwa zakochałeś! – Kyo oskarżycielsko wycelował w kolegę palcem. – Nie robi się ludziom takich świństw!

– Nie istnieje nic takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia – syknął Shin.

– Wcale tego nie powiedziałem. Sam o tym wspomniałeś – zauważył wokalista. – Ale nie wmówisz mi, że ci się nie spodobał. Zrobisz, jak uważasz – uśmiechnął się złośliwie i po tych słowach wrócił do kawiarni, pozbywając się uprzednio niedopałka.



Dwa dni później Hiroki znów chciał wyciągnąć brata na przesłuchanie, ale szło mu to, bądź co bądź, kiepsko.

– Toshimasa Hara, rusz swój tyłek! – krzyknął na Toshiyę, który leżał w łóżku z kołdrą naciągniętą na głowę i nic sobie nie robił z poczynań Hirokiego. – Dobra, skoro nie chcesz, to sam pójdę na to przesłuchanie.

– Nie bądź śmieszny – fuknął spod kołdry Totchi. – Nie umiesz grać na żadnym instrumencie.

– Potem będziesz mi się żalił, że okazja ci sprzed nosa uciekła. Rusz się, bezużyteczny śmieciu!

Toshiya mruknął coś nieskładnie i wygramolił się spod kołdry. Doprowadzenie się do porządku zajęło mu jakąś godzinę, z uwagi na fakt, że wyglądał koszmarnie, bo zarwał noc. Niestety, na śniadanie nie starczyło już czasu, więc na przesłuchanie szedł dość głodny.

– Znowu to będzie jakiś podrzędny zespół? – spytał zirytowany Toshi, gdy znaleźli się na ulicy.

– Nie, to zupełnie inna liga, niż poprzedni zespół – odparł Hiroki, wcale się nie zrażając.

– Mówisz to za każdym razem..

Tym razem celem ich wyprawy była opuszczona fabryka. Ze ścian odchodził tynk, ale konstrukcja wyglądała na solidną.

– Garaż, fabryka.. Co będzie następne? Katakumby? – ironizował Toshiya, wchodząc do środka za bratem.

Poszli korytarzem aż na sam koniec i stanęli przed dużymi drzwiami. Hiroki zapukał, a słysząc głośne „proszę”, otworzył je zamaszyście i wszedł pewnym krokiem. W środku była trójka mężczyzn. Toshiya aż stanął z wrażenia, gdy zobaczył kim oni są.

– Kyo? – spytał z niedowierzaniem.

Blondyn otworzył szeroko oczy z zaskoczenia i po chwili zaczął się psychodelicznie śmiać.

– O cholera, no to ma problem – wyksztusił z siebie, prawie płacząc ze śmiechu.

– To wy się znacie? – spytał czerwonowłosy mężczyzna.

– Niedawno się poznaliśmy przez wspólną… znajomą – odparł Kyo, gdy się uspokoił.

Do Toshiyi podszedł mężczyzna w fioletowych włosach, który również był wtedy w barze, i wyciągnął rękę.

– Kaoru Niikura, gitarzysta i lider – przedstawił się. – Ten w czerwonych włosach to Daisuke Andou, również gra na gitarze, a Tooru już znasz.

– Tooru? – spytał zbity z tropu Toshiya.

– Tooru Nishimura – przedstawił się wokalista. – Dla przyjaciół Kyo.

– Zaraz zaczniemy przesłuchanie – powiedział Kaoru. – Jeszcze czekamy tylko na naszego perkusistę.

– Perkusistę? Nie perkusistkę? – upewnił się Toshi.

– Nie, dlaczego? – odparł zdziwiony lider. – Wszyscy członkowie tego zespołu to mężczyźni.

Zanim Toshiya zdążył się o coś spytać, drzwi otworzyły się i do pomieszczenia wkroczyła blondwłosa osoba.

– Przepraszam za spóźnienie, trafiłem na korek.

– Shinya, jak dobrze, że jesteś! – wykrzyknął nadmiernie uradowany Kyo. – Patrz kto przyszedł.

Totchi patrzył na osobę, która stała przed nim i nie wierzył własnym oczom. Shinya. Jego Shinya była facetem!

– Ty.. Jesteś mężczyzną? – spytał cicho.

Shin dopiero teraz zauważył Toshiyę i zrobił się czerwony na twarzy.

– To nie tak jak myślisz! Ja..

– A jak? – odparł chłopak. – Dobrze się bawiłeś udając kobietę? Liczyłeś na coś więcej? A może chciałeś zabawić się moimi uczuciami?! Jeśli tak, to ci się udało.

– To TY wziąłeś mnie za kobietę – warknął wkurzony Shinya. – Już przy pierwszym naszym spotkaniu chciałem to wyjaśnić, ale gdzieś się spieszyłeś. Później mi się spodobałeś, a że interesują cię tylko kobiety to…

– Spodobałem ci się? – Toshiya aż nie mógł uwierzyć w to, co słyszał.

– I to bardzo..

– Shin-chan się zakochał – zanucił Die.

– ZAMKNIJ SIĘ DAISUKE – ryknął na niego Kyo. – O niczym nie wiesz to się nie wtrącaj!

– Wolałem tego nie wyjaśniać, bo gdybyś się dowiedział, że jestem mężczyzną to nigdy byś się mną nie zainteresował – kontynuował niezrażony Shinya.

– Oj ShinShin – zaśmiał się Toshiya. – Dla mnie liczy się uczucie, a nie płeć – podszedł do perkusisty, który wyglądał, jakby miał się zaraz rozpłakać ze szczęścia, i go przytulił.

– Czy wy przypadkiem o czymś nie zapomnieliście? – spytał Kaoru, który śledził z zaciekawieniem bieg wydarzeń. – Przesłuchanie!

– Przesłuchanie przesłuchaniem, ale widzisz stary, prawdziwie kocha się tylko raz – stwierdził filozoficznie Kyo.
Powrót do góry Go down
 
[M] O tym jak Toshi Shina za kobietę wziął
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
J-slash :: FanFiction :: PG-15-
Skocz do: